16.12.2025, 00:27 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.12.2025, 00:28 przez Jonathan Selwyn.)
– Zamek w Szkocji? – zapytał, a jego oczy nagle udowodniły wszystkim, że mogły rozbłysnąć jeszcze bardziej. – Anthony proszę cię, nie żartuj tak sobie z moich młodzieńczych marzeń o zamku, bo zaraz uznam, że jesteś jedynie doskonałym konstruktem mojej fantazji, a ja tak naprawdę leżę otumaniony w Lecznicy Dusz.
Anthony już i tak był wspaniały, ale… Anthony który nagle odziedziczył zamek? Życie, chociaż jak na razie nie przestało obfitować w troski, nie miało przecież prawa być tak cudowne.
A jednak było. A jednak Anthony siedział właśnie w jego kuchni po wspólnej nocy i nadzwyczaj przyjemnym poranku i mówił o szkockim zamku, a Jonathan coraz częściej łapał się na tym, że nie pamiętał jak to było kiedy go nie kochał. I chyba nie było w tym nic dziwnego, bo chyba rzeczywiście kochał go od dawna, nie tylko po przyjacielsku, zupełnie tego faktu nieświadomy, tak jak zazwyczaj pozostaje się nieświadomym oddychania. I to pewnie dlatego teraz tak łatwo było mu okazywać tę miłość, której potwierdzenie padło przecież tak szybko.
Uśmiechnął się i już miał go pocałować gdy niestety przeszkodziło im w tym przypalone śniadanie.
– Myślę, że poradzimy sobie bez kiełbasek – powiedział najwyraźniej zupełnie nie robiąc sobie nic z tej niewielkiej śniadaniowej wpadki i aby upewnić się, że Anthony też za bardzo o tym nie myślał, szybko przyciągnął go do siebie i pocałował. – I tak najmilszą rzeczą w tej kuchni jesteś ty mój drogi.
Najwyraźniej jednak ta najmilsza rzecz, postanowiła być jeszcze milsza, bo Anthony dość szybko przeszedł nad spaleniem kiełbasek do porządku dziennego, gdyż najwyraźniej postanowił również upiec ciastka.
– Czuję się lepiej, niż na Yule, więc chyba okazja na gwiazdki jest odpowiednia – powiedział urzeczony do reszty tym gestem i usiadł na jednym z krzeseł, aby obserwować poczynania kulinarne Anthony'ego.
I chyba jego duchowe wsparcie czyniło cuda, bo ciastka, chociaż trochę blade, wyglądały apetycznie.
– Na pewno lukier trochę je ożywi – powiedział z szerokim uśmiechem, a następnie przeniósł spojrzenie na wodnistą ciecz lukrową. Zmarszczył brwi. – A tego nie powinno się też ubić? Jak kremu? Może wtedy zgęstnieje.
Ciasteczka po odczekaniu może nie nabrały większych kolorów, ale za to Jonatha, gdy już skosztowali ciasteczek Anthony'ego do kawy, nabrał ochoty na odwdzięczenie się partnerowi tym samym.
– Będziesz mieć czym zagryzać gadanie swojej matki, mój drogi – mówił dodając do ciasta odpowiednią ilość, a przynajmniej tak mu się wydawało, cynamonu, który w pierwszej chwili niemal nie pomylił ze mielonym kminem rzymskim. – Są doskonałe na każdą porę dnia, ale Merkutio zawsze robi je na Yule. Ciasto jest bardzo proste, ale dodaje się cynamon i od razu czuć tą świąteczną atmosferę, czyż nie?
Gdy już skończył wszystko ubijać (podwijając przy tym może i nieco za bardzo rękawy swetra) Jonathan wyciął ciasteczka i kilku z nim dorysował wykałaczką. Uśmiechnięte buźki. Teraz tylko pozostało je upiec.
– I akcja! – powiedział regulując magiczny piekarnik do odpowiedniej temperatury.
