• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy

[09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#17
18.12.2025, 16:53  ✶  

Bywały takie momenty, kiedy angażowało się w coś zupełnie niespodziewanego, wykraczającego poza zwyczajne ramy i tym właśnie była ta rozmowa. Nie zakładała, że w tym miejscu, na samym końcu świata będzie musiała tak się gimnastykować myślowo podczas konwersacji, to było całkiem miłym uczuciem, bo lubiła podobne wyzwania, dawno tego nie praktykowała, bo nie mogła znaleźć godnego przeciwnika, tak naprawdę to znała tylko jedną osobę, która była w stanie za nią nadążyć, no teraz pojawiła się druga, która miała zadatki do tego, aby Prue chciała z nią wchodzić w polemikę. Poczuła, że być może jest szansa na to, żeby jakoś zaakceptowała pobyt w tym miejscu, bo najważniejsi byli kompani, a wcześniej nikt niestety nie zdołał jej odpowiednio zainteresować swoją osobą, teraz nieco się to zmieniło. Może nie wszystkich w tym obozie od razu powinna spisywać na straty.

To, że ta rozmowa już dawno wymknęła się spod kontroli jej nie przeszkadzało, robiła dobrą minę do złej gry i dalej w nią brnęła, bo dlaczego by nie, nie sądziła, że znajdzie sobie lepszą rozrywkę na wieczór, a może nawet na najbliższe kilka tygodni. To mógł być jedyny taki moment tutaj. Nie zakładała bowiem, że będzie mogło się to powtórzyć, wykorzystywali po prostu moment, który się pojawił.

Starała się podchodzić profesjonalnie do tematu ptaków, chociaż było to bardzo trudne, nie dało się bowiem nie wyczuć w tej rozmowie drugiego dna, i wiedziała, że nie tylko ona je odnalazła, może dlatego tak im się łatwo dyskutowało, gdyby była to tylko rozmowa na tematy kulinarne pewnie już dawno by ją zakończyli, a tak brnęli dalej.

- Tolerancja dla wszystkich ptaków, bez względu na gatunek, nigdy nie wiesz, jakiego ptaka życie Ci rzuci pod nogi, trzeba wykorzystywać wszystkie okazje. - Wiedziała, że nie brzmi to dobrze, już dawno przestało, ale trudno, tylko on i ona byli świadkami tej jakże wciągającej konwersacji, więc nie musiała się tym szczególnie martwić, chyba... chyba, że postanowi przekazać innym obozowiczom jej preferencje, wtedy byłoby dużo gorzej, jednak mimo wszystko miała nadzieję, że zostanie to między nimi, że nikogo w to nie wtajemniczy.

- Daleko mi do radykała. - Nie dodała, że pod każdym względem, nie wiedzieć czemu tak łatwo przychodziło jej wyrzucanie tych wszystkich, nieprzemyślanych słów ze swoich ust. Wiedziała, że to nie wróży niczego dobrego, bo zazwyczaj tak nie miała, ale chciała nadążyć za tempem tej rozmowy, to musiało ją odrobinę kosztować, no kosztowało ją gadanie głupot, chociaż gdy dłużej o tym myślała, to po prostu zabrnęli w bardzo abstrakcyjne rejony, czasem tak bywa.

Zaczepiał ją, prowokował, a ona pozwalała mu wiązać sobie tę pętlę na szyi, mogła przerwać tę dyskusję w każdej chwili, ale tego nie zrobiła, szła dalej przed siebie, w zaparte, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie, może w tej chwili była.

Zaproponowała mu coś w ramach odwdzięczenia się za to wsparcie, które od niego otrzymała, zaproponowała mu wspólne eksperymenty związane z poznawaniem nowych smaków, tylko, że czuła, że nieco się w tym zagalopowała. Nie miała pojęcia na co się pisała, ani na co on się zgodził. Trudno było to wyczuć, a miejsca jak to rządziły się swoimi własnymi prawami, których jeszcze nie miała szansy poznać, oby tego nie żałowała, nie powinna żałować, prawda?

Nie była osobą, która wchodziła w podobne układy, która proponowała czy prowokowała podobne sytuacje, ale chyba nie do końca była sobą, łatwo przyszła jej ta zmiana w tym obcym miejscu, jakoś będzie musiała sobie z tym poradzić. Pozostawało mieć nadzieję, że być może dzięki temu nie będzie musiała z nikim więcej wdawać się w podobne rozmowy, zresztą nie wydawało jej się, aby miał jakąkolwiek konkurencję. Wzbudził w niej naprawdę mieszane uczucia, poczuła dziwną iskrę, która poruszyła się w niej podczas tej naprawdę abstrakcyjnej konwersacji, dawno jej się coś takiego nie przytrafiło, mało co potrafiło ją poruszyć, chociaż odrobinę, a jemu się to udało, chociaż go nie znała.

