11.12.2025, 20:23 ✶
Nie rozumiał, czemu nie mógł odprowadzić jej ktoś inny, albo czemu nie mogła polecieć na tej swojej przeklętej miotle. Ale kiedy uwiesiła się na jego ramieniu, nie walczył zaciekle o to, by zrzucić ją z niego, jakby akceptując swój marny los i zostanie taksówką.
- Myślałaś o tym, żeby aż tyle nie jeść? Zachowujesz się czasem, jakbyś nie miała w domu nic do jedzenia - wymruczał, ale cisza panująca w chatce, przerywana zaledwie krokami czy pojedynczymi ruchami, niewiele mogła tutaj zdziałać by przykryć jego narzekania. Może chciała się napchać na zapas, ale on bez specjalnego przekonania wpychał w siebie kolejne kęsy jedzenia, bardziej koncentrując się na uzupełnianiu braków alkoholem. W sumie skoro już cos marudziła o nielegalnej teleportacji, to równie dobrze mógł się wyprzeć niemożnością teleportacji po pijaku. Stracona szansa.
Zdjął grzecznie buty i zagłębił się w jej włości, posłusznie też sięgając po różdżkę, kiedy nakazała mu rozpalenie w kominku. Przetransportował drwa do palenisko, a następnie stuknął różdżką znowu, by podsycić płomienie i zachęcić do samodzielnego działania.
- Nie masz piernikowego likieru? Jestem przekonany, że znakomicie sprawdziłby się jako podpałka... - rzucił, wcale a wcale złośliwie. Płomyki podskakiwały mozolnie w kominku, ale przecież nikomu by nie zaszkodziło, gdyby je odrobinę chociaż alkoholem podsycić. - Może być i wino. Za nalewki podziękuję. Nie chcę przesadnie... ryzykować że znowu się trafi jakiś nieudany eksperyment między nimi.
- Myślałaś o tym, żeby aż tyle nie jeść? Zachowujesz się czasem, jakbyś nie miała w domu nic do jedzenia - wymruczał, ale cisza panująca w chatce, przerywana zaledwie krokami czy pojedynczymi ruchami, niewiele mogła tutaj zdziałać by przykryć jego narzekania. Może chciała się napchać na zapas, ale on bez specjalnego przekonania wpychał w siebie kolejne kęsy jedzenia, bardziej koncentrując się na uzupełnianiu braków alkoholem. W sumie skoro już cos marudziła o nielegalnej teleportacji, to równie dobrze mógł się wyprzeć niemożnością teleportacji po pijaku. Stracona szansa.
Zdjął grzecznie buty i zagłębił się w jej włości, posłusznie też sięgając po różdżkę, kiedy nakazała mu rozpalenie w kominku. Przetransportował drwa do palenisko, a następnie stuknął różdżką znowu, by podsycić płomienie i zachęcić do samodzielnego działania.
- Nie masz piernikowego likieru? Jestem przekonany, że znakomicie sprawdziłby się jako podpałka... - rzucił, wcale a wcale złośliwie. Płomyki podskakiwały mozolnie w kominku, ale przecież nikomu by nie zaszkodziło, gdyby je odrobinę chociaż alkoholem podsycić. - Może być i wino. Za nalewki podziękuję. Nie chcę przesadnie... ryzykować że znowu się trafi jakiś nieudany eksperyment między nimi.
We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast