Spodziewała się, że żadne wieczór w Appalachach nie będzie jej. Nie pasowała do tego miejsca, nie odnajdywała się w nim, jakoś jednak musiała to wszystko przetrwać, nie miała w zwyczaju łatwo się poddawać, to miało ją czegoś nauczyć? Czego? Póki co nie miała zielonego pojęcia, miała wrażenie, że może nie wrócić stąd żywa, ale nie powinna negować zdania ojca, na pewno skoro widział w tym jakąś okazję do nabywania wiedzy to taka miała się pojawić, prędzej, czy później, pewnie później o ile w ogóle. Póki co walczyła o życie, próbując sobie poradzić z martwym indykiem, naprawdę niesamowite doświadczenie... wykorzysta je w swojej uzdrowicielskiej karierze.
Miała szczęście, bo ktoś musiał zauważyć, że to nie był jej dzień, ktoś postanowił ulżyć jej w tym cierpieniu, wyciągnąć do niej pomocną dłoń, w sumie to pewnie chodziło przede wszystkim o posiłek, który mogła zmarnować. Słyszała o tym, że rzadko kiedy trafiało się takie mięso, pewnie każdy miał ochotę ten pierwszy raz od kilku dni zjeść coś, co miało jakikolwiek smak, a ona mogła doprowadzić do tego, że martwe zwierzę spłonęłoby w ognisku i tyle by go widzieli.
- Gdybyśmy mieli patrzeć na rozmiar operatora to może od razu lepiej byłoby wybrać perliczkę, obawiam się jednak, że mało kogo obchodzą gabaryty kucharza w momencie, w którym liczy się pełny żołądek. - Indyka pewnie chociaż przez chwilę poczują na żołądku, kura? Podejrzewała, że kurę mógłby zjeść każdy z nich na raz, bez zająknięcia. Mieli indyka, musiała przygotować indyka, nikt nie przejmował się tym, że wagowo ledwo była sobie w stanie z nim poradzić.
Pozwoliła mu uratować ten nieszczęsny rożen, to była dobra decyzja, bo całkiem szybko udało mu się ustabilizować tę nie do końca pewną konstrukcję. Wyglądała nieco lepiej, niż wcześniej co było sporym sukcesem, ptak nie bujał się już tak dramatycznie na boki, jakby miał zaraz odfrunąć, być może jednak uda im się z niego zrobić kolację.
- Dzięki za wskazówkę, będę uważniejsza w przyszłości. - Wyglądał, jakby miał w tym spore doświadczenie, może faktycznie warto było założyć, że każdy jest debilem, wtedy przynajmniej będzie mogła się pozytywnie zaskoczyć, jeśli nim nie będzie. Było to całkiem logicznym zachowaniem, szczególnie kiedy nie miała pojęcia, kim są jej towarzysze.
O, teraz na przykład zupełnie zignorował jej słowa o ewentualnym zakażeniu, wiec mogła go dopisać do listy debili, oczywiście nie wspomniała o tym, że to robi, działo się to tylko i wyłącznie w jej głowie. Widziała, że trzymał tę dłoń w śniegu dosyć długo, to oznaczało, że próbował ukoić palący ból, jednak jak przystało na prawdziwego mężczyznę, wojownika ignorował istnienie uzdrowiciela, i tak na końcu wszyscy trafiali do niej, prędzej, czy później docierało do nich, że nie ma innego wyjścia.
Do tego dorzucił parsknięcie, ona też parsknie, jak rękę pokryją mu obrzydliwe bąble i nie będzie mógł odpowiednio złapać swojego miecza... czy tam sztyletu, czy różdżki czy miecza i sztyletu i różdżki. Nie powinna teraz myśleć o mieczach... dlaczego to wszystko brzmiało tak źle w jej głowie.
Zaproponowała mu, że jeśli jej pomoże to spojrzy na tę dłoń, niby zignorował to, kiedy wspomniała o zakażeniu, ale zatrzymał się na moment, gdy poprosiła go o pomoc, może więc jeszcze pójdzie po rozum do głowy.
Chyba się nie zrozumieli, najwyraźniej. - Go teraz trzeba nadziać drugi raz, w sensie tak, już niby jest nadziany, ale nie o takie nadzianie chodzi... - Miał prawo jej nie zrozumieć, nie wyraziła się dosyć jasno. - Trzeba mu nadziać kuper, tymi owocami, co są tam przygotowane. - Wskazała głową na pień, na którym znajdowała się tacka z przygotowanymi przez nią owocami. - No, trzeba mu to tam wepchnąć. - Starała się trzymać poziom, ale ta rozmowa wydawała jej się naprawdę abstrakcyjna, chociaż przecież rozmawiali tylko i wyłącznie o przygotowywaniu kolacji.
- Więc jeśli by się dało, to prosiłabym o wzięcie tych owoców i wsadzenie ich bardzo głęboko, dzięki czemu drób będzie smakował dużo lepiej. - Instrukcje chyba były całkiem jasne, zdecydowanie było jasne, już teraz nie powinno być wątpliwości o to, o jakie nadziewanie jej chodziło.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control