Był to chyba naturalny obrazek: Cathal zbywał coś wzruszeniem ramion, a Guinevere analizowała to mimo to i martwiła się za niego, albo na zapas. Wydawało jej się jednak, że cokolwiek stało się podczas Spalonej Nocy, to nie można było tego bagatelizować. Skutki były nieznane, ucierpiało wiele rodzin i pewnie jeszcze dużo czasu zajmie, nim uda się wszystko pozbierać, nie mówiąc już o rannych podczas samej nocy. Jej nic się nie przydarzyło, Calowi też nie, ale nie wszyscy mieli tyle szczęścia.
Uśmiechnęła się za to do niego, kiedy powiedział, że to zbadają.
– Ale jeśli jest tak jak mówisz, to przekażę dziadkom, że nie powinni tam na razie spać… Może coś wymyślimy. A ja może jednak będę zostawać na noc w Walii, bo nie wiem jak długo jeszcze tak pociągnę – tak to znaczy z tymi koszmarami męczącymi ją co noc. Była uzdrowicielem, wiedziała jak brak porządnego snu wpływa na ciało i umysł człowieka: źle.
Oddychała głęboko, gdy wylądowali w pobliżu kowenu, próbując jakoś zapanować nad mdłościami, a eliksir, który wzięła, chyba trochę pomagał, bo nie zwymiotowała. Z wdzięcznością przyjęła, że Cal nic nie mówił i pozwolił jej dojść do siebie – ale w zasadzie to chyba nigdy nie komentował jej irytującej przypadłości.
A w końcu weszli na dziedziniec i Ginny wyciągnęła z torby nieduże płótno, na którym farbami olejnymi wykonała obraz przedstawiający sad – drzewa były już przekwitłe, uwieczniła w tej formie moment pomiędzy latem a jesienią; wydawało jej się to właściwe i pasujące na dar dla bogów na święto zbiorów – obraz, który powinni widzieć sadownicy, zamiast spalonych plonów, drzew, i innych roślin…
– Mhm – uśmiechnęła się, odchylając płótno trochę, by Cathal mógł zobaczyć. – Wróciłam do malowania bardziej na poważnie – co innego mogła dać? Futro z wyczesanych zwierzaków? Wróżbę spisaną na kartce? Obraz był jedynym, co mogła ofiarować. – Podoba ci się? – spytała jeszcze.
// Sztuki plastyczne I, Rzemiosło ◉◉○○○ = +20
Spojrzała na obraz jeszcze raz i zauważyła, że musiała niechcący otrzeć o niego zwęglone owoce, które kupiła. Delikatnie przetarła więc palcem w tym miejscu, by leciutko to wyczyścić.
// Sztuki plastyczne I, Rzemiosło ◉◉○○○ = +20
Uśmiechnęła się, kiwnęła głową, zadowolona z efektu i położyła go na stole. Myślała przy tym o pomyślności dla swojej rodziny. Żeby runa, jaką dziadkowie mieli w domu, nie narobiła więcej szkód. I żeby na wykopaliskach nie mieli groźnych wypadków.