— Ja nigdy nie popełniam błędów — powiedział udawanie oburzonym tonem Lewis, jakby wcale kilka dni temu nie przypalił białej potrawki, bo zagadał się z Nico na temat tego, do czego należy użyć pozostałość kardamonu. On upierał się, aby dorzucić starty proszek do zupy dyniowej, natomiast dziewczyna przekonywałago do tego, że musi spróbować zrobić Ambashe. Lewis nawet nie wiedział, co to jest i ciężko mu było sobie wyobrazić z czego to jest zrobione po opisie, ale wydedukował, że to jakieś świąteczne pieczywo na drożdżach. Postanowił, że zrobi je dla Keyleth na Samhain jeżeli uda mu się zdobyć przepis. Na szczęście potrawkę udało się odratować, nikt z gości nie narzekał na lekko węglowy posmak, bo po Spalonej Nocy wszystko wszędzie waliło spalenizną.
Oczywiście dla niego była to wizyta obowiązkowa, bo musiał wiedzieć, co zrobić, aby było lepiej z ich grzańcem. Oraz taniej, to również był ważny aspekt, którego nie mógł pominąć w planowaniu Rejwachowego Grzańca. Nie będą przepłacać za nostalgię.
— Ostatnio widziałem taką nowość w sklepie u mugoli, wygląda jak miód, ale się nie krystalizuje, pachnie jak miód. A to tylko syrop z jakiegoś jankeskiego gówna.
Zabawne, bo ekipa wyglądała bardzo po mugolsku wbrew pozorom. Dla niepoznaki Lewis założył swoje jeansowe ogrodniczki, flanelową koszulę zdecydowanie za dużą na niego, którą chyba ukradł Woodiemu oraz koszulkę z trasy koncertowej Davida Bowie, którą wygrał w karty od mugola. There's a starman waiting in the sky // He'd like to come and meet us // But he thinks he'd blow our minds. Nawet włosy miał rozpuszczone, co było bardzo dziwnym widokiem, bo miał je zawsze gładko zaczesane w kitkę i przypięte spinkami pasma grzywki.
Napił się grzańca od konkurencji, mlasnął raz, dwa, przejechał językiem po osadzie na zębach i wzruszył ramionami.
— Robię lepszy. Pierdolicie trochę, wino jak wino. Poczekajcie, aż zrobi się zimnej, to nagle taki kubeczek będzie kosztował pół naszej wypłaty i wszyscy będą sikać na jego widok, jakby spuścił się do niego jednorożec.
Wziął kolejny łyk.
Percepcja ◉◉◉○○: Gotowanie (II) czy rozpoznaję co tam dobrego i specjalnego jest?
Sukces!
— Jest bardziej kwaśne, bo dodali dżemu z kwaśnych jagód i nie wyrównali kwasowy wina. — na ustach Lewisa wykwitła mina szczwansgo kota, jakby właśnie miał zamiar wywinąć psikusa swojego życia.