09.12.2025, 21:55 ✶
–Ding, dong, ding, dong, ding
Ding, dong, ding, dong, ding
Ding, dong, ding, dong, ding
Ding, dong, ding, dong
Ding, dong, ding, dong
Ding, dong, ding, dong
Ding, dong, ding, dong
Hark how the bells, sweet silver bells
All seem to say, "Throw cares away"
Christmas is here, bringing good cheer
To young and old, meek and the bold
Ding-dong, ding-dong, that is their song
With joyful ring, all caroling
One seems to hear, words of good cheer
From ev'rywhere, filling the air
Ding, dong, ding
Ding, dong– śpiewała sobie, mając głęboko w dupie, że to nie bardzo te święta, chociaż umówmy się mugole trochę ukradli, więc można było kraść im co nie? Jakiś tam ktoś tam szopa, dziewica z brzuchem (dziewica! dobre sobie!). Ale nutę mieli dobrą. Miles jako że w kuchni raczej przeszkadzała niż pomagała, to zajmowała się wieszaniem ozdób. Konkretniej przewieszaniem ozdób z punktu A do punktu B, bo przecież te już dawno były powieszone. Trzeba było jakoś ogarniać kompulsywną chęć robienia czegokolwiek, gdy wszystko było już zrobione. I może nie powinna otwierać whisky, ale jakoś jej smak kojarzył jej się z wykurwiście rodzinnym Yule, gdzie jej najbliższa rodzina spędzała czas na dyżurach bo nikt inny nie chciał ich brać. Ale ona nie była frajerką. Ona chciała mieć coś z życia i uważała, że TA bombka lepiej wyglądała w TYM rogu. No i mogła śpiewać o bimbających jajcach. Znaczy dzwonkach.
– Nosz kurwa mać! – poszło echem, bo szklana ozdóbka wyrwała się spod wątpliwej koncentracji. Może jakby miała trzecie oko, to by przewidziała, że to się wydarzy. Morfina, gdzie jestes jak Cie kurwa potrzeba?! – Ja to ogarne!– krzyczała dalej – nie podchodźcie! – w kilku susach chochlik ukryty w Erikowym Wcale Nie Ukradzionnym Brenna Mi Dała świątecznym swetrze podbiegł do uszkodzonej ozdoby. Drobny mak. Co ona kurwa kopciuszek? Westchnęła teatralnie i bardzo, bardzo ostrożnie spróbowała translokacją wydobyć szkiełka z desek wiekowej Warowni. Może powinna się owinąć izolacją i poczekać do kolacji?
Ding, dong, ding, dong, ding
Ding, dong, ding, dong, ding
Ding, dong, ding, dong
Ding, dong, ding, dong
Ding, dong, ding, dong
Ding, dong, ding, dong
Hark how the bells, sweet silver bells
All seem to say, "Throw cares away"
Christmas is here, bringing good cheer
To young and old, meek and the bold
Ding-dong, ding-dong, that is their song
With joyful ring, all caroling
One seems to hear, words of good cheer
From ev'rywhere, filling the air
Ding, dong, ding
Ding, dong– śpiewała sobie, mając głęboko w dupie, że to nie bardzo te święta, chociaż umówmy się mugole trochę ukradli, więc można było kraść im co nie? Jakiś tam ktoś tam szopa, dziewica z brzuchem (dziewica! dobre sobie!). Ale nutę mieli dobrą. Miles jako że w kuchni raczej przeszkadzała niż pomagała, to zajmowała się wieszaniem ozdób. Konkretniej przewieszaniem ozdób z punktu A do punktu B, bo przecież te już dawno były powieszone. Trzeba było jakoś ogarniać kompulsywną chęć robienia czegokolwiek, gdy wszystko było już zrobione. I może nie powinna otwierać whisky, ale jakoś jej smak kojarzył jej się z wykurwiście rodzinnym Yule, gdzie jej najbliższa rodzina spędzała czas na dyżurach bo nikt inny nie chciał ich brać. Ale ona nie była frajerką. Ona chciała mieć coś z życia i uważała, że TA bombka lepiej wyglądała w TYM rogu. No i mogła śpiewać o bimbających jajcach. Znaczy dzwonkach.
– Nosz kurwa mać! – poszło echem, bo szklana ozdóbka wyrwała się spod wątpliwej koncentracji. Może jakby miała trzecie oko, to by przewidziała, że to się wydarzy. Morfina, gdzie jestes jak Cie kurwa potrzeba?! – Ja to ogarne!– krzyczała dalej – nie podchodźcie! – w kilku susach chochlik ukryty w Erikowym Wcale Nie Ukradzionnym Brenna Mi Dała świątecznym swetrze podbiegł do uszkodzonej ozdoby. Drobny mak. Co ona kurwa kopciuszek? Westchnęła teatralnie i bardzo, bardzo ostrożnie spróbowała translokacją wydobyć szkiełka z desek wiekowej Warowni. Może powinna się owinąć izolacją i poczekać do kolacji?