10.12.2025, 12:43 ✶
Hannibal zauważył, że Jessie wymienił w kontekście bycia sexy samych mężczyzn (no i swoją siostrę). Freudowskie przejęzyczenie, a przecież znali tyle czarownic, które również spełniały kryteria, jak choćby Mathilda, Guinevere albo ta dziewczyna, którą uratowali w Spaloną Noc… Penelope. Uśmiechnął się jednak tylko, patrząc na niego z rozbawieniem.
- Ten plakat wygląda, jak zwinięty z ulicy. Przynajmniej będzie o jeden mniej straszył - o ironio, tajemnicza nadawczyni przysłużyła się słusznej sprawie, niechcący i tylko odrobinkę, ale wciąż - A co do dosłownej czystości, mam wrażenie, że wcale nie mniej popularne są przedstawienia, w których jestem sponiewierany - Jessie jeszcze tego nie wiedział, ale “Ekstaza Merlina” również obejmowała rozchełstanego i brudnego Selwyna (albo dublera, w przypadku niektórych przedstawień). Reżyser już kilka razy musiał wyganiać z sali pracowników płci obojga, którzy zabłąkali się tam dziwnym trafem akurat w trakcie próby i jakoś tak… zostali, by popatrzeć.
Wreszcie udało im się opuścić mieszkanie. Hannibal starannie ukrył klucze w kieszeni kurtki. Pozwolił swemu krukowi wzlecieć w niebo, ufając, że gdy ptak zobaczy, że odjeżdżają, podąży za nimi. Przypiął swój pomniejszony kufer do motocykla - czarnno-srebrnej Hondy, z pewnością customizowanej zgodnie z jego życzeniem za niemałe pieniądze.
- Jechałeś już kiedyś? - zapytał - Kaski są zaczarowane, jeżeli coś powiesz, będę słyszał.
Upewnił się jeszcze co do adresu i najlepszej możliwej trasy, po czym założył na głowę kask - a gdy Jessie zrobił to samo, uważnym spojrzeniem skontrolował jego zapięcie, zaskakująco jak na siebie odpowiedzialny.
- Nie za ciasny? Nie lata ci na głowie? Dobrze - możliwe, że poprzednia osoba, która z nim jechała była podobnych rozmiarów. Założył rękawiczki, drugą parę podał Jessiemu. Zgrabnym, sprężystym ruchem wsiadł na siodełko i odpalił silnik.
- Wskakuj! - uśmiechnął się, niewidoczny za przyłbicą, dzięki magii nie musząc przekrzykiwać hałasu.
Miejsca było akurat tyle, by dwie osoby mogły siedzieć blisko jedna za drugą. Nie bardzo było się czego złapać poza krawędziami siodełka albo samym Hannibalem - czy kogokolwiek dziwiło, że wybrał akurat taki model? Selwyn odetchnął z zadowoleniem - chłodne, zachmurzone, ale suche wrześniowe przedpołudnie było idealne do jazdy, a dodatkowo uświadomi sobie, że dawno nie był nad morzem i na pewno dobrze mu zrobi słone, morskie powietrze i zmiana otoczenia.
- Ten plakat wygląda, jak zwinięty z ulicy. Przynajmniej będzie o jeden mniej straszył - o ironio, tajemnicza nadawczyni przysłużyła się słusznej sprawie, niechcący i tylko odrobinkę, ale wciąż - A co do dosłownej czystości, mam wrażenie, że wcale nie mniej popularne są przedstawienia, w których jestem sponiewierany - Jessie jeszcze tego nie wiedział, ale “Ekstaza Merlina” również obejmowała rozchełstanego i brudnego Selwyna (albo dublera, w przypadku niektórych przedstawień). Reżyser już kilka razy musiał wyganiać z sali pracowników płci obojga, którzy zabłąkali się tam dziwnym trafem akurat w trakcie próby i jakoś tak… zostali, by popatrzeć.
Wreszcie udało im się opuścić mieszkanie. Hannibal starannie ukrył klucze w kieszeni kurtki. Pozwolił swemu krukowi wzlecieć w niebo, ufając, że gdy ptak zobaczy, że odjeżdżają, podąży za nimi. Przypiął swój pomniejszony kufer do motocykla - czarnno-srebrnej Hondy, z pewnością customizowanej zgodnie z jego życzeniem za niemałe pieniądze.
- Jechałeś już kiedyś? - zapytał - Kaski są zaczarowane, jeżeli coś powiesz, będę słyszał.
Upewnił się jeszcze co do adresu i najlepszej możliwej trasy, po czym założył na głowę kask - a gdy Jessie zrobił to samo, uważnym spojrzeniem skontrolował jego zapięcie, zaskakująco jak na siebie odpowiedzialny.
- Nie za ciasny? Nie lata ci na głowie? Dobrze - możliwe, że poprzednia osoba, która z nim jechała była podobnych rozmiarów. Założył rękawiczki, drugą parę podał Jessiemu. Zgrabnym, sprężystym ruchem wsiadł na siodełko i odpalił silnik.
- Wskakuj! - uśmiechnął się, niewidoczny za przyłbicą, dzięki magii nie musząc przekrzykiwać hałasu.
Miejsca było akurat tyle, by dwie osoby mogły siedzieć blisko jedna za drugą. Nie bardzo było się czego złapać poza krawędziami siodełka albo samym Hannibalem - czy kogokolwiek dziwiło, że wybrał akurat taki model? Selwyn odetchnął z zadowoleniem - chłodne, zachmurzone, ale suche wrześniowe przedpołudnie było idealne do jazdy, a dodatkowo uświadomi sobie, że dawno nie był nad morzem i na pewno dobrze mu zrobi słone, morskie powietrze i zmiana otoczenia.