16.12.2025, 23:34 ✶
Momentami zapominał, że miał zwyczajne szczęście - w końcu Spalona Noc nie dotknęła ani rodowej kamienicy, ani jego własnego domu w Little Hangleton, ani też chyba żadnej innej posiadłości, jaką mogłaby się chełpić rodzina. Gdyby nie mówił o sobie, a o kimś innym zmrużyłby podejrzliwie oczy, zastanawiając się czy może nie stała za tym lojalność wobec Czarnego Pana.
To natomiast, że remont przedłużał się, absolutnie go nie dziwiło. Domyślał się, że nawet jeśli kamienica nie ucierpiała bezpośrednio w pożarach, to równie dobrze mogła nałapać obrzydliwego dymu i teraz cuchnąć na kilometr, podobnie z resztą jak wiele innych mieszkań i przedsiębiorstw w Londynie. Może w tym leżał problem? Że budynek wciąż nie był w pełni wyremontowany i znajdowała się w nim jakaś... luka, która umożliwiała dostanie się do środka niepostrzeżenie. Szczerze wątpił, by Brenna coś takiego przegapiła, ale zawsze było to jakieś rozwiązanie. Coś, czego można by się złapać.
- Posiedzieć nad tobą? - zapytał, niewątpliwie chociaż odrobinę zaciekawiony tym, co całe widmowidzenie mogło jej pokazać na temat delikwenta, który zrobił jej zdjęcie. Szkoda, że ta fotografia istniała, tak mógłby radośnie stwierdzić, że to tylko sen i żeby niczym się nie przejmować. Bo może był to tylko ten maniak, który biegał po cudzych snach, a którego wysyp spraw był gdzieś na wiosnę czy tam w lato. Szkoda też, że jemu nie przydarzyło się coś podobnego, wtedy może byłby w stanie wykrzesać z siebie jakieś pożyteczniejsze rady, a tak? Mógł jej tylko poopowiadać, że ostatnio śniło mu się pełno śniegu. Zimowe krajobrazy, sypiący z nieba puch i bałwany, tak jakby coś w nim rwało się do ominięcie tego nieszczęsnego samhain (na którym przecież na bank wydarzy się jakaś tragedia).
To natomiast, że remont przedłużał się, absolutnie go nie dziwiło. Domyślał się, że nawet jeśli kamienica nie ucierpiała bezpośrednio w pożarach, to równie dobrze mogła nałapać obrzydliwego dymu i teraz cuchnąć na kilometr, podobnie z resztą jak wiele innych mieszkań i przedsiębiorstw w Londynie. Może w tym leżał problem? Że budynek wciąż nie był w pełni wyremontowany i znajdowała się w nim jakaś... luka, która umożliwiała dostanie się do środka niepostrzeżenie. Szczerze wątpił, by Brenna coś takiego przegapiła, ale zawsze było to jakieś rozwiązanie. Coś, czego można by się złapać.
- Posiedzieć nad tobą? - zapytał, niewątpliwie chociaż odrobinę zaciekawiony tym, co całe widmowidzenie mogło jej pokazać na temat delikwenta, który zrobił jej zdjęcie. Szkoda, że ta fotografia istniała, tak mógłby radośnie stwierdzić, że to tylko sen i żeby niczym się nie przejmować. Bo może był to tylko ten maniak, który biegał po cudzych snach, a którego wysyp spraw był gdzieś na wiosnę czy tam w lato. Szkoda też, że jemu nie przydarzyło się coś podobnego, wtedy może byłby w stanie wykrzesać z siebie jakieś pożyteczniejsze rady, a tak? Mógł jej tylko poopowiadać, że ostatnio śniło mu się pełno śniegu. Zimowe krajobrazy, sypiący z nieba puch i bałwany, tak jakby coś w nim rwało się do ominięcie tego nieszczęsnego samhain (na którym przecież na bank wydarzy się jakaś tragedia).