Sielanka nie mogła trwać jednak zbyt długo, bo wykonał jej instrukcje, nie wprowadzając żadnych poprawek, nie ruszył głową, może powinien, zamiast od razu poruszać ptakiem... Faceci jednak chyba tak mieli, trzeba było mówić do nich dużymi literami i nie pomijać żadnych, nawet tych najbardziej oczywistych kroków.

- Najwyraźniej potrzebujesz rysunków, żeby nie zrobić sobie krzywdy, więc tak, da się zrobić. - Chociaż miała wrażenie, że raczej nie będzie następnego razu. Wkurzył się, ona się zirytowała i trafiła kosa na kamień, bo żadne nie zamierzało zejść z tonu, czy odpuścić, byli cholernie uparci, co nie wróżyło niczego dobrego, wiedziała, jak to jest, kiedy żadna ze stron nie potrafi odpuścić. Nie zamierzała jednak robić niczego przeciwko sobie, nigdy nie działała w ten sposób, była cholernie zawzięta i trudno, najwyżej tego pożałuje. Była tu nowa, nie powinna sobie pozwalać na to, aby wdawać się w jakiekolwiek niesnaski, nie wydawała się tym jednak w ogóle przejmować, bo tak było.

- Nom, ja mogę, Ty zamiast medalu będziesz miał bąble na ręce świadczące o jej braku, gratulacje. - Powiedziała i uśmiechnęła się nawet wymuszenie, złośliwie. Nie odsuwała się nawet o centymetr, nie przestraszył jej tym, że znalazł się tak blisko, zupełnie się go nie bała, chociaż powinna, wiedziała, że niektórzy w ten sposób próbowali zdobyć przewagę - na nią to nie działało, mimo, że mógłby ją zdeptać, nawet nie musiał się jakoś szczególnie postarać, gdyby chciał to zrobić.

Okropnie ją irytował, wewnątrz się gotowała, ale starała się nie pokazywać tego na zewnątrz, nawet nie drgnęła jej powieka, być może po tonie głosu dało się nieco wyczuć, ale to było wszystko, no i te splecione ramiona, które miały gwarantować jej bezpieczeństwo? Chyba, sama nie wiedziała, czemu przyjęła pozycję obronną.

- Dobrze, że to widzisz, zdecydowanie to ja zarządzam swoim posuwaniem, a nie ktoś inny. - Brzmiało to okropnie absurdalnie, ale nie mogła mu pozwolić mieć ostatniego słowa, zawsze musiała się odszczekać, nawet jeśli nie miało to żadnego sensu. - Och, jestem bardzo świadoma swoich potrzeb, w przeciwieństwie co do niektórych. - Wysyczała jeszcze przez zęby. Nie opuszczała głowy nawet na moment, ciągle spoglądała na niego, teraz już z jadem w oczach. Miała chęć go ukąsić, żeby wiedział, jak bardzo nadepnął jej na odcisk.

Mogła być przemądrzałą pannicą, to było lepsze od obrażalskiego debila, przynajmniej jej zdaniem. Jak w ogóle mogła rozważać, która z tych etykiet była lepsza? Zachowywali się jak dzieciaki, widziała to, ale nie mogła przestać, czuła się, jakby cofnęła się do szkolnych czasów i doprowadzała do kłótni z... nie, nie powinna o tym myśleć w ten sposób.

- Wspaniale, bo nie zamierzam Cię zabawiać swoimi występami. - Dodała jeszcze. Nie miała w zwyczaju reagować w ten sposób, nigdy nie sięgała po podobne metody, naprawdę sądził, że przejmie się tym, że nie będzie chciał z nią pracować? Tak właściwie to mógł sobie chcieć, nie miał pojęcia, co mu się przytrafi, miałaby niesamowitą satysfakcję, gdyby musiała go leczyć, och, to byłoby naprawdę zabawne, ciekawe, czy wtedy to ona mogłaby wyciągnąć argument, że nie chce z nim pracować.

- Jak nie jest osobiste? Obraziłeś się o to, że nie byłeś wystarczająco bystry, to jest osobiste. - Stwierdziła fakt, wszystko było w porządku dopóki nie zaczęli się kłócić o to, dlaczego się oparzył, no jej to wyglądało na coś bardzo osobistego, ale może była ślepa, czy coś.

- Niesamowicie cieszy mnie to, że nie muszę się martwić tym jednym, jedynym ptakiem obrośniętym w piórka. Dobrze, że karmnik jest pełny, na pewno nie omieszkam dokładnie przyjrzeć się jego mieszkańcom. - Prychnęła. Tak naprawdę nie miała zamiaru z nikim się tutaj spoufalać, jakoś samo tak wyszło, a teraz udowadniała mu, że było wręcz przeciwnie. Gratulacje Prudence.

Pochylił się nad nią, przez co znalazł się jeszcze bliżej niej, Prue nadal nie ruszyła się z miejsca, nadal miała głowę zadartą do góry, patrzyła na jego twarz, nie uciekała spojrzeniem. - Niedoczekanie, to jeszcze nie jest historia, to prolog, który wystarczył, żeby mieć pewność, że nie będzie żadnej historii. - Powiedziała nieco uniesionym tonem. Za kogo on właściwie się uważał, czy naprawdę sądził, że ta chwila, którą spędzili razem wystarczyła, aby wzbudzić w niej jakiekolwiek emocje? Cóż, wystarczyła, ale nie chciała, żeby o tym wiedział, musiała więc zaprzeczyć. - Nic nie wiesz o tym, jak mnie rozpalić, zejdź na ziemię. - Starała się, naprawdę starała się mu postawić, ale wychodziło jej to nieco koślawo, nadal jednak nawet nie drgnęła, przynajmniej to jej się udawało. Brakowało tylko tego, aby teraz opuściła głowę, albo cofnęła się o krok.

Ich wymiana zdań została przerwana przez otoczenie, nie mieli szansy dokończyć tej jakże fascynującej rozmowy, bo góra postanowiła sprawdzić, komu uda się przetrwać noc. Słychać było ten głośny dźwięk, trzaski, to wystarczyło, aby Prudence zmieniła nastawienie i zapomniała o tym, co działo się między nimi jeszcze przed chwilą. W tej chwili skupić się było trzeba na przetrwaniu, a wiedziała, że w tym na pewno miał większe doświadczenie od niej. Jej szczytem możliwości było samo to, że znalazła się w tych górach.

Mówił, że ma słuchać i ona dokładnie to robiła, wiedziała, że wiele od tego zależy, a nie zamierzała zakończyć swojego żywota pod hałdą śniegu, musiała wykonywać polecenia, prosta sprawa. Nie spoglądała w stronę niebezpieczeństwa, tak było lepiej, wolała nie widzieć nadchodzącego zagrożenia, wystarczyło, że słyszała te wszystkie dźwięki, które rozchodziły się po okolicy.

Dała mu szalik, nie zastanawiała się nad tym nawet sekundy, potrzebował go, więc ściągnęła go ze swojej szyi, miała wykonywać polecenia i to robiła. Przetwarzała w głowie te wszystkie polecenia, były proste i jasne, kiwała więc głową, że dociera do niej to co mówił, bała się, naprawdę bała się tego, że coś może nie pójść według planu, chociaż, czy oni właściwie mieli jakiś plan? Ona nie, zdała się w tym przypadku na niego, nie miała pojęcia, czy to dobrze, okaże się, czy trafiła na najbardziej odpowiedniego ptaka w karmniku.

- Dobrze, wszystko jest jasne. - No i wtedy ruszyli, w ciemność, w mrok, zawiązał ten szalik niczym linę, która związała ich los ze sobą na ten noc, od niej wiele zależało, jeśli ona upadnie, to pociągnie go ze sobą, jeśli on to zrobi, to ona poleci z nim, wolałaby jednak, żeby żadne z nich nie znalazło się pod śniegiem, dlatego szła tuż obok niego, z tym swoim zacięciem na twarzy, bo zależało jej, aby wyszli z tego cało, razem. On mógł ją stąd wyprowadzić i tylko to było istotne. Ignorowała dźwięki, które dochodziły do nich z obozu, bo mogły ją rozproszyć, wystarczyła chwila zawahania, aby skończyli pod śniegiem.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (20801), Prudence Fenwick (15920)




Wiadomości w tym wątku
[09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 14:58
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 17:30
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 18:19
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 19:19
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 20:17
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 21:07
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 21:37
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 22:33
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 22:55
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 00:58
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 01:46
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 03:40
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 15:38
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 18:55
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 20:26
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.12.2025, 01:18
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 18.12.2025, 16:53
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.12.2025, 23:37
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 19.12.2025, 19:32
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 20.12.2025, 17:18
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.12.2025, 00:07
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 22.12.2025, 19:23
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.12.2025, 23:34
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.12.2025, 14:24
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 24.12.2025, 01:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa