Ruda stukała palcami o stół, wybijała tylko sobie znany rytm, pewnie ta melodia nawet nie istniała. Trudno było coś zrobić z jej włosami, bo cóż były w kolorze czerwieni, jednak pokusiła się na drobne zaklęcie, dzięki czemu przybrały ciemny odcień. Była dosyć znana w magicznym świecie, akcje pod przykrywką w jej przypadku często groziły niepowodzeniem, więc musiała chociaż odrobinę zmienić swój wygląd. Czuła, że wygląda głupio, rude włosy były jej znakiem charakterystycznym, a teraz miała długie, niemalże do pasa czarne włosy. Dotknęła ich palcem krzywiąc się przy tym.
- Myślisz, że mogę? Mają taki bez alkoholu? - W sumie jeden kubek takiego z alkoholem by jej nie zaszkodził, ale warto było zapytać mamy, czy wyraża na to zgodę.
- Cóż, nowe receptury wymagają poświęceń. - Tylko, czy aż takich? Ciekawe, co wlali do środka, że kociołek eksplodował, chyba jednak wolała tego nie wiedzieć, grunt, że smakowało dobrze, mogłaby wypić nawet denaturat, jeśli smak był nie najgorszy.
- Dobra, też chcę jeden, na razie wersję bezalkoholową. - Później może weźmie inną, nie wiadomo bowiem, ile miały tutaj siedzieć. Czekały, i czekały, ale nikt się nie pojawiał.
W końcu pojawił się przed nią wyczekiwany kubek. Uśmiechnęła się do siebie, bo uderzył ją w nos ten charakterystyczny zapach, który od razu wprawiał w świąteczny nastrój. - Pachnie nie najgorzej. - Powiedziała jeszcze do Brenny, nim go w końcu skosztowała.