15.12.2025, 11:07 ✶
Dalej opędzam się od wariatki przy stołach z przekąskami
Kobieta faktycznie spojrzała na Laurence'a i zastanowiła się chwilę. Ciężko było nie zareagować, skoro chwycił ją za ramię. Spojrzała na jego dłoń, a potem na jego twarz. Jej usta rozciągnęły się w lekkim, spiętym uśmiechu.
- Rozumiem. Przepraszam, pomyłka - kobieta spojrzała na Rodolphusa i przeprosiła go również, a potem odeszła, kierując się w stronę wyjścia z sali balowej. Czerwień na jej policzkach była ukryta pod maską, lecz wszystko w jej postawie sugerowało, że słowa Lestrange'a ją otrzeźwiły.
- Dziękuję za pomoc. A więc... - Rodolphus spojrzał na Laurence'a, analizując w głowie to, co usłyszał. - Lestrange, tak?
Jeszcze nie wiedział, czy zdradzać się z tym, że jest jego rodziną. Miał kilka podejrzeń, kim mógł być ten mężczyzna, który wybawił go z opresji, lecz nie chciał na razie puszczać ślepych strzałów. Szczególnie że czuł, że ktoś go obserwuje. Rozejrzał się, a jego spojrzenie padło na kobietę. Same problemy z tymi babami. Chciałby rzucić jakimś kąśliwym żartem, być może też przeprosić za zamieszanie, ale poznawał tę sylwetkę. Milczał, zdając sobie powoli sprawę z tego, że miał przed sobą kobietę, która nie powinna się tu znaleźć. Przełknął ślinę i powrócił spojrzeniem do Laurence'a. Zbliżył się do niego tak, by w razie czego jego pierdolnięta ex nie mogła usłyszeć, o czym rozmawiają.
- To ja, Rolph - powiedział cicho, wyciągając dłoń w kierunku kuzyna. Uścisnął ją, tak by dla postronnych wyglądało to jak podziękowanie za ratunek. - I mam problem. Nie patrz za stoły, ale jest tam kobieta w białej masce, której nie było na liście gości. Pójdziesz po ochronę, a ja ją zatrzymam?
Jego kuzyn nie wyróżniał się jakoś szczególnie sylwetką, ale na pewno nie była to sylwetka Louvaina - tylko dlatego zdecydował się na ujawnienie siebie. Głos jego kuzyna także był mu znany, dopasował po tej krótkiej rozmowie Laurence'a do sylwetki - nawet w masce.
@Laurence Lestrange @Baba Jaga