14.12.2025, 06:35 ✶
Tego jeszcze brakowało, żeby Czarny Pan odpokutowywał za cokolwiek. Musiałby do tego nieść na swoich barkach jakiegoś rodzaju winę, a gdyby tak z kolei było, to równie obciążeni byliby wszyscy jego poplecznicy. To z kolei rodziło nowe problemy, bo przecież Rowle nie zamierzał przed nikim pochylać głowy, nawet przed samą Matką, Staruchą i Dziewicą.
- Co do Mony się z tobą zgodzę, ale ty? Zawsze wydawało mi się, że mrok jest częścią równowagi. Całego cyklu, który opiewają Macmillanowie - wzruszył ramionami, przez moment spoglądając w jej oczy. Te kpiące, błękitnawe oczy. Zawsze uważał, że powinny być zielone. Błękit był co prawda kolorem nieba i wód, ale to zieleń dominowała ziemię i to w czym codziennie nurzała dłonie. Byłoby jej w niej o wiele bardziej do twarzy - bo miałaby wtedy spojrzenie tak różne od jego własnego.
Mógłby z nią dalej polemizować, ale zamiast tego zamilkł, spoglądając na oranżerię. Knieja tak samo dawała nowe życie, jak i połykała w całości. Według Leviego robił tak każdy las. Każda knieja, bór i uroczysko. Bardzo chętnie zobaczyłby, co kryło się pod tym co nałożył na nią las z Doliny Godryka, co nosiły w niej walijskie skały - były nagie i ostrych krańcach, czy może mimo wszystko porosły już miękkim i barwnym mchem?
- Wszystko tu jest smutne - spłakany kwiat wydawał się tylko zwieńczeniem ponurej atmosfery. Dotykając go, miało się wrażenie że coś czai się za plecami, ale kiedy Rowle odwrócił głowę, niczego za nim nie było. Tylko ciepłe powietrze i nawet ich obecność nie wydawała się aż taka wyraźna. - Weź ją sobie, jeśli chcesz. I chodźmy stąd - rzucił cicho, przez moment przyglądając się jeszcze to Helloise to róży uwięzionej w doniczce. W końcu jednak oboje opuścili oranżerię i ruszyli w kierunku wyjścia z Maida Vale.
- Co do Mony się z tobą zgodzę, ale ty? Zawsze wydawało mi się, że mrok jest częścią równowagi. Całego cyklu, który opiewają Macmillanowie - wzruszył ramionami, przez moment spoglądając w jej oczy. Te kpiące, błękitnawe oczy. Zawsze uważał, że powinny być zielone. Błękit był co prawda kolorem nieba i wód, ale to zieleń dominowała ziemię i to w czym codziennie nurzała dłonie. Byłoby jej w niej o wiele bardziej do twarzy - bo miałaby wtedy spojrzenie tak różne od jego własnego.
Mógłby z nią dalej polemizować, ale zamiast tego zamilkł, spoglądając na oranżerię. Knieja tak samo dawała nowe życie, jak i połykała w całości. Według Leviego robił tak każdy las. Każda knieja, bór i uroczysko. Bardzo chętnie zobaczyłby, co kryło się pod tym co nałożył na nią las z Doliny Godryka, co nosiły w niej walijskie skały - były nagie i ostrych krańcach, czy może mimo wszystko porosły już miękkim i barwnym mchem?
- Wszystko tu jest smutne - spłakany kwiat wydawał się tylko zwieńczeniem ponurej atmosfery. Dotykając go, miało się wrażenie że coś czai się za plecami, ale kiedy Rowle odwrócił głowę, niczego za nim nie było. Tylko ciepłe powietrze i nawet ich obecność nie wydawała się aż taka wyraźna. - Weź ją sobie, jeśli chcesz. I chodźmy stąd - rzucił cicho, przez moment przyglądając się jeszcze to Helloise to róży uwięzionej w doniczce. W końcu jednak oboje opuścili oranżerię i ruszyli w kierunku wyjścia z Maida Vale.
Koniec sesji
We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast