18.12.2025, 11:04 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.12.2025, 11:05 przez Bard Beedle.)
W nosy uderzał dziwny zapach, mieszanka kurzu, gnicia, ale też innych woni. Ich źródłem mógł być sprzęt alchemiczny, buteleczki, skrzyneczki i woreczki, które od razu przyciągały spojrzenie Dory. To wszystko było stare, zdecydowanie mało nowoczesne, ale te sto czy dwieście lat temu musiało być bardzo imponującą pracownią alchemiczną, na której urządzenie przeznaczono wiele środków, czasu i zapewne i energii, bo musiano albo wykonać te sprzęty i zebrać składniki na wyspie, albo sprowadzić je z kontynentu. Jeden kociołek leżał przewrócony, a na podłodze pozostały wypalone ślady. Nie wydawało się jednak, aby stoczono tutaj jakąś walkę: kwintopedy raczej nigdy nie dotarły aż tutaj. Prędzej jakby ktoś narobił trochę bałaganu, może przewrócił kociołek niechcący czy z frustracji. Niektóre woreczki leżały pootwierane i puste, podobnie jak skrzynki: z niektórych wyjęto część składników, a pozostałe zdążyły w nich dawno temu zgnić i teraz zamieniły się w szarawą masę. Dotykanie tego wszystkiego na pewno było niebezpieczne.
Na piętrze nad nimi coś nagle trzasnęło.
A potem z brzegu drugiego poziomu spojrzały na nich wielkie, przerażone oczy, osadzone w wychudłej, szarawej twarzy. Młoda dziewczyna wyglądała okropnie: włosy zwisały jej w strąkach, od dawna niemyte, skóra opinała się ciasno na kościach, ubranie wisiało na niej, zbyt duże, i ewidentnie bardzo brudne.
- Wy żyjecie? - wyszeptała, a głos miała nie tylko słaby, ale i chrapliwy, jakby od dawna nieużywany.
Rzućcie proszę na percepcję - każdy ma jeden rzut, możecie przypatrywać się i dziewczynie, i wcześniej rozglądać po wnętrzu.
Odpisy do rana 23.12, daję więcej czasu, bo wiem, że gorący okres.
Na piętrze nad nimi coś nagle trzasnęło.
A potem z brzegu drugiego poziomu spojrzały na nich wielkie, przerażone oczy, osadzone w wychudłej, szarawej twarzy. Młoda dziewczyna wyglądała okropnie: włosy zwisały jej w strąkach, od dawna niemyte, skóra opinała się ciasno na kościach, ubranie wisiało na niej, zbyt duże, i ewidentnie bardzo brudne.
- Wy żyjecie? - wyszeptała, a głos miała nie tylko słaby, ale i chrapliwy, jakby od dawna nieużywany.
Rzućcie proszę na percepcję - każdy ma jeden rzut, możecie przypatrywać się i dziewczynie, i wcześniej rozglądać po wnętrzu.
Odpisy do rana 23.12, daję więcej czasu, bo wiem, że gorący okres.