14.12.2025, 10:32 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.12.2025, 10:53 przez Brenna Longbottom.)
Gdyby miała problem z trzymaniem go za rękę, pewnie nie siedzieliby teraz w Dziurawym Kotle i na pewno nie pokazywałaby mu tego zdjęcia. Może czasem się wahała nad wyciągnięciem tej ręki, ale właściwie właśnie dlatego, że nie był to ot przyjacielski gest, ale po prawdzie teraz chyba i to przeszło.
– Miałam lepsze, ale spłonęło – odparła, uśmiechając się do niego, tym rodzajem uśmiechu, który nie miał w sobie prawdziwej wesołości. Z Warowni, dzięki zabezpieczeniom, udało się wynieść wiele rzeczy, ale ratowano jednak przede wszystkim to, co było najcenniejsze, czy ze względu na wartość materialną, czy sentymentalną. A kiedy ona przenosiła rzeczy do Londynu, też jakoś łóżka nie zabrała jako artykułu pierwszej potrzeby. W Księżycowym Stawie zaś korzystała z łóżka Estelli, znacznie wspanialszego, acz mającego swoje lata i wymagającego odrobiny renowacji.
– Myślałam o tych, ale najpierw zajęłam się remontem. Kupiłam tę kamienicę od mugoli i trochę to trwa – westchnęła, odgarniając włosy z twarzy i przez moment przypatrując się zdjęciu. Też już widywała takie rzeczy, ale naprawdę nie spodziewała się, że ona padnie tego ofiarą. Jasne, brała pod uwagę, że ktoś może ją na przykład otruć albo zamordować, ale coś takiego?
Wyciągnęła rękę, by zabrać kopertę i ją schować w kieszeni. Tak, podchodziła do całej sprawy spokojnie, nie wpadała w panikę i jak zwykle opracowywała w pierwszej kolejności plan, ale to nie znaczyło, że czuła się z tym świetnie. Nie chciała na to patrzeć.
– Może to i dobry pomysł. Dzięki. – Kamienica niby miała być najpierw dla Zakonu, ale tę rolę pełnił Staw i zamierzała znaleźć coś jeszcze. Pożar Londynu wiele zmienił i raczej zamierzała do pozostałych mieszkań, gdy – miała nadzieję do listopada – je uprzątnie, zaprosić tych, którzy mieli pecha podczas Spalonej Nocy. A chociaż nie lubiła prosić o pomoc dla siebie, to byłaby idiotką, gdyby tu się wzbraniała. – Mam zamiar dziś spróbować. Nie idzie mi ostatnio za dobrze, ale może koperta, zdjęcie i sama sypialnia pomogą. Jeśli nie jest kompletnym idiotą, to dziś nie spróbuje znowu, ale też zamierzam tam zostać nocą i poczekać czy przyjdzie.
W ciemnościach, tak by sądził, że śpi, chociaż oczywiście plan był na to, aby absolutnie nie zasnąć. Nie wiedziała w końcu, że kluczem był jednak ten sen.
– Miałam lepsze, ale spłonęło – odparła, uśmiechając się do niego, tym rodzajem uśmiechu, który nie miał w sobie prawdziwej wesołości. Z Warowni, dzięki zabezpieczeniom, udało się wynieść wiele rzeczy, ale ratowano jednak przede wszystkim to, co było najcenniejsze, czy ze względu na wartość materialną, czy sentymentalną. A kiedy ona przenosiła rzeczy do Londynu, też jakoś łóżka nie zabrała jako artykułu pierwszej potrzeby. W Księżycowym Stawie zaś korzystała z łóżka Estelli, znacznie wspanialszego, acz mającego swoje lata i wymagającego odrobiny renowacji.
– Myślałam o tych, ale najpierw zajęłam się remontem. Kupiłam tę kamienicę od mugoli i trochę to trwa – westchnęła, odgarniając włosy z twarzy i przez moment przypatrując się zdjęciu. Też już widywała takie rzeczy, ale naprawdę nie spodziewała się, że ona padnie tego ofiarą. Jasne, brała pod uwagę, że ktoś może ją na przykład otruć albo zamordować, ale coś takiego?
Wyciągnęła rękę, by zabrać kopertę i ją schować w kieszeni. Tak, podchodziła do całej sprawy spokojnie, nie wpadała w panikę i jak zwykle opracowywała w pierwszej kolejności plan, ale to nie znaczyło, że czuła się z tym świetnie. Nie chciała na to patrzeć.
– Może to i dobry pomysł. Dzięki. – Kamienica niby miała być najpierw dla Zakonu, ale tę rolę pełnił Staw i zamierzała znaleźć coś jeszcze. Pożar Londynu wiele zmienił i raczej zamierzała do pozostałych mieszkań, gdy – miała nadzieję do listopada – je uprzątnie, zaprosić tych, którzy mieli pecha podczas Spalonej Nocy. A chociaż nie lubiła prosić o pomoc dla siebie, to byłaby idiotką, gdyby tu się wzbraniała. – Mam zamiar dziś spróbować. Nie idzie mi ostatnio za dobrze, ale może koperta, zdjęcie i sama sypialnia pomogą. Jeśli nie jest kompletnym idiotą, to dziś nie spróbuje znowu, ale też zamierzam tam zostać nocą i poczekać czy przyjdzie.
W ciemnościach, tak by sądził, że śpi, chociaż oczywiście plan był na to, aby absolutnie nie zasnąć. Nie wiedziała w końcu, że kluczem był jednak ten sen.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.