19.12.2025, 19:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.12.2025, 19:49 przez Dora Crawford.)
Dziewczyna zebrała wszelkie potrzebne składniki i zaczęła je mieszać, tworząc tym samym ciasto. Trochę je pougniatała, ale wreszcie rozłożyła je na stolnicy i rozwałkowała, tak żeby łatwiej jej było powycinać kształty. Postawiła na klasyki; śnieżynki, choinki i może trochę krzywe mikołaje. A potem do pieca.
rzemiosło ◉◉○○○ na gotowanie
Po zapakowaniu ciasteczek do piekarnika, spróbowała tych Millie, zgadzając się z Brenną że wyszły bardzo dobre. Potem natomiast przyszło jej grzecznie czekać, więc siedziała przy stole kiedy grzaniec Nory postanowił się zbuntować. Garnek zasyczał, płomienie podskoczyły, a Longbottom wyciągnęła różdżkę, w próbie ratowania całego przedsięwzięcia. Raz, drugi i zadziałało, całe szczęście, ale jak na zawołanie, w tym samym momencie w powietrzu pojawił się zapach spalenizny.
Piekarnik.
Crawleyówna podskoczyła na równe nogi i dopadła do niego, ale kiedy otworzyła drzwiczki, buchnęła z nich chmura sinego dymu. Zakaszlała rozpaczliwie, sięgając po szmatkę i chcąc nią rozwiać chociaż nieco smród, zanim nie sięgnęła po blachę i wyciągnęła ją na zewnątrz. Spalone.
- Mamy dzisiaj szczęście, nie ma co... - mruknęła, ale mimowolnie obejrzała się za siebie, żeby sprawdzić czy przypadkiem Erik nie stanął za blisko drzwi do kuchni.
rzemiosło ◉◉○○○ na gotowanie
Rzut N 1d100 - 38
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Po zapakowaniu ciasteczek do piekarnika, spróbowała tych Millie, zgadzając się z Brenną że wyszły bardzo dobre. Potem natomiast przyszło jej grzecznie czekać, więc siedziała przy stole kiedy grzaniec Nory postanowił się zbuntować. Garnek zasyczał, płomienie podskoczyły, a Longbottom wyciągnęła różdżkę, w próbie ratowania całego przedsięwzięcia. Raz, drugi i zadziałało, całe szczęście, ale jak na zawołanie, w tym samym momencie w powietrzu pojawił się zapach spalenizny.
Piekarnik.
Crawleyówna podskoczyła na równe nogi i dopadła do niego, ale kiedy otworzyła drzwiczki, buchnęła z nich chmura sinego dymu. Zakaszlała rozpaczliwie, sięgając po szmatkę i chcąc nią rozwiać chociaż nieco smród, zanim nie sięgnęła po blachę i wyciągnęła ją na zewnątrz. Spalone.
- Mamy dzisiaj szczęście, nie ma co... - mruknęła, ale mimowolnie obejrzała się za siebie, żeby sprawdzić czy przypadkiem Erik nie stanął za blisko drzwi do kuchni.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.