13.12.2025, 23:23 ✶
Podniosłem wzrok dokładnie w tym momencie, w którym przekroczyła próg. Nie dlatego, że spodziewałem się jej akurat teraz, tylko dlatego, że nauczyłem się wyłapywać takie zmiany w powietrzu. Geraldine wchodziła do pomieszczeń jak ktoś, kto nie pyta, czy jest mile widziany, tylko zakłada, że świat się dostosuje, i zwykle miał rację. Zobaczyłem ją jeszcze zanim ruszyła w moją stronę. Płaszcz, kaptur, torba na ramieniu zbyt ciężka jak na zwykły spacer. Wybrała najprostszą drogę, jak zawsze, metaliczny dźwięk uderzających o siebie ostrzy potwierdził to, co i tak było oczywiste. Kącik ust drgnął mi odruchowo, taki akompaniament zawsze działał na mnie trzeźwiąco.
Skinąłem głową w odpowiedzi na jej powitanie - obserwowałem, jak zdejmowała płaszcz, jak wieszała go niedbale na oparciu krzesła, jak siadała - wszystko w jej ruchach było celowe, nawet jeśli sprawiała wrażenie, że robiła to mimochodem. Kiedy spojrzała na mnie i zapytała, czy długo czekam, zerknąłem na swój kubek, potem znów na nią.
- Nie. - Odpowiedziałem spokojnie. - Na tyle klótko, szeby jeszcze nie zdąszyś się znudziś. - Powiedziałem bardziej dla zasady, niż po to, by ją o czymkolwiek zapewniać, bo oboje wiedzieliśmy, że jeśli przyszedłbym zdecydowanie za szybko, to byłaby tylko i wyłącznie moja sprawa, godzina spotkania była jasna i konkretna, wszystko przed nią należało do moich decyzji, nie mogłem narzekać.
Ruszyłem dłonią po blacie stołu, kiedy zapytała, czy grzaniec jest dla niej, i popchnąłem w jej stronę samotny kubek - przesunąłem go lekko w jej stronę palcami, bez większego ceremoniału. Para wciąż unosiła się leniwie, zapach miodu, goździków i cynamonu był gęsty, osiadał na wszystkim dookoła, mieszał się z chłodem przyniesionym przez nią z dworu.
- Dla ciebie. - Potwierdziłem. - Bez alkoholu, jakaś nowa leceptula. Gszeją tu tak, sze mógłby stopiś sleblo, więc spokojnie, jeszcze długo będzie ciepłe. - Kąciki ust drgnęły mi lekko, bardziej z przyzwyczajenia niż rozbawienia. Zerknąłem na parującą powierzchnię napoju, potem z powrotem na nią. - Pomyślałem, sze zanim zaczniemy lozmawiaś o intelesach, dobsze będzie się tlochę ogszaś. - Powiedziałem ciszej. - Zwłaszcza sze sądząc po tolbie, nie planujesz dziś lekkiego wieczolu. - Upiłem kolejny łyk swojego białego wina i oparłem się wygodniej o oparcie krzesła, nie spuszczając z niej wzroku.
Skinąłem głową w odpowiedzi na jej powitanie - obserwowałem, jak zdejmowała płaszcz, jak wieszała go niedbale na oparciu krzesła, jak siadała - wszystko w jej ruchach było celowe, nawet jeśli sprawiała wrażenie, że robiła to mimochodem. Kiedy spojrzała na mnie i zapytała, czy długo czekam, zerknąłem na swój kubek, potem znów na nią.
- Nie. - Odpowiedziałem spokojnie. - Na tyle klótko, szeby jeszcze nie zdąszyś się znudziś. - Powiedziałem bardziej dla zasady, niż po to, by ją o czymkolwiek zapewniać, bo oboje wiedzieliśmy, że jeśli przyszedłbym zdecydowanie za szybko, to byłaby tylko i wyłącznie moja sprawa, godzina spotkania była jasna i konkretna, wszystko przed nią należało do moich decyzji, nie mogłem narzekać.
Ruszyłem dłonią po blacie stołu, kiedy zapytała, czy grzaniec jest dla niej, i popchnąłem w jej stronę samotny kubek - przesunąłem go lekko w jej stronę palcami, bez większego ceremoniału. Para wciąż unosiła się leniwie, zapach miodu, goździków i cynamonu był gęsty, osiadał na wszystkim dookoła, mieszał się z chłodem przyniesionym przez nią z dworu.
- Dla ciebie. - Potwierdziłem. - Bez alkoholu, jakaś nowa leceptula. Gszeją tu tak, sze mógłby stopiś sleblo, więc spokojnie, jeszcze długo będzie ciepłe. - Kąciki ust drgnęły mi lekko, bardziej z przyzwyczajenia niż rozbawienia. Zerknąłem na parującą powierzchnię napoju, potem z powrotem na nią. - Pomyślałem, sze zanim zaczniemy lozmawiaś o intelesach, dobsze będzie się tlochę ogszaś. - Powiedziałem ciszej. - Zwłaszcza sze sądząc po tolbie, nie planujesz dziś lekkiego wieczolu. - Upiłem kolejny łyk swojego białego wina i oparłem się wygodniej o oparcie krzesła, nie spuszczając z niej wzroku.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)