Prue miała w sobie odrobinę rozsądku, niknął gdzieś jednak zawsze, kiedy była obok niego. Nie, żeby się tym szczególnie przejmowała, bo razem przecież mogli wszystko, żaden jego plan nie wydawał się być wystarczająco głupi, aby powstrzymać ich od realizowania go, no bo jakże można było oprzeć się tej ekscytacji w głosie, czy błyskowi w oczach, kiedy zaczynał to swoje mam plan? No nie dało się, mimo tego, że mogło się wydawać, iż Prudence była całkiem asertywną osobą, to jednak Benjy doskonale sobie z nią radził, był chyba jedyną osobą, przy której ona przestawała dokładnie analizować ewentualne konsekwencje swoich czynów, one nie były istotne, nie kiedy wiedziała, że na pewno będą się przy tym doskonale bawić.
Pokręciła jedynie głową, kiedy wspomniał o powadze. W sumie zawsze to w nim uwielbiała, że do wszystkiego potrafił podejść z poczuciem humoru, dzięki temu rozładowywał pojawiające się napięcie, zbyt wiele osób miało kija w tyłku, aby tego nie doceniać. - To prawda, o inwestycje na całe życie należy dbać odpowiednio. - Widziała, że starał się być opanowany, jednak oczy go zdradzały, z nich można było wyczytać to, co naprawdę się z nim działo.
Dostrzegła, że zawiesił na niej wzrok, cóż, znajdowali się za blisko siebie, aby jej to umknęło, no i sama miała ten sam problem - nie mogła przestać na niego patrzeć, nie sądziła, że istnieje jakakolwiek szansa na to, że będą w stanie rzucać teraz jakieś zaklęcia, ale próbowała póki co nie podchodzić do tego, aż tak negatywnie.
Widziała upór w jego spojrzeniu, naprawdę zależało mu na tym, aby złożyć ten jeden transmutacyjny czar, znając jego podejście nie przestałby próbować dopóki faktycznie by mu się nie udało, co nieco ją niepokoiło, bo wolałaby jednak nie spędzić w tym miejscu całej nocy.
- Rzeczywiście to powód do dumy, nie wiem, czy chcę wiedzieć, jakim cudem udało Ci się trafić w samego siebie takim zaklęciem. - Jeśli komuś miało się przydarzyć coś podobnego to właśnie jemu, oczywiście. Widziała sporo naprawdę, wybitnie uzdolnionych czarodziejów podczas swojej pracy w Mungu, jednak odbicie zaklęcia od łyżki? To nawet dla niej było nie do pojęcia. Benjy jak chciał to potrafił, zdecydowanie.
To nie tak, że robiła to specjalnie, jednak nie do końca umiała zachować w tej chwili powagę, a ta walka o to, żeby wyglądała na mniej rozbawioną, chyba była jeszcze bardziej zabawna od śmiechu, który mógł się pojawić. Usta co chwilę jej drgały, a ona starała się przygryzać policzki od środka, żeby nie było tego widać. To było naprawdę trudne starcie, które miała przegrać, nie była w stanie przyzwoicie się przy nim zachowywać. Atmosfera, która im towarzyszyła była wyjątkowo lekka, nic nie miało spieprzyć im tej nocy, co do tego nie miała najmniejszych wątpliwości.
Nadeszła ta druga próba, która wyglądała zdecydowanie lepiej od pierwszej, jednak to ciągle nie było to, najwyraźniej różdżka nie chciała go słuchać, przynajmniej ta, którą trzymał w ręku, przymknęła na chwilę oczy, nie chcąc się roześmiać zbyt głośno, bo to byłaby już przesada. To nie tak, że bawiło ją to, że nie wyszło mu zaklęcie, raczej cała ta sytuacja. Dyskutowali konspiracyjnym głosem o sprytnym planie, którego nie do końca potrafili zrealizować. Niby tacy byli z nich dorośli i wprawieni czarodzieje, a pokonała ich drobna zmiana wyglądu, nie można było być dobrym we wszystkim, a jakże.
Jego westchnienie przerwało ciszę, widziała, że był rozczarowany, miał plan... no, czasem bywało tak, że planów nie udawało się zrealizować, na szczęście ten plan to był tylko drobny, mały plan przed tym ich prawdziwym planem, jeszcze nie rzutował na jego nieporozumienie, mieli gotówkę, ona powinna załatwić sprawę bez żadnych komplikacji, może to i lepiej w tej sytuacji, nie sądziła bowiem, że w najbliższym czasie uda im się rzucić jakiekolwiek udane zaklęcie.
- Nie ma sensu dyskutować z siłą wyższą, podejrzewam, że świat udowadniałby nam do skutku, że nie ma po co czegoś w nas zmieniać. - Mieli zdecydowanie ciekawsze rzeczy do robienia, niż stanie w tym przesmyku i ćwiczenie zaklęć z transmutacji, czy uroków.
- To chyba najlepsza opcja. - No, nie widziała w tej chwili już żadnej innej, będą musieli tam wejść tak jak stali, co pewnie będzie mogło wzbudzić pewne kontrowersje u pracowników tego przybytku, jednak, czy naprawdę powinni się tym przejmować?
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control