10.12.2025, 08:08 ✶
Uśmiechnął się lekko na to jej próbowanie, bo w sumie dobrze było wiedzieć że nie była aż taka sztywna, jak czasem można było pomyśleć. Inna sprawa, że Atreusowi raczej przyszło do głowy, że to ona prowadziła kogoś na sznurku, a nie zwyczajnie najadała się cuksami żeby sprawdzić ile się jej uda unosić w powietrzu.
Akurat to, ze dzieciaki wymawiały się Miodowym Królestwem, nie wydawało mu się aż tak podejrzane. Równie dobrze mogli je znaleźć w Dolinie Godryka, albo dwa zaułki od rzeczonego sklepu ze słodyczami. Co prawda nie mógł się utożsamiać z żebraniem na ulicy o knuta, żeby nawpychać się słodyczy w roku szkolnym, ale różne rzeczy się słyszało i widziało na korytarzach, kiedy jeszcze do szkoły chodził. Jako tako więc rozumiał. Znaczy zrozumiałby, gdyby dzieciaki posiadały odrobinę więcej pomyślunku, bo między tymi figurkami śmiesznych lisków, słoników, zegarkami i innymi, obskurnymi rupieciami, dało się też znaleźć o wiele bardziej interesujące przedmioty. Różdżki.
Wziął w dłoń patyk, przyglądając mu się przez chwilę, mimowolnie jednak prychając z kpiną na wytłumaczenie, że wszystko tutaj zgarnęli od babci. Żadna babcia nie oddałaby wnuczkom różdżki. Czy to własnej, czy to będącą jakąś pamiątką. A jeśli byłaby to przypadkiem babcia krętaczka, a ta różdżka kradziona, to tym bardziej nie powinna się tutaj znaleźć.
- Od babci. Tyle tu rzeczy macie, że babcię chyba z torbami puściliście, co? - chłopcy spięli się nieco, spoglądając po sobie uważnie. - Spokojnie. Ile za nią chcecie? - uniósł dłoń z różdżką. Rzucili cenę siedmiu galeonów i Atreus bez mrugnięcia okiem sięgnął do kieszeni i wyciągnął monety. - A ty? - odwrócił się na Hestię, chowając różdżkę do kieszeni bluzy. - Coś ci się podoba?
Akurat to, ze dzieciaki wymawiały się Miodowym Królestwem, nie wydawało mu się aż tak podejrzane. Równie dobrze mogli je znaleźć w Dolinie Godryka, albo dwa zaułki od rzeczonego sklepu ze słodyczami. Co prawda nie mógł się utożsamiać z żebraniem na ulicy o knuta, żeby nawpychać się słodyczy w roku szkolnym, ale różne rzeczy się słyszało i widziało na korytarzach, kiedy jeszcze do szkoły chodził. Jako tako więc rozumiał. Znaczy zrozumiałby, gdyby dzieciaki posiadały odrobinę więcej pomyślunku, bo między tymi figurkami śmiesznych lisków, słoników, zegarkami i innymi, obskurnymi rupieciami, dało się też znaleźć o wiele bardziej interesujące przedmioty. Różdżki.
Wziął w dłoń patyk, przyglądając mu się przez chwilę, mimowolnie jednak prychając z kpiną na wytłumaczenie, że wszystko tutaj zgarnęli od babci. Żadna babcia nie oddałaby wnuczkom różdżki. Czy to własnej, czy to będącą jakąś pamiątką. A jeśli byłaby to przypadkiem babcia krętaczka, a ta różdżka kradziona, to tym bardziej nie powinna się tutaj znaleźć.
- Od babci. Tyle tu rzeczy macie, że babcię chyba z torbami puściliście, co? - chłopcy spięli się nieco, spoglądając po sobie uważnie. - Spokojnie. Ile za nią chcecie? - uniósł dłoń z różdżką. Rzucili cenę siedmiu galeonów i Atreus bez mrugnięcia okiem sięgnął do kieszeni i wyciągnął monety. - A ty? - odwrócił się na Hestię, chowając różdżkę do kieszeni bluzy. - Coś ci się podoba?