14.12.2025, 09:28 ✶
- Cynamonu, goździków i tych takich... gwiazdek... - zmrużył podejrzliwie oczy, patrząc na pływające w płynie farfocle. Ewidentnie miały dodawać klimatu i smaku, wyłowione z gara chyba na pokaz. Ale fakt, cynamon kręcił w nos, unosząc się na oparach gorącego grzańca, chociaż był tego niewątpliwy plus - Dziurawy Kocioł pachniał świątecznie, a przez to lepiej jak zwykle. Brakowało aromatu nieświeżej wody do podłóg, potu i rozlanego piwa.
- To jak będziemy wracać - odpowiedział zaczepnie. - Tego nam tylko brakowało, żeby korytarze porósł na przykład krwiożerczy żywopłot. To by dopiero było fenomenalne. W sumie chyba nie tak dawno było coś takiego, że znaleźli nielegalną mandragorę w jakimś kontenerze. Oby to nie kolejna taka. Ah... no coś sobie tak myślałem, o czym ty mówisz, ale jeszcze by się okazało ze to jakaś wasza - znaczy bumowa - ważna sprawa i głupio tak - uśmiechnął się grzecznie, zaciągając papierosowym dymem i puszczając do góry zgrabne kółeczka. Zaraz jednak jego całkowite rozluźnienie zniknęło, bo zastrzygł uchem i wyprostował głowę, na nowo jej się przyglądając.
- Jaką znowu tajemniczą przesyłkę? - zainteresował się, ale była w tym pewna ostrożność. Pamiętał wyklejane liściki od Stanleya, który ten wysyłał Brennie kiedy mu się nudziło. Ale przesyłka? On pewnie otworzyłby ją bez zastanowienia, ale teraz zaczął rozważać czy Longbottom sprawdziła ją czy może gdzieś tam miała jakąś tykająca bombę.
- To jak będziemy wracać - odpowiedział zaczepnie. - Tego nam tylko brakowało, żeby korytarze porósł na przykład krwiożerczy żywopłot. To by dopiero było fenomenalne. W sumie chyba nie tak dawno było coś takiego, że znaleźli nielegalną mandragorę w jakimś kontenerze. Oby to nie kolejna taka. Ah... no coś sobie tak myślałem, o czym ty mówisz, ale jeszcze by się okazało ze to jakaś wasza - znaczy bumowa - ważna sprawa i głupio tak - uśmiechnął się grzecznie, zaciągając papierosowym dymem i puszczając do góry zgrabne kółeczka. Zaraz jednak jego całkowite rozluźnienie zniknęło, bo zastrzygł uchem i wyprostował głowę, na nowo jej się przyglądając.
- Jaką znowu tajemniczą przesyłkę? - zainteresował się, ale była w tym pewna ostrożność. Pamiętał wyklejane liściki od Stanleya, który ten wysyłał Brennie kiedy mu się nudziło. Ale przesyłka? On pewnie otworzyłby ją bez zastanowienia, ale teraz zaczął rozważać czy Longbottom sprawdziła ją czy może gdzieś tam miała jakąś tykająca bombę.