• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
1 2 Dalej »
[22.09.72] Zapach cynamonu

[22.09.72] Zapach cynamonu
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#4
16.12.2025, 01:10  ✶  

Jej to nawet pasowało – to, że nie był miły na siłę, to że czasami wręcz celowo pokazywał, że nie miał manier. Ginny doskonale pamiętała jak z Jamilem załamywała ręce jeszcze w szkole nad sztucznością angielskiej socjety, myśląc sobie wtedy, że chyba wszyscy Anglicy to są tak-cholernie-nudni. Cathal bardzo się z tego obrazka wyrywał i prawdę mówiąc jej się to podobało: to, że znajdował w tym wszystkim balans i nie był przy tym taki… taki… przewidywalnie wygładzony. Nawet jeśli przy tym uważał siebie za oderwanego od rzeczywistości dziwaka.

– Przede wszystkim skorzystałabym z jakiejś bardzo nieoczywistej metody, żeby cię zaskoczyć. A o tym krześle i truciźnie już rozmawialiśmy, więc odpada – machnęła dłonią, jakby odganiała się od irytującej muchy, a na koniec uśmiechnęła się niewinnie. I może i by ten obraz niewinności przeszedł gdyby nie to, że łatwo było sobie teraz wyobrazić chochlika siedzącego jej na ramieniu i szepczącego do ucha. Było to wszystko jednak dla zabawy, bo Gin Cathala by nie skrzywdziła; nikogo by nie skrzywdziła tak o – chyba, że w obronie koniecznej, bo i to się zdarzało… – Nie – powtórzyła, niezrażona tonem mężczyzny. Zmrużyła za to oczy, skupiając się na tych wszystkich nazwach, które wymienił. Słyszała oczywiście o grzanym winie czy ponczu, ale nie znała się na tym zwyczajnie, chociaż już sobie wyobrażała to wszystko i podobała jej się wizja próbowania. – Co to jest grog? – spytała się za to, próbując zapamiętać te wszystkie nazwy. Nigdy specjalnie nie ciągnęło ją do alkoholu, w Egipcie kultura picia nie była zbyt rozwinięta, a gdy przyjeżdżała do Anglii, to tylko coś tam próbowała, ale nigdy dużo i niespecjalnie sama się do tego paliła. Teraz nadrabiała, ale nadal starała się nie przesadzać, bo też czuła, że jej granica nie jest przesadnie daleko. – Oczywiście, że próbowałam, za kogo ty mnie masz! – obruszyła się lekko, bo co to za insynuacje! Oczywiście, że jak usłyszała o płynnej czekoladzie do picia to musiała spróbować. – Najlepsza jest taka z lodami i bitą śmietaną – na bogato. Rozmarzyła się nawet i upiła kolejnego łyka grzańca, myśląc sobie, że taka gorąca czekolada idealnie pasuje do zimy. Do śniegu… Śnił jej się śnieg. Lepienie bałwana w kształcie niuchacza razem z dziadkiem – to zapewne po tym, jak znowu musiała łapać Brylancika, który uciekł ze swojego pokoju przerobionego na naturalne środowisko dla niuchaczy, i niemal zdemolował gablotę babci. Bałwan-niuchacz w tym śnie zaczął się ruszać i też próbował dostać w swoje ręce wszystkie możliwe skarby, musieli go więc z dziadkiem spacyfikować, a nie tak łatwo odwrócić śnieżnego, wielkiego niuchacza do góry nogami i połaskotać go po brzuszku. Tym bardziej, że gdy próbowali to zrobić, ten zaczął się rozpadać i krwawić, jakby był prawdziwą, żywą istotą, a nie tylko dopiero co ulepionym wytworem ich rąk i wyobraźni. A potem zaczął padać śnieg… jeszcze bardziej i przyklejał się do Ginny, do jej całej, nie mogła ruszać rękami, zalepił jej oczy, zatkał nos i usta, nie mogła więc krzyczeć, choć się dusiła. Wtedy obudziła się zlana potem – każdy sen ostatnio przeradzał się w koszmar. Może Cal miał rację, może to właśnie ta cholerna runa… Powinni się wynieść z tego domu do czasu, aż wymyślą, jak się jej pozbyć. Teraz jednak powróciła do grzańca, próbując wyrzucić z myśli to nieprzyjemne wrażenie, przez które jej głowa pogalopowała znowu, zupełnie nieproszona.

Ale taką czekoladę to by wypiła.

– Hmmm, może. Ten jest całkiem dobry – stwierdziła w końcu. – Cynamon też czuję, ale nie jest przesadzony. I hmm… Jest tu coś jeszcze, chyba coś owocowego? – ale to nie był chyba żaden cytrus, te doskonale wiedziała jak smakują i rozpoznałaby je przecież nawet w alkoholu. – Nie umiem stwierdzić – zmarszczyła znowu brwi. – Więc mówisz, że w tym roku zostanę testerem alkoholi? – zaśmiała się cicho, nawiązując do tego, co powiedział chwile temu, już zapomniała zresztą połowę tych nazw, które Cathal wymienił. – Chyba nie próbujesz mnie upić? – dodała i uśmiechnęła się zaczepnie.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (1651), Guinevere McGonagall (1920)




Wiadomości w tym wątku
[22.09.72] Zapach cynamonu - przez Cathal Shafiq - 12.12.2025, 19:10
RE: [22.09.72] Zapach cynamonu - przez Guinevere McGonagall - 13.12.2025, 00:45
RE: [22.09.72] Zapach cynamonu - przez Cathal Shafiq - 14.12.2025, 19:30
RE: [22.09.72] Zapach cynamonu - przez Guinevere McGonagall - 16.12.2025, 01:10
RE: [22.09.72] Zapach cynamonu - przez Cathal Shafiq - 17.12.2025, 16:13
RE: [22.09.72] Zapach cynamonu - przez Guinevere McGonagall - 18.12.2025, 01:44
RE: [22.09.72] Zapach cynamonu - przez Cathal Shafiq - 19.12.2025, 14:49
RE: [22.09.72] Zapach cynamonu - przez Guinevere McGonagall - 19.12.2025, 23:01
RE: [22.09.72] Zapach cynamonu - przez Cathal Shafiq - 21.12.2025, 20:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa