• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella

[1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#3
02.03.2023, 00:21  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.03.2023, 00:23 przez Stanley Andrew Borgin.)  

Sytuacja z sekundy na sekundę stawała się coraz gorsza. Ilość kontr manifestantów, którą określił na kilka tuzinów ludzi była błędna. Kolejne grupy wylewały się niczym wzburzone morze w porcie. Każda fala nacierała coraz mocniej. Mogłoby się wydawać, że ten sztorm nigdy się nie skończy.

Próby pokojowego rozdzielenia zwaśnionych stron spełzły na niczym. Żadna z nich ewidentnie nie była zainteresowana prowadzeniem pertraktacji o zawieszeniu broni. Teraz już nawet nie chodziło o ideę czy o to, kto ma rację. Jedyne na co im zależało to na udowodnieniu tym drugim, że oni nie są słabi i nie wycofają się bez walki. Pokojowa demonstracja i miejscowe, lekkie przepychanki przerodziły się w spotkanie dwóch mugolskich klubów sportowych. Wartym wspomnienia jest fakt, że te kluby nie pałały do siebie miłością, a wręcz przeciwnie - nienawiścią.

Stanley w celach bezpieczeństwa nie korzystał z żadnej magii. Próbował zapanować nad tym rozwścieczonym tłumem każdym innym sposób aniżeli czary. Bał się użycia tego środka przymusu na tak wielkiej grupie. Tak naprawdę to nie może nie tyle co wykorzystania jej w celu opanowania tłumu, co konsekwencji użycia jej bez autoryzacji w takiej sytuacji. Nigdy wcześniej w jego karierze nie zdarzyła się taka sytuacja jaka miała miejsce dzisiaj. Nikt nie przygotowywał ich do takich zadań. Nikt ich do nich nie szkolił.

Mógłby przysiąc, że usłyszał swoje imię padające gdzieś z tłumu. Jednak nie wołał go Samuel, który znajdował się tuż obok niego. Przecież jeszcze chwilę temu razem próbowali stworzyć kordon bezpieczeństwa między obiema grupami. Musiał to być jakiś przypadek albo zbieżność imion. Nikt go przecież nie wołał. Tylko tłum, który ciągle coś wykrzykiwał swoje racje. Na przemian więcej praw dla charłaków! i żadnych praw dla charłaków!. Oba postulaty były proste i sprowadzały się do tego samego - uprzywilejowania charłaków lub trzymanie ich w aktualnych ryzach.

Ku zaskoczeniu wszystkich, na tym “oblężonym” kawałku doszło do swego rodzaju cudu. Kątem oka ujrzał znajome mundury nadciągające ze wsparciem. Dzięki temu widokowi, Stanley poczuł nową siłę i odnalazł nadzieję na zapanowanie nad całą sytuacją. Z odsieczą przybyło kilkunastu brygadzistów na widok, których obie grupy odsunęły się na dystans kilku kroków, a funkcjonariusze Ministerstwa mogli stworzyć między nimi linię zaporową i odgrodzić ich od siebie.

Teraz, kiedy wszystko się uspokoiło, a rozdzielone strony nie były we wzajemnym zasięgu, Andrew w końcu mógł odsapnąć. Odetchnął z ulgą i przetarł spocone czoło. Nadal jednak jedna rzecza nie dawała mu spokoju. Wydawało mu się, że ciągle słyszy jakby ktoś nawoływał go. I ten dźwięk nadchodził ze strony głównej manifestacji.

Zainteresowany tym dziwnym zjawiskiem, odwrócił się, a następnie zaczął się przyglądać tłumowi “charłaków”. Pośród nich zauważył… Stellę? Ale co ona miałaby robić na tym marszu? Nie znał jej z tej strony.

- Chwila, chwila - przymrużył oczy aby się przyjrzeć tej kobiecie w tłumie - To ona. To ona mnie ciągle wołała! - wykrzyknął i ruszył w stronę większego zgromadzenia.

- A ty dokąd?! - krzyknął jeden z innych brygadzistów, którzy tworzył kordon bezpieczeństwa pomiędzy zwaśnionymi stronami.