Rzut na przygotowanie potrawy, Rzemiosło T
Był pewny, że ciasteczka mu wyjdą i jak się miało za chwilę okazać. Ciasteczka rzeczywiście wyszły mu doskonale.
Anthony już i tak był wspaniały, ale… Anthony który nagle odziedziczył zamek? Życie, chociaż jak na razie nie przestało obfitować w troski, nie miało przecież prawa być tak cudowne.
A jednak było. A jednak Anthony siedział właśnie w jego kuchni po wspólnej nocy i nadzwyczaj przyjemnym poranku i mówił o szkockim zamku, a Jonathan coraz częściej łapał się na tym, że nie pamiętał jak to było kiedy go nie kochał. I chyba nie było w tym nic dziwnego, bo chyba rzeczywiście kochał go od dawna, nie tylko po przyjacielsku, zupełnie tego faktu nieświadomy, tak jak zazwyczaj pozostaje się nieświadomym oddychania. I to pewnie dlatego teraz tak łatwo było mu okazywać tę miłość, której potwierdzenie padło przecież tak szybko.
Uśmiechnął się i już miał go pocałować gdy niestety przeszkodziło im w tym przypalone śniadanie.
– Myślę, że poradzimy sobie bez kiełbasek – powiedział najwyraźniej zupełnie nie robiąc sobie nic z tej niewielkiej śniadaniowej wpadki i aby upewnić się, że Anthony też za bardzo o tym nie myślał, szybko przyciągnął go do siebie i pocałował. – I tak najmilszą rzeczą w tej kuchni jesteś ty mój drogi.
Najwyraźniej jednak ta najmilsza rzecz, postanowiła być jeszcze milsza, bo Anthony dość szybko przeszedł nad spaleniem kiełbasek do porządku dziennego, gdyż najwyraźniej postanowił również upiec ciastka.
– Czuję się lepiej, niż na Yule, więc chyba okazja na gwiazdki jest odpowiednia – powiedział urzeczony do reszty tym gestem i usiadł na jednym z krzeseł, aby obserwować poczynania kulinarne Anthony'ego.
I chyba jego duchowe wsparcie czyniło cuda, bo ciastka, chociaż trochę blade, wyglądały apetycznie.
– Na pewno lukier trochę je ożywi – powiedział z szerokim uśmiechem, a następnie przeniósł spojrzenie na wodnistą ciecz lukrową. Zmarszczył brwi. – A tego nie powinno się też ubić? Jak kremu? Może wtedy zgęstnieje.
Ciasteczka po odczekaniu może nie nabrały większych kolorów, ale za to Jonatha, gdy już skosztowali ciasteczek Anthony'ego do kawy, nabrał ochoty na odwdzięczenie się partnerowi tym samym.
– Będziesz mieć czym zagryzać gadanie swojej matki, mój drogi – mówił dodając do ciasta odpowiednią ilość, a przynajmniej tak mu się wydawało, cynamonu, który w pierwszej chwili niemal nie pomylił ze mielonym kminem rzymskim. – Są doskonałe na każdą porę dnia, ale Merkutio zawsze robi je na Yule. Ciasto jest bardzo proste, ale dodaje się cynamon i od razu czuć tą świąteczną atmosferę, czyż nie?
Gdy już skończył wszystko ubijać (podwijając przy tym może i nieco za bardzo rękawy swetra) Jonathan wyciął ciasteczka i kilku z nim dorysował wykałaczką. Uśmiechnięte buźki. Teraz tylko pozostało je upiec.
– I akcja! – powiedział regulując magiczny piekarnik do odpowiedniej temperatury.
Rzut na przygotowanie potrawy, Rzemiosło T
Rzut T 1d100 - 91
Sukces!
Sukces!
Był pewny, że ciasteczka mu wyjdą i jak się miało za chwilę okazać. Ciasteczka rzeczywiście wyszły mu doskonale.