15.12.2025, 02:16 ✶
– Oh tam też, zdecydowanie. Wybacz mi mój drogi tak krótką listę, ale gdybym zaczął wymieniać każdy teatr, do którego pragnę się z tobą udać, nigdy byśmy nie wstali z tego łóżka – zaśmiał się w odpowiedzi, myśląc o tym, że wnętrze teatru La Fenice zdobiły kolory, które chyba będą lepiej dostrzegalne dla oka Anthony'ego, niż te chociażby w La Scali. – Ale możesz mnie również zaskoczyć i samemu gdzieś na coś zaprosić.
Po prostu chciał go tulić i rozmawiać o sztukach teatralnych. Nie ważne w jakim kraju i w jakim teatrze by one nie były.
– Zazdrosny? Nie wiem, czy powiedziałbym, że jestem zazdrosny. Zwyczajnie na świecie wiem, że z realistycznego punktu widzenia jesteś najbardziej oszałamiającym mężczyzną w tym kraju i nie chciałbym, aby panna Burke naprzykrzała ci się swoimi zalotami. – Był zazdrosny. Nie bardzo. Nie na tyle, aby robić mu prawdziwe pretensje, czy rzeczywiście widzieć w Burke prawdziwe zagrożenie, a jednocześnie zdecydowanie wolał, aby nikt inny w Anthonym się nie zakochiwał.
Zazdrość ta jednak, bardzo szybko rozpłynęła się w kolejnej chwili zawłaszczonej przez wspólną bliskość i pocałunki. Chwili która niestety nie mogła trwać wiecznie. Jonathan roześmiał się, ale grzecznie odsunął od drugiego mężczyzny, wstał z łóżka a następnie teatralnym gestem wskazał drzwi łazienki dając tym samym znak Anthony'emu, aby ruszył przodem. Ból głowy minął i chociaż skronie cały czas były nieco zbyt ociężałe, a sam Jonathan wolałby nie ryzykować na razie czytanie aur, to jego oczy na nowo błyszczały w zachwycie tym porankiem.
Po prostu chciał go tulić i rozmawiać o sztukach teatralnych. Nie ważne w jakim kraju i w jakim teatrze by one nie były.
– Zazdrosny? Nie wiem, czy powiedziałbym, że jestem zazdrosny. Zwyczajnie na świecie wiem, że z realistycznego punktu widzenia jesteś najbardziej oszałamiającym mężczyzną w tym kraju i nie chciałbym, aby panna Burke naprzykrzała ci się swoimi zalotami. – Był zazdrosny. Nie bardzo. Nie na tyle, aby robić mu prawdziwe pretensje, czy rzeczywiście widzieć w Burke prawdziwe zagrożenie, a jednocześnie zdecydowanie wolał, aby nikt inny w Anthonym się nie zakochiwał.
Zazdrość ta jednak, bardzo szybko rozpłynęła się w kolejnej chwili zawłaszczonej przez wspólną bliskość i pocałunki. Chwili która niestety nie mogła trwać wiecznie. Jonathan roześmiał się, ale grzecznie odsunął od drugiego mężczyzny, wstał z łóżka a następnie teatralnym gestem wskazał drzwi łazienki dając tym samym znak Anthony'emu, aby ruszył przodem. Ból głowy minął i chociaż skronie cały czas były nieco zbyt ociężałe, a sam Jonathan wolałby nie ryzykować na razie czytanie aur, to jego oczy na nowo błyszczały w zachwycie tym porankiem.