- Zaraz wrócę! Muszę jej pomóc! - odpowiedział mu i zaczął się wpychać pomiędzy ludzi - Stella! Stella! - zaczął ją nawoływać w swoją stronę

Przeciskał się między ludźmi jednak ci zamiast z nim współpracować to działali na jego niekorzyść. Był niemal pewny, że już raz czy dwa musnął jej rękę. Jednak było to za mało. Siła tłumu miała w tym momencie ewidentną przewagę i co gorsza nie dawali za wygraną. Nie dosyć, że nie chcieli z nim współpracować to jeszcze wykrzykiwali te swoje żądania prosto do jego ucha.

- Ukarać kontr manifestantów! - kontynuowali - Do więzienia z nimi wszystkimi! Mordercy! Bandyci! - tłum nie przestawał mówić co należy zrobić - Niewinnych ludzi atakują! Równouprawnienie! Skazać ich za ataki!

Teraz albo nigdy pomyślał Stanley i wyciągnął swoją rękę tak daleko jak tylko mógł. Poczuł, że kogoś złapał. Nie miał pojęcia kogo tak dokładnie ale musiał zaryzykować. Pociągnął z całej siły i ku własnemu zaskoczeniu zobaczył, że Stella zamiast się oddalać i zanikać mu z pola widzenia, to stoi w miejscu. Jedno zadanie udało mu się wykonać. Przed nim stało jeszcze drugie. Musiał ją jakoś z tego tłumu wyciągnąć.

Nie czekając ani chwili dłużej, machnął wolną ręką do Samuela, aby ten mu podał swoją dłoń. Miał zamiar zrobić zrobić swego rodzaju ludzką linę i wyciągnąć ją na brzeg. Na całe szczęście tym razem jego kompan nie zapomniał się pojawić wtedy kiedy był potrzebny. Podał mu pomocną dłoń i zaczął go wyciągać z tłumu.

- Nie puszczaj się - krzyknął do dziewczyny ale tak naprawdę to nie miał pewności czy ona go w ogóle usłyszy. Następnie dalej przystąpił do przeciskania się z powrotem do swoich ludzi. Kilku z jego znajomych też pomogło wyciągnąć Stana ze Stellą z tego skupiska.

- Jesteś! - oznajmił jej z ulgą w głosie. Wspólnymi siłami wraz z grupą uderzeniową udało im się uratować znaną wiolonczelistkę. Kolejny sukces Departamentu Przestrzegania Praw Czarodziejów - Dzięki wielkie chłopaki. Tobie zwłaszcza Sam - pokiwał z uznaniem do swoich współtowarzyszy.

Podał jej dłoń, a następnie podsunął jedną ze skrzynek, które znajdowały się nieopodal aby mogła sobie usiąść - Co ty tutaj w ogóle robisz? Nie mówiłaś, że wybierasz się na jakiś marsz - zapytał jej zdziwiony - Ale mniejsza już o to. Wszystko w porządku. Nic Ci się nie stało? - zaczął dopytywać i oglądać ją dookoła czy nic się jej nie stało.

Pozwolił jej w końcu na chwilę oddechu po tak ciężkich przeżyciach - Nie spodziewałem się, że spotkamy się w takich warunkach - kontynuował po chwili - Ale obawiam się, że jak nie w takich to nie spotkamy się w żadnych… Bo sama wiesz… Mundur nie wybiera - pokiwał przecząco głową, a następnie przewrócił oczami.

- Proszę się nie pchać. Tędy państwo nie przejdą. Zawróćcie i pierwsza prawo, tak ominiecie cały problem i bezpiecznie pójdziecie dalej - zawrócił młodą parę, która właśnie próbowała przejść na drugą stronę ulicy, a następnie w akompaniamencie krzyków odwrócił się z powrotem do Stelli. Nie zbaczał jednak z obserwacji grupy kontr manifestantów, którzy właśnie zbierali się do domu. Wiedzieli, że nic tu po nich od momentu kiedy przybyły z odsieczą posiłki z ministerstwa.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Stanley Andrew Borgin (2678), Stella Avery (2875)




Wiadomości w tym wątku
[1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 01.03.2023, 18:57
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 01.03.2023, 19:58
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 02.03.2023, 00:21
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 02.03.2023, 01:19
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 02.03.2023, 18:38
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 02.03.2023, 20:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa