14.12.2025, 19:30 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.12.2025, 19:32 przez Cathal Shafiq.)
Cathal nie był może miły, ale nie bywał też bez powodu okrutny – nie dla ludzi, których lubił albo w jakiś sposób szanował. Bywał gburowaty z natury, a czasem brak manier czy niegrzeczność okazywał celowo, w sposób wręcz wykalkulowany, nie miał jednak charakteru dręczyciela, nawet jeżeli wielu jego kuzynów ze Slytherinu takie miewało czy w szkole, i czy i po niej.
Może dlatego, że pod wieloma względami sam był dziwakiem. Pochłoniętym swoimi zainteresowaniami, czasem nadmiernie się zamyślającym, pamiętającym każdy szczegół i jako nastolatek zbyt często odruchowo mówiącym w innych językach niż angielski.
– Wierzę, że gdybyś postanowiła mnie zamordować, postarałabyś się przynajmniej o brak świadków. Ewentualnie dogadałabyś się z Nell w momencie, w którym bardzo bym ją wkurzył – odparł z kamienną twarzą, kiedy skomentowała stan krzesła. To wprawdzie zatrzeszczało lekko, ale w Dziurawym Kotle znosiło już pewnie różne rzeczy, w tym i wizyty półolbrzymów, więc Cathal uznał, że chyba jednak nie grozi mu wylądowanie tyłkiem na podłodze. – Nie? – uniósł brwi lekko, a potem uśmiechnął się kpiąco. – W takim razie, Ginewro, czeka cię niepowtarzalna kulinarna podróż, bo tej jesieni trzeba zabrać cię na grzane wino w Hogsmeade, zimą na jarmarku świątynnym na pewno znajdziemy grzany miód, a gdzieś w międzyczasie przyjdzie czas na poncz i grog – wyliczył. W Egipcie rzecz jasna takie rzeczy nie były zbyt modne, a dopiero teraz dotarło do niego, że raczej nie podsuwano ich nastolatce, nawet jeżeli przyjeżdżała tutaj na Yule.
– Proszę, powiedz chociaż, że próbowałaś już gorącej czekolady? – dodał jeszcze. Wprawdzie sam akurat za gorącą czekoladą nie szalał, bo zawsze zdawała się mu zbyt słodka, ale tak jak Nell uwielbiała ten napój, podejrzewał, że spodobałby się też i Ginny. – Poprosiłem o dwa grzańce. Barmanka wspominała coś o tym, że dopiero testują różne receptury. Może wsypują przyprawy na ślepo – stwierdził, wzruszając lekko potężnymi ramionami. Nie narzekał jednak, bo grzaniec nie był tak zły, a przede wszystkim ogrzewał, na zewnątrz zaś zrobiło się paskudnie. Po pobycie w Egipcie pierwsza jesień i zima zapowiadały się ciężko.
Może dlatego, że pod wieloma względami sam był dziwakiem. Pochłoniętym swoimi zainteresowaniami, czasem nadmiernie się zamyślającym, pamiętającym każdy szczegół i jako nastolatek zbyt często odruchowo mówiącym w innych językach niż angielski.
– Wierzę, że gdybyś postanowiła mnie zamordować, postarałabyś się przynajmniej o brak świadków. Ewentualnie dogadałabyś się z Nell w momencie, w którym bardzo bym ją wkurzył – odparł z kamienną twarzą, kiedy skomentowała stan krzesła. To wprawdzie zatrzeszczało lekko, ale w Dziurawym Kotle znosiło już pewnie różne rzeczy, w tym i wizyty półolbrzymów, więc Cathal uznał, że chyba jednak nie grozi mu wylądowanie tyłkiem na podłodze. – Nie? – uniósł brwi lekko, a potem uśmiechnął się kpiąco. – W takim razie, Ginewro, czeka cię niepowtarzalna kulinarna podróż, bo tej jesieni trzeba zabrać cię na grzane wino w Hogsmeade, zimą na jarmarku świątynnym na pewno znajdziemy grzany miód, a gdzieś w międzyczasie przyjdzie czas na poncz i grog – wyliczył. W Egipcie rzecz jasna takie rzeczy nie były zbyt modne, a dopiero teraz dotarło do niego, że raczej nie podsuwano ich nastolatce, nawet jeżeli przyjeżdżała tutaj na Yule.
– Proszę, powiedz chociaż, że próbowałaś już gorącej czekolady? – dodał jeszcze. Wprawdzie sam akurat za gorącą czekoladą nie szalał, bo zawsze zdawała się mu zbyt słodka, ale tak jak Nell uwielbiała ten napój, podejrzewał, że spodobałby się też i Ginny. – Poprosiłem o dwa grzańce. Barmanka wspominała coś o tym, że dopiero testują różne receptury. Może wsypują przyprawy na ślepo – stwierdził, wzruszając lekko potężnymi ramionami. Nie narzekał jednak, bo grzaniec nie był tak zły, a przede wszystkim ogrzewał, na zewnątrz zaś zrobiło się paskudnie. Po pobycie w Egipcie pierwsza jesień i zima zapowiadały się ciężko.