• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[Yule 1943] Remember that the sun returns upon the solstice day

[Yule 1943] Remember that the sun returns upon the solstice day
Karma police
"Bijące serce Zakonu" – cytat by Woody Tarpaulin (czyli twój stary najebany gada z kolegą o tym, jak był zomowcem i pałował księży na ulicach)
wiek
52
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Auror na pełen etat, majster na pół
Myślisz sobie, "ale skurwysyn", i masz w sumie rację. Szczupły, zawsze schludnie ubrany mężczyzna w średnim wieku o jasnobrązowych włosach. Niby chudy, ale jednak byk. Jak na kogoś raczej średniego wzrostu (mierzy dokładnie 1,78 m), podejrzanie mocno lubi patrzeć z góry na przestępców, których przetrzymuje w swojej sali przesłuchań. Wygląda na starszego, aniżeli jest w rzeczywistości: na jego twarzy zaczynają już rysować się zmarszczki, a pod zmęczonymi, ciemnozielonymi oczyma, widać cienie od niewyspania. Nie jest kimś, kto przesadnie dba o swój wygląd, a jednak, przepisowy mundur aurora zawsze ma idealnie wyprasowany, kołnierzyk koszuli stoi sztywno, a buty – wydają się być świeżo pastowane. Wyważenie Aarona wynika z wtłoczonego przez lata służby aurorskiego rygoru, zaś wojskowa elegancja – z przekonania o potrzebie zachowywania wewnętrznej dyscypliny bez względu na okoliczności. Przynajmniej w godzinach pracy jest elegancki, bo po cywilnemu ubiera zwykle stare łachy robocze, w których jest mu najwygodniej. Widać po nim, że pracuje manualnie, ręce ma bowiem szorstkie, z widocznymi odciskami. Jego ruchy cechuje precyzja i pewność siebie. Na co dzień pachnie wodą po goleniu (od lat tą samą), roztaczając wokół siebie mdłą woń najtańszej kawy z ministerialnego automatu, zmieszaną z dymem papierosowym. Na prawej ręce ma dwa tatuaże, które zwykle chowa jednak pod zaklęciami maskującymi.

Aaron Andrew Moody
#3
09.12.2025, 21:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.12.2025, 21:06 przez Aaron Andrew Moody.)  
"Zima znowu zaskoczyła miotlarzy". Moody słyszał to co roku w okolicach Yule, gdy zaczynało mocniej śnieżyć. Bardziej niż zima zaskoczyć potrafili tylko brygadziści czuwający w pobliżu najważniejszych węzłów komunikacyjnych. Tradycją było już, że na świątecznych patrolach wlepiali najwięcej mandatów, bo ludzie latali wtedy jak wariaci.
No kto to widział, żeby dorośli, odpowiedzialni przecież ludzie tak się zachowywali? Ależ beczkę Woody wywinął na swojej miotle! W nadpowietrznej akrobacji przełożył nogi przez miotłę, zachowując przy tym doskonały balans aerodynamiczny. Trzonek miotły nawet nie zadrgał w turbulencji, zdołał bowiem przyjąć na powrót stabilną pozycję. W ostatniej chwili wyhamował, nie chcąc skosić ośnieżonych gałęzi drzew, rozpościerających się niewielkim zagajnikiem wokół polany.
Aaron gwizdnął z podziwem. To było tak dobre, że aż... Nielegalne.
Niecna myśl narodziła się znienacka w jego głowie. Gdy Woody szczęśliwie wylądował obok niego na ziemi, Aaron podszedł do niego z promiennym uśmiechem wymalowanym na twarzy, choć nie po to, żeby mu pogratulować. Nie, Aaron po prostu wręczył Woody'emu mandat. Za jazdę po pijaku, bo na to, w przeciwieństwie do tego, co przyjaciel wyczyniał na miotle, miał paragrafy! Nieważne, że oboje strzelili sobie po strzemiennym odmeldowując się ze służby. Funkcjonariusz Moody rechotał głośno, próbując wydusić z siebie standardową formułkę, którą wygłaszali w trakcie konfiskaty mienia.
– No proszę, jeszcze dołóżmy do tego wszystkiego próbę zastraszenia funkcjonariusza wypełniającego obowiązki służbowe – rzucił żartobliwie, zaklęciem osuszając płaszcz Woody'ego. Wyglądało w porządku, mogli więc pokazać się rodzinie. – Szaliczkiem cię jeszcze może otulić? – dodał, otrzepując sobie śnieg z kołnierza.

