13.12.2025, 19:53 ✶
Najgorszym prezentem, jaki kiedykolwiek dostał mały Jessie, był trójkolorowy rowerek, który dostał od rodziców jednego ze swoich kolegów, kiedy jeszcze z rodziną mieszkał w Stanach Zjednoczonych. Nie, nie był rozpieszczonym bachorem, który "robi aferę" o każdy prezent, który nie był najnowszą zabawką, najlepszym urządzeniem albo po prostu czymś lepszym, niż mieli inni. Podczas gdy inne dzieciaki zachwycały się jego nowym rowerkiem i prosiły o "rundkę", mały Jessie myślał sobie "Ale on jest brzydki!". Tak, rowerek był czerwony. Calutki czerwony, z czarnymi kołami i żółtymi uchwytami na kierownicy, ale wszystko pozostałe było czerwone - a dla Jessiego szare i nijakie. Na szczęście ten kolega przeprowadził się z rodzicami do innego miasta, więc Jessie mógł oddać rowerek młodszemu bratu, jeżeli Theo go chciał.
Najlepszym prezentem był pierwszy samochód. Rodzice, dziadkowie i jeszcze jakieś wujki i ciocie zrzucili się na prezenty dla bliźniaków, żeby kupić im trochę lepsze prezenty, niż dostawali do tej pory. Od dłuższego czasu wtedy pożyczał samochód ojca, żeby gdzieś pojechać, kogoś podwieźć albo po prostu sobie pojeździć, więc łatwo się domyślić jak wielką radość sprawił mu ten prezent.
Porównywalny entuzjazm wywołał u niego samochód, podarowany mu przez wuja Anthony'ego
Najlepszym prezentem był pierwszy samochód. Rodzice, dziadkowie i jeszcze jakieś wujki i ciocie zrzucili się na prezenty dla bliźniaków, żeby kupić im trochę lepsze prezenty, niż dostawali do tej pory. Od dłuższego czasu wtedy pożyczał samochód ojca, żeby gdzieś pojechać, kogoś podwieźć albo po prostu sobie pojeździć, więc łatwo się domyślić jak wielką radość sprawił mu ten prezent.
Porównywalny entuzjazm wywołał u niego samochód, podarowany mu przez wuja Anthony'ego
