14.12.2025, 07:55 ✶
Agatha wyglądała, jakby sama nie wierzyła że zawartość ich kubków zwali cokolwiek i kogokolwiek z nóg. Właścicielowi jednak najwyraźniej zależało, żeby grzaniec okazał się hitem i cóż, Atreus nie wątpił że wiele osób wiedzionych ciekawością spróbuje go chociaż raz. Całe też szczęście, nigdy nie chodził z panią barmanką, ani też nie znał nikogo kto by się jakoś szczegółowiej z nią zadawał. To było ważne, bo obie te rzeczy zmniejszały prawdopodobieństwo naplucia do kufla, albo że został doprawiony do przesady.
- Ani mnie nie zwaliło z nóg, ani mi dupy nie urwało - pokręcił głową z rozczarowaniem, patrząc na ten nieszczęsny kubek jakby wygłoszenie na głos wątpliwości miało zmienić jego zawartość. Niestety, kolejny łyk okazał się tak samo płaski jak poprzedni. - Mam wrażenie że nawalili do niego tyle przypraw, żeby nie było czuć że to wino jest rozwodnione - odsunął od siebie nieco kufel, zostawiając go na moment w spokoju i zamiast tego szukając po kieszeniach papierosów.
- Może znowu Departament Tajemnic popuścił jakąś dziurę czasową, która rozeszła się na inne piętra, kto wie... Ale ludzie niknęli tam na dłużej, więc miał szczęście - koniec różdżki rozjarzył się, a w ślad za nim papieros, którego trzymał już między zębami. - I co to w ogóle znaczy podejrzana magia? Podejrzana bo czarnomagiczna czy podejrzana bo ktoś nie uważał na lekcjach z uroków? - wywrócił oczami bo przypadki bywały, cóż, różne. Po paru latach pracy człowiek tylko wzdychał boleściwie, bo więc w tych zgłoszeniach było śmieci niż prawdziwej czarnej magii i rytuałów.
- Bardzo dobra piosenka - rzucił, przez dłuższą chwilę wsłuchując się w to co leciało właśnie w radiu. Mugolskie przeboje nie były czymś czego słuchał na co dzień, ale radio miało to do siebie że łapało różne stacje. - Szkoda tylko, że do tak słabego picia, że nawet nie miałbym serca kogokolwiek namawiać by został na chociaż kolejne pół szklanki.
- Ani mnie nie zwaliło z nóg, ani mi dupy nie urwało - pokręcił głową z rozczarowaniem, patrząc na ten nieszczęsny kubek jakby wygłoszenie na głos wątpliwości miało zmienić jego zawartość. Niestety, kolejny łyk okazał się tak samo płaski jak poprzedni. - Mam wrażenie że nawalili do niego tyle przypraw, żeby nie było czuć że to wino jest rozwodnione - odsunął od siebie nieco kufel, zostawiając go na moment w spokoju i zamiast tego szukając po kieszeniach papierosów.
- Może znowu Departament Tajemnic popuścił jakąś dziurę czasową, która rozeszła się na inne piętra, kto wie... Ale ludzie niknęli tam na dłużej, więc miał szczęście - koniec różdżki rozjarzył się, a w ślad za nim papieros, którego trzymał już między zębami. - I co to w ogóle znaczy podejrzana magia? Podejrzana bo czarnomagiczna czy podejrzana bo ktoś nie uważał na lekcjach z uroków? - wywrócił oczami bo przypadki bywały, cóż, różne. Po paru latach pracy człowiek tylko wzdychał boleściwie, bo więc w tych zgłoszeniach było śmieci niż prawdziwej czarnej magii i rytuałów.
- Bardzo dobra piosenka - rzucił, przez dłuższą chwilę wsłuchując się w to co leciało właśnie w radiu. Mugolskie przeboje nie były czymś czego słuchał na co dzień, ale radio miało to do siebie że łapało różne stacje. - Szkoda tylko, że do tak słabego picia, że nawet nie miałbym serca kogokolwiek namawiać by został na chociaż kolejne pół szklanki.