11.12.2025, 14:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.12.2025, 11:13 przez Hannibal Selwyn.)
Nie podobało mu się tu niemal nic, od tej jakiejś roztrzęsionej niezdarności mugolskiego pracownika (trafili na jakiegoś stażystę, czy co?) po wymianę zdań, która toczyła się za jego plecami po włosku.
- Hej! - fuknął w stronę Jonathana, żeby przypomnieć mu, że nie rozumie tego języka i jest wykluczony z rozmowy.
- No dobrze, mówi pan, że ma pan wybrane mieszkanie z naszej oferty. Proszę powiedzieć, które? - starszy z pracowników biura rozłożył już na biurku folder. Hannibal spojrzał przez okno, na rysujące się na drugim brzegu rzeki wieżowce World’s End.
- Tamto - wskazał brodą w kierunku górnych pięter, nie patrząc nawet na ofertę przed sobą. To biuro miało doskonałą lokalizację, z oknem wychodzącym wprost na interesujący go budynek i ten czynnik nie musiał, ale mógł przesądzić o tym, że Selwyn wybrał właśnie je na swoje kolejne podejście do kupna.
- Hmm - pośrednik mruknął z aprobatą - Ma pan na myśli ostatnie piętro? Doskonały wybór! Dwa mieszkania, które się tam znajdowały oryginalnie, zostały połączone w penthouse - przed Hannibalem wylądował odpowiedni folder - Tylko wie pan, już mamy zainteresowanych...
Selwyn spojrzał na niego ze źle skrywaną irytacją. Wzruszył ramionami.
Młodszy mugol, ten nieogarnięty, podstawił mu pod nos talerz z ciasteczkami, którymi Jonathan zdążył się już poczęstować w międzyczasie. To było miłe, a jednocześnie przypomniało mu, że mógłby jeszcze zapytać o opinię…
- Co myślicie? - pokazał kolorowe zdjęcia i plan mieszkania swoim towarzyszom, ignorując uwagę - Wiecie, byłem w środku, tam jest pełno miejsca i wyjście na dach! - co prawda nawet myśl o zbliżeniu się do krawędzi zmieniała jego żołądek w galaretkę, ale przecież mógł pozostawać w bezpiecznej odległości. Mógł nawet w ogóle nie wyłazić, nie o to chodziło!
Okazja do obejrzenia lokalu na własne oczy trafiła mu się w zeszłym tygodniu, kiedy będąc w okolicy posłyszał rozmowę dwójki dobrze ubranych mugoli w średnim wieku z pośredniczką nieruchomości i - bezczelnie z nią flirtując - namówił ją na wycieczkę na 20. piętro zaraz po zniknięciu klientów. Nawet zabawnie wyszło. Poczęstował się ciasteczkiem i wzruszył ramionami.
- Przebiję tych pana zainteresowanych - powiedział, sięgając w tył i przysuwając bliżej siebie walizkę - Ile?