Nawet Moody czuł magię świąt. Po drodze do Warowni rozgadał się wesoło, widać po nim było, że cieszy się na wspólną kolację. Międzyczasie przypomniał sobie nawet, że coś podobnego do akrobacji Woody'ego odwalił na swojej miotle Turgyenev na mistrzostwach świata w quidditchu w dwudziestym drugim. Kojarzysz go, ten rudy taki, szukający reprezentacji Jugosławii? Widziałem relację w starej kronice. Okiwał wówczas szukającego Irlandii, który nie wytrzymał pędu, i zwyczajnie wypadł ze swej miotły. W środowisku sportowym wywołało to duże kontrowersje dotyczące testowania dopuszczonych do użytku mioteł, przez co z udziału w mistrzostwach wykluczono eksperymentalne modele, nie spełniające wymogów bezpieczeństwa. Cholera, ale gdyby skrócić jeszcze trzonek...
Aaron gadał tak, i gadał, jak zawsze, gdy był czymś ucieszony, a cieszył się szczerze, bo dostał w tym roku wysoki dodatek świąteczny. Dzięki temu udało mu się kupić ładny prezent dla Alka, który miał dzisiaj urodziny. Dla małej Millie... No i dla Maddie. Kolczyki. Złote, ale skromne. Żaden badziew z bazarku, ani ta ręcznie robiona biżuteria, którą nosiła jeszcze w szkole. Nie, żeby jej nie lubił, bo we wszystkim wyglądała przecież ładnie, ale... Ale chciał, żeby wyglądała jeszcze ładniej.

Przywitał się ze wszystkimi w Warowni, przygarniając do siebie ramieniem żonę, która trzymała w ramionach Mills. Sam wziął na barana Alka, który miał dzisiaj urodziny. Być może nieco nieodpowiedzialnie kupił mu... Miotłę. Dziecięcą miotełkę, na której szalały berbecie takie jak on, natomiast starsze dzieciaki na siłę zdejmowały zabezpieczenia antygrawitacyjne, żeby latała wyżej i szybciej. Miał nadzieję, że nie rozwali Warowni, gdy już wreszcie odpakuje swój prezent. Przewidywał jednak, że szybko zacznie próbować tego, co Aaron i Woody namiętnie wyczyniali w młodości z własnymi miotłami, które w mistrzostwach świata w quidditchu na pewno zostałyby szybko zbanowane.

Aaron ziewnął ukradkiem, zasłaniając przy tym buzię, gdy poczuł, że Alastor w żartobliwym upomnieniu pacnął go po głowie. Przed świętami brał jeszcze więcej godzin dyżurowych, bo był to łatwy zarobek.  A jak się miało na utrzymaniu całą rodzinę, no to trzeba było przecież pracować. Bogowie kochani, a teraz będą jeszcze śpiewać do tego głupiego pieńka, czy coś takiego... Znając wujka Godryka, to dziwne, że nie wyśpiewywali na głos treści pozwolenia na ścięcie pomnika przyrody. Aaron mrugnął do zbuntowanego Morpheuska, który zaciskał gniewnie usta, jak gdyby śpiewanie religijnych pieśni było najgorszym, co mogłoby go w życiu spotkać. 


– You're too difficult.
– The situation is difficult, not me.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Aaron Andrew Moody (621), Anthony Shafiq (1024), Jonathan Selwyn (1041), Morpheus Longbottom (680), Woody Tarpaulin (289)




Wiadomości w tym wątku
[Yule 1943] Remember that the sun returns upon the solstice day - przez Morpheus Longbottom - 09.12.2025, 10:15
RE: [Yule 1943] Remember that the sun returns upon the solstice day - przez Woody Tarpaulin - 09.12.2025, 16:48
RE: [Yule 1943] Remember that the sun returns upon the solstice day - przez Aaron Andrew Moody - 09.12.2025, 21:01
RE: [Yule 1943] Remember that the sun returns upon the solstice day - przez Jonathan Selwyn - 09.12.2025, 21:47
RE: [Yule 1943] Remember that the sun returns upon the solstice day - przez Anthony Shafiq - 09.12.2025, 22:08
RE: [Yule 1943] Remember that the sun returns upon the solstice day - przez Anthony Shafiq - 28.12.2025, 13:35
RE: [Yule 1943] Remember that the sun returns upon the solstice day - przez Anthony Shafiq - 04.01.2026, 19:34
RE: [Yule 1943] Remember that the sun returns upon the solstice day - przez Jonathan Selwyn - 22.12.2025, 16:17
RE: [Yule 1943] Remember that the sun returns upon the solstice day - przez Morpheus Longbottom - 04.01.2026, 17:49
RE: [Yule 1943] Remember that the sun returns upon the solstice day - przez Jonathan Selwyn - 18.03.2026, 01:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa