17.12.2025, 09:16 ✶
Nie przepadał za Dziurawym Kotłem z wielu powodów. Zbyt długo zajęłoby wyliczanie każdego z nich po kolei, lecz zdecydowanie największym z nich była obecność jego byłej dziewczyny, której uniknąć się nie dało. W końcu tu pracowała. Niechętnie więc tu zaglądał, a prawdę mówiąc - unikał jak tylko mógł tego miejsca. Teraz jednak nie miał jak się wymigać od przyjścia tutaj. Matka poleciła odebrać mu jedną rzecz, jako że miał pub bliżej niż ona. A mamie się przecież nie odmawia.
Gdy wszedł do środka, uderzył go zapach, który z reguły nie był obecny w Kotle. Grzaniec, goździki, korzenna woń... Zatrzymał się po wejściu do środka i odruchowo spojrzał za okno. Nie było możliwym, by przespał kilka miesięcy i nagle zrobiło się przed Yule, prawda?
- Ma pan ochotę spróbować? - nowa kelnerka podeszła do Rodolphusa z tacą pełną małych kubeczków z parującym napojem, i uśmiechnęła się. Lestrange rozejrzał się jeszcze, a jego wzrok krążył głównie wokół kontuaru, jakby wypatrywał kogoś szczególnego. Nie ma jej, nie było jej dzisiaj w pracy - przemknęło mu przez myśl z ulgą. Widocznie się rozluźnił a dłoń odruchowo sięgnęła po kubeczek.
- Dość wczesna pora roku jak na grzaniec, prawda? - zapytał w odpowiedzi. Nie chciał odmawiać, wystarczy tylko że umoczy usta w ciepłym napoju, nikt nie każe mu pić całego grzańca.
- To nowa receptura, zbieramy opinie przed Yule - wyjaśniła kobieta, przestępując z nogi na nogę. W sumie słuszna decyzja, lepiej było się przygotować zawczasu, prawda? Lestrange upił mały łyk, ale kobieta nie odchodziła. Chyba chciała poznać jego opinię, ale on... Nie lubił po prostu alkoholu. Wziął ten kubeczek z uprzejmości.
Na dodatek jego wzrok trafił właśnie na Astorię. Zakrztusił się.
- Och, za ostry? - kelnerka wydawała się być zmartwiona tą reakcją. Czyżby mu nie smakowało?
Gdy wszedł do środka, uderzył go zapach, który z reguły nie był obecny w Kotle. Grzaniec, goździki, korzenna woń... Zatrzymał się po wejściu do środka i odruchowo spojrzał za okno. Nie było możliwym, by przespał kilka miesięcy i nagle zrobiło się przed Yule, prawda?
- Ma pan ochotę spróbować? - nowa kelnerka podeszła do Rodolphusa z tacą pełną małych kubeczków z parującym napojem, i uśmiechnęła się. Lestrange rozejrzał się jeszcze, a jego wzrok krążył głównie wokół kontuaru, jakby wypatrywał kogoś szczególnego. Nie ma jej, nie było jej dzisiaj w pracy - przemknęło mu przez myśl z ulgą. Widocznie się rozluźnił a dłoń odruchowo sięgnęła po kubeczek.
- Dość wczesna pora roku jak na grzaniec, prawda? - zapytał w odpowiedzi. Nie chciał odmawiać, wystarczy tylko że umoczy usta w ciepłym napoju, nikt nie każe mu pić całego grzańca.
- To nowa receptura, zbieramy opinie przed Yule - wyjaśniła kobieta, przestępując z nogi na nogę. W sumie słuszna decyzja, lepiej było się przygotować zawczasu, prawda? Lestrange upił mały łyk, ale kobieta nie odchodziła. Chyba chciała poznać jego opinię, ale on... Nie lubił po prostu alkoholu. Wziął ten kubeczek z uprzejmości.
Na dodatek jego wzrok trafił właśnie na Astorię. Zakrztusił się.
- Och, za ostry? - kelnerka wydawała się być zmartwiona tą reakcją. Czyżby mu nie smakowało?