11.12.2025, 01:57 ✶
Potwierdzam tożsamość i wchodzę na salę balową.
W pierwszej chwili nie chciał iść na bal. W drugiej chwili również. Potem jednak przemyślił to i uznał, że, jeśli będzie się dobrze czuł, to jednak pójdzie, bo kto wie kiedy znowu powtórzy się taka okazja? No i… Głupio było mu się do tego przyznać, ale poniekąd zawsze chciał wziąć udział w takiej zabawie.
Z kostiumem nie miał dużych problemów głównie z dwóch powodów. Po pierwsze nie miał zbyt wygórowanych wymagań, a po drugie we wszystkim pomogła mu siostra, która jednak zdecydowanie bardziej znała się na modzie i łączeniu kolorów niż on. A skoro nie musiał za bardzo się męczyć z odpowiednim przebraniem i czuł się całkiem dobrze, nie pozostało mu nic innego, niż pojawić się u Lestrange'ów w eleganckiej szacie i dość prostej, lecz ładnej niebieskiej masce z metalicznym połyskiem.
Na wejściu potwierdził swoją tożsamość i chociaż trochę się wahał, ostatecznie nie przyjął proponowanego mu na wejście eliksiru i… Gdy tylko przekroczył próg sali balowej, uznał że zrobił dobrze, bo ktoś miał skrzydła, ktoś śpiewał, a po sali z jakiegoś niezrozumiałego dla niego powodu latał skrzat.
Westchnął jedynie ciężko, zastanawiając się, czy nie lepiej byłoby dla niego, aby został w domu, a potem zaczął się rozglądać za znajomymi sylwetkami, licząc że może jednak kogoś rozpozna.
W pierwszej chwili nie chciał iść na bal. W drugiej chwili również. Potem jednak przemyślił to i uznał, że, jeśli będzie się dobrze czuł, to jednak pójdzie, bo kto wie kiedy znowu powtórzy się taka okazja? No i… Głupio było mu się do tego przyznać, ale poniekąd zawsze chciał wziąć udział w takiej zabawie.
Z kostiumem nie miał dużych problemów głównie z dwóch powodów. Po pierwsze nie miał zbyt wygórowanych wymagań, a po drugie we wszystkim pomogła mu siostra, która jednak zdecydowanie bardziej znała się na modzie i łączeniu kolorów niż on. A skoro nie musiał za bardzo się męczyć z odpowiednim przebraniem i czuł się całkiem dobrze, nie pozostało mu nic innego, niż pojawić się u Lestrange'ów w eleganckiej szacie i dość prostej, lecz ładnej niebieskiej masce z metalicznym połyskiem.
Na wejściu potwierdził swoją tożsamość i chociaż trochę się wahał, ostatecznie nie przyjął proponowanego mu na wejście eliksiru i… Gdy tylko przekroczył próg sali balowej, uznał że zrobił dobrze, bo ktoś miał skrzydła, ktoś śpiewał, a po sali z jakiegoś niezrozumiałego dla niego powodu latał skrzat.
Westchnął jedynie ciężko, zastanawiając się, czy nie lepiej byłoby dla niego, aby został w domu, a potem zaczął się rozglądać za znajomymi sylwetkami, licząc że może jednak kogoś rozpozna.
Maska![[Obrazek: imgproxy.php?id=KoRzKUH.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=KoRzKUH.jpeg)