18.12.2025, 00:14 ✶
— … Nie wiem, szczerze mówiąc — przyznał z lekką niechęcią Erik, marszcząc nos. — Może udałoby nam się jakiegoś zawołać, gdyby uśmiechnęło się do nas szczęście, ale chyba takie bardziej ''agresywne'' wywoływanie to nie nasza działka. A przynajmniej nie moja. Chyba, że wy macie jakieś ukryte talenty o których jeszcze nie słyszałem?
Zerknął badawczo na dwójkę swych towarzyszy. Wprawdzie nie obcował za bardzo z duchami na co dzień, ale przez tyle lat obcowania z kowenem podczas sabatów oraz pracownikami Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami podczas śledztw zdążył zorientować się, że przywoływanie duchów nie było takie proste, jak mogłoby się wydawać. Na pstryknięcie palcami żaden duch raczej by do nich nie przyszedł z Limbo. Potrzebowaliby tego no... Medium? Tak to się to chyba fachowo nazywało.
Po tym, jak jego zaklęcie nie przyniosło oczekiwanego rezultaty, Longbottom pozwolił Jonathanowi i Dorze przejść do rzeczy. Cóż, najwidoczniej magia dzisiaj im bardziej sprzyjała. Erik pozwolił tej dwójce wejść do środka na początku, kiedy drzwi zdecydowały się puścić pod wpływem napierającej na nie energii magicznej.
— Widzę tutaj wyraźne przedłużenie pewnego stylu architektonicznego — skomentował bezwiednie, gdy i jemu przyszło rozejrzeć się po wnętrzu. Omiótł wzrokiem pomieszczenie, nie zwracając jednak większej uwagi na kotły i zestawy starych składników rzemieślniczych. Zamiast tego skupił się na kolejnej partii schodów. — Wszystko się rozpada. — Westchnął cicho. — Szkoda, że nie zabraliśmy większej liczby mioteł. Mam wrażenie, że podlecenie na drugie piętro byłoby bardziej bezpiecznie niż wspinanie się po tych stopniach.
Zerknął badawczo na dwójkę swych towarzyszy. Wprawdzie nie obcował za bardzo z duchami na co dzień, ale przez tyle lat obcowania z kowenem podczas sabatów oraz pracownikami Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami podczas śledztw zdążył zorientować się, że przywoływanie duchów nie było takie proste, jak mogłoby się wydawać. Na pstryknięcie palcami żaden duch raczej by do nich nie przyszedł z Limbo. Potrzebowaliby tego no... Medium? Tak to się to chyba fachowo nazywało.
Po tym, jak jego zaklęcie nie przyniosło oczekiwanego rezultaty, Longbottom pozwolił Jonathanowi i Dorze przejść do rzeczy. Cóż, najwidoczniej magia dzisiaj im bardziej sprzyjała. Erik pozwolił tej dwójce wejść do środka na początku, kiedy drzwi zdecydowały się puścić pod wpływem napierającej na nie energii magicznej.
— Widzę tutaj wyraźne przedłużenie pewnego stylu architektonicznego — skomentował bezwiednie, gdy i jemu przyszło rozejrzeć się po wnętrzu. Omiótł wzrokiem pomieszczenie, nie zwracając jednak większej uwagi na kotły i zestawy starych składników rzemieślniczych. Zamiast tego skupił się na kolejnej partii schodów. — Wszystko się rozpada. — Westchnął cicho. — Szkoda, że nie zabraliśmy większej liczby mioteł. Mam wrażenie, że podlecenie na drugie piętro byłoby bardziej bezpiecznie niż wspinanie się po tych stopniach.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