12.12.2025, 17:46 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.12.2025, 17:49 przez Basilius Prewett.)
Rzeczywiście trochę umierał, ale nie było to nic czego nie załatwiłaby kawa i wyjście z Millie i Thomasem do Dziurawego Kotła, bo w końcu pomiędzy umieraniem bardzo, a umieraniem trochę była ogromna różnica.
– Znając życie będą chcieli wprowadzić go do oficjalnej karty napojów w połowie, lub pod koniec listopada, a pewnie chcą mieć też na spokojnie czas, aby wszystko dopracować, więc to nie jest takie dziwne – odpowiedział Millie, biorąc do ręki swój kubek z grzańcem. Wcześniej jeszcze tylko skinął głową na znak, że tak, będzie za to płacił. Ah no i uśmiechnął się do oburzonego barmana nieco przepraszająco.
Prewett zerknął na świąteczny napój i zawahał się. Zapewne był tam imbir. Miał alergię na imbir. Jednocześnie doskonale wiedział, że imbir go nie zabije, a był ciekawy smaku, skoro już dostali te napoje. No i prawdę mówiąc to nie był pewny czy imbir go będzie dalej drażnił, czy też nie. Przechylił swoje naczynie do ust i wziął niewielki łyk grzańca. W smaku był w porządku, ale lekkie pieczenie w gardle i na ustach dało mu jasno do zrozumienia, że nie powinien kontynuować tej zabawy.
– Jest dobry – wydał w końcu werdykt, zdecydowanie bardziej zainteresowany grą, którą zaproponowała właśnie Miles, chociaż uniósł lekko brew do góry na widok w jakim tempie Moody pochłonęła swój zimowy napój. – Mógłbym poprosić o piwo? – spytał jeszcze, zanim sam nie wziął kości do dłoni.
Zmarszczył brwi i przerzucił jedną jedynkę.
– Znając życie będą chcieli wprowadzić go do oficjalnej karty napojów w połowie, lub pod koniec listopada, a pewnie chcą mieć też na spokojnie czas, aby wszystko dopracować, więc to nie jest takie dziwne – odpowiedział Millie, biorąc do ręki swój kubek z grzańcem. Wcześniej jeszcze tylko skinął głową na znak, że tak, będzie za to płacił. Ah no i uśmiechnął się do oburzonego barmana nieco przepraszająco.
Prewett zerknął na świąteczny napój i zawahał się. Zapewne był tam imbir. Miał alergię na imbir. Jednocześnie doskonale wiedział, że imbir go nie zabije, a był ciekawy smaku, skoro już dostali te napoje. No i prawdę mówiąc to nie był pewny czy imbir go będzie dalej drażnił, czy też nie. Przechylił swoje naczynie do ust i wziął niewielki łyk grzańca. W smaku był w porządku, ale lekkie pieczenie w gardle i na ustach dało mu jasno do zrozumienia, że nie powinien kontynuować tej zabawy.
– Jest dobry – wydał w końcu werdykt, zdecydowanie bardziej zainteresowany grą, którą zaproponowała właśnie Miles, chociaż uniósł lekko brew do góry na widok w jakim tempie Moody pochłonęła swój zimowy napój. – Mógłbym poprosić o piwo? – spytał jeszcze, zanim sam nie wziął kości do dłoni.
Rzut 1d6 - 1
Rzut 1d6 - 2
Rzut 1d6 - 3
Rzut 1d6 - 4
Rzut 1d6 - 1
Zmarszczył brwi i przerzucił jedną jedynkę.
Rzut 1d6 - 4