11.12.2025, 10:43 ✶
– Prawdopodobnie środki nasenne mogłyby to zniwelować, ale oboje wiemy, że nie należy ich nadużywać. Jeżeli nie mają gdzie się zatrzymać, mogę zapewnić im nocleg na jakiś tydzień w zamian za opiekę nad psem.
Isabella Gaunt dostałaby apopleksji, gdyby dowiedziała się, że zaprosił do domu osoby półkrwi. Ale bywanie tam ostatnio było po prostu nieprzyjemne i wolał już zabrać Cavalla na stałe do obozu. Chodziło i o Spaloną Noc, i o to, że Little Hangleton bez Ulyssesa stało się…
Inne.
Pozostały po nim sygnet, ogromny pies uratowany z Kniei i wyremontowania kuchnia, z której znikły paskudne zasłonki, głupie posążki, wyeksmitowane do posiadłości Gauntów oraz kafelki w kształcie węży. Cathalowi nie brakowało Rookwooda jakoś bardzo mocno w Egipcie, ale dziwnie było przebywać w Anglii i wiedzieć, że teraz z kolei to jego tu nie ma.
Może lepiej. Ulysses wreszcie mógł ruszyć dalej.
Położył swój skromny dar pomiędzy innymi. Nie wydawał się mu ani szczególnie gorszy, ani lepszy od innych – ot nie rzucał się w oczy. To co przygotowała Guinevere było już znacznie bardziej imponujące, i zdawało się mu nawet, że ktoś za ich plecami skomentował ten dar.
– Aż żal rzucać go na pastwę płomieni – odparł dość krótko, kiedy spytała czy się mu podoba. Po prawdzie był raczej wielbicielem innych form sztuki, na przykład wyblakłych obrazków umieszczonych cztery tysiące lat temu na ścianach grobowców, ale to nie tak, że nie widział, że ten jest ładny. – Chodź, Ginny, zimno tu jak w psiarni. Możemy napić się czegoś ciepłego, zanim pójdziesz na Mabon – powiedział, wyciągając ku niej rękę, gotów ich ponownie teleportować. W Dziurawym Kotle mogli potem użyć kominka, on by dostać się bliżej granicy, ona do McGonagallów, a i prawda była taka, że chociaż pobyt w Londynie był przygnębiający i wolał szybko uciec z miasta, to w Walii raczej ciężko było o dobre trunki.
Isabella Gaunt dostałaby apopleksji, gdyby dowiedziała się, że zaprosił do domu osoby półkrwi. Ale bywanie tam ostatnio było po prostu nieprzyjemne i wolał już zabrać Cavalla na stałe do obozu. Chodziło i o Spaloną Noc, i o to, że Little Hangleton bez Ulyssesa stało się…
Inne.
Pozostały po nim sygnet, ogromny pies uratowany z Kniei i wyremontowania kuchnia, z której znikły paskudne zasłonki, głupie posążki, wyeksmitowane do posiadłości Gauntów oraz kafelki w kształcie węży. Cathalowi nie brakowało Rookwooda jakoś bardzo mocno w Egipcie, ale dziwnie było przebywać w Anglii i wiedzieć, że teraz z kolei to jego tu nie ma.
Może lepiej. Ulysses wreszcie mógł ruszyć dalej.
Położył swój skromny dar pomiędzy innymi. Nie wydawał się mu ani szczególnie gorszy, ani lepszy od innych – ot nie rzucał się w oczy. To co przygotowała Guinevere było już znacznie bardziej imponujące, i zdawało się mu nawet, że ktoś za ich plecami skomentował ten dar.
– Aż żal rzucać go na pastwę płomieni – odparł dość krótko, kiedy spytała czy się mu podoba. Po prawdzie był raczej wielbicielem innych form sztuki, na przykład wyblakłych obrazków umieszczonych cztery tysiące lat temu na ścianach grobowców, ale to nie tak, że nie widział, że ten jest ładny. – Chodź, Ginny, zimno tu jak w psiarni. Możemy napić się czegoś ciepłego, zanim pójdziesz na Mabon – powiedział, wyciągając ku niej rękę, gotów ich ponownie teleportować. W Dziurawym Kotle mogli potem użyć kominka, on by dostać się bliżej granicy, ona do McGonagallów, a i prawda była taka, że chociaż pobyt w Londynie był przygnębiający i wolał szybko uciec z miasta, to w Walii raczej ciężko było o dobre trunki.