18.12.2025, 07:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.12.2025, 07:16 przez Atreus Bulstrode.)
- W sumie to o tym zapomniałem - wzruszył ramionami. To nie tak, że w ogóle o tym nie pamiętał, ale zwyczajnie w tym momencie nie było mu to do niczego potrzebne. Pewnie gdyby Brenna odpowiedziała, że nie chciała próbować widmowidzenia, to w jego głowie zapaliłaby się jakaś malutka lampka, podchwytująca wątek i łącząca kropki. Może gdyby spanikowała na widok żyrandola, samotnej świeczki albo odpalanego przez niego papierosa chwilę temu, ale chyba nie wzdrygnęła się nawet na moment, a przynajmniej tak się Atreusowi wydawało.
- Jasne, to nie problem. Tylko musiałbym zabrać w domu parę rzeczy, ale przecież Horyzontalna wcale nie jest daleko - szkoda, że nie dało się postukać w coś różdżką trzy razy, a tam pojawiłby się magicznie mechanizm. O ile to byłoby prostsze! Zamiast tego trzeba było brudzić sobie ręce i kombinować z przekładniami, składając tę całą układankę do kupy. Z jednej strony był dumny, że w ogóle potrafił to zrobić, bo nie raz okazywało się to poręczne. Z drugiej jednak bardzo by chciał, żeby zakładały się same, wyręczając go w robocie.
Uniósł kufel do ust i upił z niego parę głębszych łyków. Nie zamierzał przesadnie podziwiać Brenny, kiedy siedziała w świeczkowym kręgu i modliła się o przyjście jakichś pomocnych obrazów, głównie dlatego że widmowidzenie wydawało mu się okropne nudne. Przydatne, owszem, ale kompletnie nieciekawe w sposobie w jakim się odbywało. - Dla mnie to może i nawet pojawić się przy zapalonych światłach. Wtedy przynajmniej będzie go dobrze widać. A drobne zepchnięcie ze schodów, jeszcze nikomu bardzo nie zaszkodziło. A nawet jeśli, to zeznam że sam się potknął, spokojnie. Chociaż i tak takiego delikwenta raczej nikomu nie byłoby szkoda, mam rację? - oczywiście, że miał. Miał ją z resztą w swoim mniemaniu bardzo często, a prawda była taka że jeśli typ się bawił w podobne rzeczy, to pewnie nie tylko wobec Longbottom, ale i innych kobiet. Takie świry nie wiedziały kiedy przestać.
- Jasne, to nie problem. Tylko musiałbym zabrać w domu parę rzeczy, ale przecież Horyzontalna wcale nie jest daleko - szkoda, że nie dało się postukać w coś różdżką trzy razy, a tam pojawiłby się magicznie mechanizm. O ile to byłoby prostsze! Zamiast tego trzeba było brudzić sobie ręce i kombinować z przekładniami, składając tę całą układankę do kupy. Z jednej strony był dumny, że w ogóle potrafił to zrobić, bo nie raz okazywało się to poręczne. Z drugiej jednak bardzo by chciał, żeby zakładały się same, wyręczając go w robocie.
Uniósł kufel do ust i upił z niego parę głębszych łyków. Nie zamierzał przesadnie podziwiać Brenny, kiedy siedziała w świeczkowym kręgu i modliła się o przyjście jakichś pomocnych obrazów, głównie dlatego że widmowidzenie wydawało mu się okropne nudne. Przydatne, owszem, ale kompletnie nieciekawe w sposobie w jakim się odbywało. - Dla mnie to może i nawet pojawić się przy zapalonych światłach. Wtedy przynajmniej będzie go dobrze widać. A drobne zepchnięcie ze schodów, jeszcze nikomu bardzo nie zaszkodziło. A nawet jeśli, to zeznam że sam się potknął, spokojnie. Chociaż i tak takiego delikwenta raczej nikomu nie byłoby szkoda, mam rację? - oczywiście, że miał. Miał ją z resztą w swoim mniemaniu bardzo często, a prawda była taka że jeśli typ się bawił w podobne rzeczy, to pewnie nie tylko wobec Longbottom, ale i innych kobiet. Takie świry nie wiedziały kiedy przestać.