19.12.2025, 00:05 ✶
Możliwe, że relacja z Anthonym od zawsze pozytywnie wpływała na pewną bezczelność Jonathana. Najpierw tylko na tej przyjacielskiej płaszczyźnie, a teraz i związkowej. Ale czyż nie o to chodziło w przyjaźniach i miłościach? Że odkrywało się w sobie nowe pomysły, ktore zazwyczaj przychodziły do głowy tak po prostu, bez zbędnego wysiłki, a każda reakcja ukochanej osoby wobec tych pomysłów, nie ważne czym chodziło o przewracanie oczami, czy dodawanie coś od siebie, sprawiało, że jego serce biło jeszcze mocniej.
Anthony nie pomylił się. Kiedy tylko wspomniał o jemiole, Jonathan od razu uniósł głowę ku górze, a gdy zobaczył jaką dekorację wyczarował drugi czarodziej roześmiał się czule, dyplomatycznie pomijając temat koloru owoców. Szybko chwycił pobliską szmatkę, przetarł dłonie z ciasta i odwrócił się w stronę, wciąż nieco zaczerwienionego, Shafiqa.
– I widzisz mój drogi. Sny snami, ale wolę gdy zaskakujesz mnie na jawie – powiedział i już po chwili ich usta złączyły się w pocałunku, który przewyższał wszystkie pocałunki na wyśnionym śniegu.
Jakie to było piękne, że to wszystko działo się naprawdę. I jakie to było piękne, że wierzył że nie będzie to ich jedyny pocałunek pod jemiołą w ich życiu.
Jemioła najwyraźniej rownież musiała być pod wrażeniem tego co działo się w kuchni i chyba nie wytrzymała już tych emocji, a może po prostu była zazdrosna, bo postanowiła przerwać im ten pocałunek i spaść na ich głowy.
– Oh – mruknął Jonathan, patrząc to na sufit to na jemiołę, która najpierw odbiła się od nich, a potem wreszcie spoczęła na podłodze. – Hm... Chyba musimy wziąć to za dobry omen. Nie widzię innego rozwiązania.
Anthony nie pomylił się. Kiedy tylko wspomniał o jemiole, Jonathan od razu uniósł głowę ku górze, a gdy zobaczył jaką dekorację wyczarował drugi czarodziej roześmiał się czule, dyplomatycznie pomijając temat koloru owoców. Szybko chwycił pobliską szmatkę, przetarł dłonie z ciasta i odwrócił się w stronę, wciąż nieco zaczerwienionego, Shafiqa.
– I widzisz mój drogi. Sny snami, ale wolę gdy zaskakujesz mnie na jawie – powiedział i już po chwili ich usta złączyły się w pocałunku, który przewyższał wszystkie pocałunki na wyśnionym śniegu.
Jakie to było piękne, że to wszystko działo się naprawdę. I jakie to było piękne, że wierzył że nie będzie to ich jedyny pocałunek pod jemiołą w ich życiu.
Jemioła najwyraźniej rownież musiała być pod wrażeniem tego co działo się w kuchni i chyba nie wytrzymała już tych emocji, a może po prostu była zazdrosna, bo postanowiła przerwać im ten pocałunek i spaść na ich głowy.
– Oh – mruknął Jonathan, patrząc to na sufit to na jemiołę, która najpierw odbiła się od nich, a potem wreszcie spoczęła na podłodze. – Hm... Chyba musimy wziąć to za dobry omen. Nie widzię innego rozwiązania.