Gdyby tylko mogła panna Figg pewnie rozdawałaby wszystkim swoje wypieki za uśmiech, albo kilka zamienionych z nią zdań. Niestety jeszcze nie mogła sobie na to pozwolić. Być może kiedyś uda jej się stać na tyle bogatą, że skończy się to w ten sposób. Aktualnie więc jedynie znajomych i przyjaciół traktowała w ten sposób, z drugiej strony nie mogła narzekać, bo oni pamiętali o niej zawsze, kiedy potrzebowali czegoś na wystawne przyjęcia, bez ich poleceń i dobrego słowa nie skończyłaby w tym miejscu, w którym aktualnie się znajdowała, wiedziała, że poczta pantoflowa robiła swoje, może nawet dużo więcej niż komukolwiek mogło się wydawać.
- Zdecydowanie byśmy nie chcieli, skoro już masz tutaj zostać liczę na to, że to początek nowej znajomości. - Dodała z uśmiechem, może była trochę za bardzo szczera, ale polubiła go i pasowało jej, że kręcił się obok. Nigdy zbyt wielu przyjaznych osób w okolicy, czyż nie? Miała naprawdę dużo miejsca w swojej cukierni, czy w sercu, aby odpowiednio dbać o tych na których jej zamierzało, a uwielbiała otaczać się ludźmi. Naprawdę liczyła na to, że kiedyś się zaprzyjaźnią, wyglądał na kogoś, kto nie miał zbyt wielu bliskich osób, sama zresztą na początku nieco się go bała z racji na tą nietypową aparycję, która raczej sugerowała, że jest typem spod ciemnej gwiazdy, a okazał się być kimś zupełnie innym - właśnie dlatego nie miała w zwyczaju oceniać ludzi po wyglądzie.
- Tak, nie da się temu zaprzeczyć, ludzie to bardzo specyficzny gatunek. - Miała szansę widzieć wiele podczas swojego stosunkowo krótkiego życia, nada jednak zdarzały się momenty, kiedy i ją dało się zaskoczyć. Niektórzy nie znali granic, nie potrafili się zachować i wcale nie musieli być czarnoksiężnikami, aby nieść ze sobą zniszczenie.
Kiedy zaczął opowiadać o słodkościach wpatrywała się w niego bardzo intensywnie, w między czasie notowała, nie chciała, aby nic jej umknęło, naprawdę wyglądał przy tym, jakby na moment przeniósł się w tylko sobie znane miejsca i chwile w czasie. Lubiła obserwować ludzi, kiedy opowiadali w ten sposób. To było niesamowite, właśnie dlatego uwielbiała karmić innych, liczyła na to, że kiedyś ktoś wspomni jej cukiernię w ten sposób.
- Oczywiście, że są warte dokumentacji. Jak inaczej miałabym je wcielić w życie? Jestem otwarta na sugestie moich nowych klientów, szczególnie kiedy w ten sposób opowiadają o przysmakach. - Zapisała wszystko o czym wspomniał bardzo dokładnie, tak, aby nic jej nie umknęło, zamierzała już jutro zacząć testować nowe przepisy, Samhain się zbliżało, była to idealna okazja, aby wprowadzić je w menu.
- Co racja, to racja, jesień to idealny moment. - Oczywiście nie miała zamiaru się z nim spierać, w głowie już planowała listę zakupów na kolejny dzień. Porozmawiali jeszcze chwilę, Nora zapakowała Benjy'emu na odchodne zaległego torta, skoro nie przygotowała mu go na ślub, to wypadało, aby dostał jednego kilka dni po ślubie.