11.12.2025, 14:38 ✶
Nadął policzki i zmrużył oczy. A więc taka była? On jej tu różne rozwiązania proponował, a ona co?
- Mama zna kogoś na pewno, kto jest zajebisty w ściąganie klątw - odpowiedział urażonym tonem, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Boże, co on zrobił w poprzednim życiu, że los pokarał go taką siostrą? Ugryzł się w język, żeby nie powiedzieć jej, że jest głupsza niż ustawa przewiduje. Ale była. - Duchy, klątwy, barany - jeden chuj.
Odgryzł się elegancko, dając jej ewidentnie do zrozumienia, że w dupie w sumie miał, co ona tam robiła w tej Srataraxii. Dlaczego to nie mogła być jakaś inna wiedźma, którą mógłby wyjebać za drzwi, tylko jego rodzona siostra? Skrzywił się.
- Dobra, ale teraz to ty dramatyzujesz. Okres masz, czy co? - burknął, marszcząc nos. Obrzydliwe, chociaż w sumie to współczuł kobietom, że raz w miesiącu krwawiły i nie zdychały. Ciężko było czemuś takiemu ufać.
A gdy powiedziała o dziadku, spoważniał. Odchrząknął, przestąpił z nogi na nogę. No, tego się nie spodziewał, że akurat tak ciężkie działa wytoczy. Kochał dziadka a dziadek kochał ich, ale żeby mu dupę zawracać takimi pierdołami?
- Rosie, jesteś pewna, że chcesz mu głowę zawracać? - zapytał, unosząc dłoń do policzka. Potarł go w zamyśleniu, przeskakując wzrokiem z siostry na biureczko, za którym przed chwilą siedział. - Zamknął się w swoim gabinecie i cośtam robi. Nie mówił co, ale chyba jest zajęty. Słuchaj, na pewno nie chcesz być taka młoda? Może to lepsze niż jakiś eliksir wiecznej młodości?
Raz kozie śmierć. Wkurwiły ją zmarchy, to może wizja wiecznej młodości będzie kusząca?
- Mama zna kogoś na pewno, kto jest zajebisty w ściąganie klątw - odpowiedział urażonym tonem, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Boże, co on zrobił w poprzednim życiu, że los pokarał go taką siostrą? Ugryzł się w język, żeby nie powiedzieć jej, że jest głupsza niż ustawa przewiduje. Ale była. - Duchy, klątwy, barany - jeden chuj.
Odgryzł się elegancko, dając jej ewidentnie do zrozumienia, że w dupie w sumie miał, co ona tam robiła w tej Srataraxii. Dlaczego to nie mogła być jakaś inna wiedźma, którą mógłby wyjebać za drzwi, tylko jego rodzona siostra? Skrzywił się.
- Dobra, ale teraz to ty dramatyzujesz. Okres masz, czy co? - burknął, marszcząc nos. Obrzydliwe, chociaż w sumie to współczuł kobietom, że raz w miesiącu krwawiły i nie zdychały. Ciężko było czemuś takiemu ufać.
A gdy powiedziała o dziadku, spoważniał. Odchrząknął, przestąpił z nogi na nogę. No, tego się nie spodziewał, że akurat tak ciężkie działa wytoczy. Kochał dziadka a dziadek kochał ich, ale żeby mu dupę zawracać takimi pierdołami?
- Rosie, jesteś pewna, że chcesz mu głowę zawracać? - zapytał, unosząc dłoń do policzka. Potarł go w zamyśleniu, przeskakując wzrokiem z siostry na biureczko, za którym przed chwilą siedział. - Zamknął się w swoim gabinecie i cośtam robi. Nie mówił co, ale chyba jest zajęty. Słuchaj, na pewno nie chcesz być taka młoda? Może to lepsze niż jakiś eliksir wiecznej młodości?
Raz kozie śmierć. Wkurwiły ją zmarchy, to może wizja wiecznej młodości będzie kusząca?