17.12.2025, 08:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.12.2025, 08:39 przez Baldwin Malfoy.)
Spojrzał na nią poważniej. Nawet jeśli stan upojenia alkoholowego sprawiał, że miał ochotę powiedzieć jej “Charlie… ale piękne masz te włosy. Mówiłaś coś i mówiłaś i w pewnym momencie pomyślałem sobie “Matko jak ona długo mówi”, ale powiedziałem sobie “patrz na nią w okolicach głowy bo inaczej zorientuje się, że jej nie słuchasz i wtedy zobaczyłem twoje włosy, naprawdę piękny Lottie”. Ale było coś w tym naturalnym przerażeniu tak wspaniale ludzkiego. Nigdy jej takiej nie widział, pobladłej ze strachu, drżącej… A szkoda. Ładnie jej było w tych emocjach. Pokręcił lekko głową słysząc o potworze z szafy. Tak, Frida też przechodziła ten etap, gdzie w szafie siedział wielki straszny potwór i zręcznie wykorzystywała to do spania z Lorr w łóżku. Potem co prawda okazało się, że w szafie rzeczywiście zalągł się bogin, ale mądry rodzic po szkodzie. Zwłaszcza, że jemu się w Necronomiconie zawsze dobrze spało. O na przykład dzisiaj - śnił o śniegu. O zimie. Śnieg przykrył cały Nokturn, wszystkie kałuże zamarzły, a on lepił z córką bałwana. Co prawda nie mieli marchewki na nos, ale za to mieli mnóstwo guzików. To był wyjątkowo miły sen.
Już miał powiedzieć, że u niego w sypialni potworów nie ma, kiedy to usłyszał.
Lepki, obrzydliwy głos, klejący się do mózgu, jakby ktoś wpakował się tam legilimencją. Nie podobało mu się to. Oj bardzo.
A potem huknęło zaklęcie i Baldwin w jednej chwili wytrzeźwiał.
Natychmiast zaczął szukać wzrokiem pośród zlewającego się w jedną masę tłumu. Przy okazji ostrożnie przesuwał dziewczynę z kolan na znak, że trzeba będzie zaraz wstać i spierdalać.
Wreszcie go zobaczył.
Ta sama paskudna morda z wypolerowaną glancą i zakolami większymi niż średnice tutejszych kanałów; z kaprawymi oczkami, żabim pyskiem i brwiami godnymi rasowego pederasty. A może tamci mieli wąsik? Nieważne. Skądś go znał, ale za nic nie mógł sobie przypomnieć skąd. Problem był taki, że ten domorosły stalker zasadził się na Charlie.
Zrobił kilka rzeczy na raz - po pierwsze chwycił za różdżkę. Po drugie, podniósł się z Charlotte ze schodków. Manewrował czarownicą tak, żeby stanęła za nim. Jak umrze to umrze, ale przynajmniej nie zdechnie w piżamie.
Rzut na translokację butelki wina prosto w łeb babadooka.
Nie wyszło. No oczywiście, że nie wyszło. Jak mógłby się spodziewać inaczej. Nigdy nie był mistrzem translokacji - ale widząc jak butelka przelatuje parę metrów obok planowanego celu - po raz pierwszy poczuł, że jednak mógł się bardziej w szkole starać.
Ale trudno. Jak się nie ma co się lubi to się używa zwykłej, prostej przemocy. I ową przemoc Baldwin wybrał…
Rzut na urok co by typowi oszukać zmysły - niech go atakuje stado niewidzialnych nietoperzy.
Już miał powiedzieć, że u niego w sypialni potworów nie ma, kiedy to usłyszał.
Lepki, obrzydliwy głos, klejący się do mózgu, jakby ktoś wpakował się tam legilimencją. Nie podobało mu się to. Oj bardzo.
A potem huknęło zaklęcie i Baldwin w jednej chwili wytrzeźwiał.
Natychmiast zaczął szukać wzrokiem pośród zlewającego się w jedną masę tłumu. Przy okazji ostrożnie przesuwał dziewczynę z kolan na znak, że trzeba będzie zaraz wstać i spierdalać.
Wreszcie go zobaczył.
Ta sama paskudna morda z wypolerowaną glancą i zakolami większymi niż średnice tutejszych kanałów; z kaprawymi oczkami, żabim pyskiem i brwiami godnymi rasowego pederasty. A może tamci mieli wąsik? Nieważne. Skądś go znał, ale za nic nie mógł sobie przypomnieć skąd. Problem był taki, że ten domorosły stalker zasadził się na Charlie.
Zrobił kilka rzeczy na raz - po pierwsze chwycił za różdżkę. Po drugie, podniósł się z Charlotte ze schodków. Manewrował czarownicą tak, żeby stanęła za nim. Jak umrze to umrze, ale przynajmniej nie zdechnie w piżamie.
Rzut na translokację butelki wina prosto w łeb babadooka.
Rzut O 1d100 - 15
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Nie wyszło. No oczywiście, że nie wyszło. Jak mógłby się spodziewać inaczej. Nigdy nie był mistrzem translokacji - ale widząc jak butelka przelatuje parę metrów obok planowanego celu - po raz pierwszy poczuł, że jednak mógł się bardziej w szkole starać.
Ale trudno. Jak się nie ma co się lubi to się używa zwykłej, prostej przemocy. I ową przemoc Baldwin wybrał…
Rzut na urok co by typowi oszukać zmysły - niech go atakuje stado niewidzialnych nietoperzy.
Rzut PO 1d100 - 57
Sukces!
Sukces!