Nie dało się nie zauważyć, że nie czuła się w tym miejscu do końca pewnie. Wiedziała, że zupełnie do niego nie pasuje, nigdy nie musiała się odnajdywać w podobnych miejscach, bo raczej były poza jej zasięgiem. Raczej - bo tego nie sprawdzała, ale jednak myślała racjonalnie i wiedziała, jak to wyglądało. Nie wahała się jednak, wiedziała, że chce się znaleźć w środku, bo miała to zrobić z Benjy'm, a z nim nic nie było straszne. Nawet nowobogackie hotele.
Znaleźli się tu tylko dlatego, żeby spędzić razem wyjątkową noc, przypieczętować to, co dzisiaj przeżyli. Nie mogło stanąć im na przeszkodzie to, że nie do końca pasowali do tego miejsca, zresztą wydawało się jej, że razem byli w stanie wpasować się w każdy obrazek, może nie do końca wpasować, bardziej odnaleźć się wszędzie. Nie dało się nie zauważyć, że odbiegali pewnie od standardowych gości tego miejsca. Noc była ciężka, wyczerpująca, ale też całkiem owocna i miała być jeszcze bardziej owocną, gdy w końcu znajdą się w środku hotelu.
Spoglądała przez chwilę na ich odbicie i zauważyła to coś w jego twarzy, to coś, co kiedyś zwiastowało przygodę. Nie powinno jej dziwić, że i tym razem okazało się podobnie. Wpadł na na całkiem nie najgorszy pomysł, który mógł pomóc im dostać się do środka bez żadnych wątpliwości, że faktycznie mogli wpasować się (przynajmniej aparycją) do tego miejsca. Szczypta magii jeszcze nikomu nie zaszkodziła, wręcz przeciwnie w tym przypadku mogła tylko pomóc.
Przetworzyła w głowie jego słowa, po krótkiej chwili oznajmiła, że to nie jest głupi pomysł - jak zawsze zresztą, miała zostać jego partnerką w zbrodni, nie umiała inaczej, nie potrafiła mu odmawiać, nie, żeby w ogóle próbował ją namawiać. Zawsze to robiła, wystarczyło tylko słowo, ten charakterystyczny błysk w oku.
- Co do transmutacji, nie wiem, czy pamiętasz, ona nigdy nie była moją mocną stroną. - To było bardzo delikatnie powiedziane. Prue zupełnie nie potrafiła korzystać z tej dziedziny magii, po tym jak zakończyła edukację w Hogwarcie nigdy po nią więcej nie sięgnęła. - Z iluzją może być odrobinę lepiej, ale nie jestem ogólnie specjalistką od takich sztuczek. - Tak właściwe to zawsze trochę bardziej lubiła teorię od praktyki, miała ją w małym palcu, jeśli chodzi zaś o czarowanie, no to bywało rozmowy, bardzo różnie.
Nie miało jej to jednak powstrzymać przed próbą, nie kiedy wspomniała mu o tym, że to nie był głupi pomysł, teraz już nie było odwrotu, mieli wręcz sprawdzić, jak świetnym pomysłem miał się okazać.
- Skarbie, z tym nigdy nie przesadzajmy... - Bo bywało różnie, zdecydowanie różnie, chociaż wydawał się być naprawdę przekonany o tym, że wszystkie jego pomysły były wspaniałe.
Wokół nich kręcili się mugole, co powodowało, że nie mogli sięgnąć po różdżki, rzucać zaklęć. To nie było ku temu odpowiednie miejsce. Ledwie zdążyła zacząć rozglądać się w poszukiwaniu trochę bardziej ustronnej przestrzeni to Benjy pociągnął ją delikatnie za dłoń, oczywiście, że wiedział, gdzie mogą się schować.
- Zawsze jesteś krok przede mną. - w tym przypadku pewnie w porównaniu do niej doskonale znał okolicę, bo tutaj bywał.
Skryli się w wąskim przesmyku, gdzie nikt nie mógł zobaczyć tego, co zamierzali zrobić, całkiem skutecznie ich osłaniał od ludzi, których mogliby zainteresować.
- Możemy spróbować. - Bo czemu nie, to była ich noc, nie wydawało jej się, aby coś mogło pójść nie tak. Kiedy widziała ten błysk w jego oczach wydawało jej się, że to jest naprawdę dobry pomysł. Nie musiał jej nawet do tego jakoś specjalnie przekonywać.
Dyskretnie wyciągnęła różdżkę, mruknęła pod nosem zaklęcie mając nadzieję, że uda jej się stworzyć wokół niego iluzję, która spowoduje, że każdy kto na niego spoglądał, będzie miał wrażenie, że idealnie wpasowuje się w to miejsce. Każdy kto na niego spojrzy miał widzieć swoją własną wersję tego, jak jego zdaniem wyglądał idealny bywalec tego miejsca, przynajmniej jeśli chodziło o ubranie.
Akcja nieudana
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control