12.12.2025, 00:39 ✶
Jonathan sapnął w teatralnym oburzeniu, bo jak to Anthony, który miał leżeć i go kochać, potwierdził jego słowa o potrzebie treningu i jeszcze przyrównał go do Mulcibera? Naprawdę! Że też Anthony, znany z praktycznej potrzeby pewnych konkretnych efektów, mógł wyrazić tę praktyczną potrzebę pewnych konkretnych efektów i jeszcze mieć rację, zamiast po prostu zrozumieć, że Jonathan w ten sposób zapraszał go do dalszych tego typu zbliżeń! Oburzenie, już i tak dość naciągane, trwało całe trzy sekundy.
– Pragnę zauważyć, że ani Bulstrode, ani Mulciber zapewne nie nauczyli się w międzyczasie oklumencji, ani nie pracowali ciężko jako zastępcy najsławniejszego szefa OMSHMu w historii tego biura. Nie byli też ambasadorami Francji, nie wyrobili dopracowanego poczucia stylu i nie są twoimi partnerami. Byłem zajęty! – prychnął niemal zapominając przy tym o bólu głowy i tym, że mógłby równie dobrze, teatralnie, oburzyć się na to, że Anthony chciał go skazywać na kolejne migreny! Ale Shafiq miał rację. Zdecydowanie potrzebował więcej ćwiczeń. To się mogło przydać. Zwłaszcza przy jego nowej funkcji w Zakonie. Nagle podniósł się nieco, pozwalając chłodnej poduszcze opaść na kołdrę i pocałował Shafiqa.
– Twój specjalny ktoś z wielką chęcią spełni twoje wszystkie życzenia – oznajmił z błyskiem w oku i spróbował przebić się przez jego barierę oklumencja. A raczej spróbował spróbować, bo głowa szybko przypomniała mu o sobie, a Jonathan z cichym sykiem, zamknął oczy. – Eliksir… Chyba jest w łazience. Na którejś z półek za lustrem. Tym przy umywalce, nie naprzeciwko wanny.
– Pragnę zauważyć, że ani Bulstrode, ani Mulciber zapewne nie nauczyli się w międzyczasie oklumencji, ani nie pracowali ciężko jako zastępcy najsławniejszego szefa OMSHMu w historii tego biura. Nie byli też ambasadorami Francji, nie wyrobili dopracowanego poczucia stylu i nie są twoimi partnerami. Byłem zajęty! – prychnął niemal zapominając przy tym o bólu głowy i tym, że mógłby równie dobrze, teatralnie, oburzyć się na to, że Anthony chciał go skazywać na kolejne migreny! Ale Shafiq miał rację. Zdecydowanie potrzebował więcej ćwiczeń. To się mogło przydać. Zwłaszcza przy jego nowej funkcji w Zakonie. Nagle podniósł się nieco, pozwalając chłodnej poduszcze opaść na kołdrę i pocałował Shafiqa.
– Twój specjalny ktoś z wielką chęcią spełni twoje wszystkie życzenia – oznajmił z błyskiem w oku i spróbował przebić się przez jego barierę oklumencja. A raczej spróbował spróbować, bo głowa szybko przypomniała mu o sobie, a Jonathan z cichym sykiem, zamknął oczy. – Eliksir… Chyba jest w łazience. Na którejś z półek za lustrem. Tym przy umywalce, nie naprzeciwko wanny.