13.12.2025, 07:22 ✶
Ciężko było patrzeć na starego, kiedy ze zwieszonym nosem chował swój najlepszy kapelusz do szafy, wystawiony przez miłość swojego życia. Ale cóż, ona sama niewiele mogła mu w kwestiach sercowych pomóc, głównie dlatego że była całą sobą team Quintessa i ciekawie sobie było popatrzeć na te perypetie starych chłopów.
Ekipa Szalonego Kapelusznika, została więc zmuszona wspierać szefa nie słowem, a czynem, zostając zmuszoną do odwiedzenia Dziurawego Kotła. Asenka z tej okazji założyła swoją drugą najlepszą flanelową koszulę (miała dwie), a do tego świeżutko nawoskowaną kurtkę, bo przecież jesienne wieczory były zdradliwe, a wiatr kąsał nieprzyjemnym chłodem.
Nigdy chyba nie miała nic konkretnego do Dziurawego Kotła, a nawet go lubiła ale też nigdy nie chwaliła się swoimi poglądami na ten temat przy Tarpie. Dziadyga za punkt honoru wziął sobie nienawiść do każdej knajpy w niemagicznym Londynie, ale Greyback uważała że nie należało się aż tak roztrząsać, bo Kocioł zwyczajnie nie był dla nich konkurencją. Nie ten target, nie ta ulica, w ogóle wszystko nie po drodze. Należało się koncentrować i uderzać przede wszystkim w Biały Wiwern, o.
Woody poszedł i Woody wrócił, niosąc ze sobą kufle, które dzielnie rozdał swojej kompanii, kiedy już ta siedziała na miejscach przy długim stole. Senka usadowiła się obok Keyleth, bo baby powinny trzymać się razem, szybko jednak przesuwając uwagę z niej na kubas z winem. Objęła go rękoma i przechyliła, smakując i mlaszcząc jakby to było wińsko z górnej półki i właśnie rozpracowywała jego bukiet.
- Mmm, wyczuwał szlachetnie nuty brudnej szmaty, ukryte pod obszczanymi przez szczury winogronami. Transmutowana w cynamon gałązka z miotły i... ooh, czy dobrze mi się wydaje? Ah tak, odrobina spleśniałej pomarańczy dla dopełnienia bukietu - upiła kolejne dwa łyki. - Rozumiem. Jesteśmy tutaj by nauczyć się jak nie popełniać błędów.
Ekipa Szalonego Kapelusznika, została więc zmuszona wspierać szefa nie słowem, a czynem, zostając zmuszoną do odwiedzenia Dziurawego Kotła. Asenka z tej okazji założyła swoją drugą najlepszą flanelową koszulę (miała dwie), a do tego świeżutko nawoskowaną kurtkę, bo przecież jesienne wieczory były zdradliwe, a wiatr kąsał nieprzyjemnym chłodem.
Nigdy chyba nie miała nic konkretnego do Dziurawego Kotła, a nawet go lubiła ale też nigdy nie chwaliła się swoimi poglądami na ten temat przy Tarpie. Dziadyga za punkt honoru wziął sobie nienawiść do każdej knajpy w niemagicznym Londynie, ale Greyback uważała że nie należało się aż tak roztrząsać, bo Kocioł zwyczajnie nie był dla nich konkurencją. Nie ten target, nie ta ulica, w ogóle wszystko nie po drodze. Należało się koncentrować i uderzać przede wszystkim w Biały Wiwern, o.
Woody poszedł i Woody wrócił, niosąc ze sobą kufle, które dzielnie rozdał swojej kompanii, kiedy już ta siedziała na miejscach przy długim stole. Senka usadowiła się obok Keyleth, bo baby powinny trzymać się razem, szybko jednak przesuwając uwagę z niej na kubas z winem. Objęła go rękoma i przechyliła, smakując i mlaszcząc jakby to było wińsko z górnej półki i właśnie rozpracowywała jego bukiet.
- Mmm, wyczuwał szlachetnie nuty brudnej szmaty, ukryte pod obszczanymi przez szczury winogronami. Transmutowana w cynamon gałązka z miotły i... ooh, czy dobrze mi się wydaje? Ah tak, odrobina spleśniałej pomarańczy dla dopełnienia bukietu - upiła kolejne dwa łyki. - Rozumiem. Jesteśmy tutaj by nauczyć się jak nie popełniać błędów.
Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
Blood is rare and sweet as cherry wine