• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[26.09.1972] Tym razem nie dodamy do niczego łyżeczki mugolaka

[26.09.1972] Tym razem nie dodamy do niczego łyżeczki mugolaka
The Nocturn's Delight
When I grow up,
I wanna be a heretic.
wiek
20
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
malarz i aktor
Normalnie skóra zdjęta z ojca! 177 cm wzrostu, waży koło 70 kg. Szczupły młodzieniec, chodzi wyprostowany emanując pewnością siebie. Ma wyjątkowo jasne włosy, które od razu zdradzają jego pochodzenie od Malfoyów. Oczy jasne w szarym odcieniu. Można odnieść wrażenie, że jest wiecznie z czegoś niezadowolony, ale wrażenie to umyka, gdy otwiera usta - charyzmatyczny chłopiec z łagodnym, może nieco chrapliwym głosem.

Baldwin Malfoy
#4
20.12.2025, 22:10  ✶  
- Zje-e-e-e-bany. - Łkała Lorraine przypominając mu w tej chwili Fridę, której próbowano przetłumaczyć, że nie wolno spać w jednym łóżku z panem ropuchą. Głaskał więc siostrę po włosach modląc się w duchu, żeby Scarlett magicznie pojawiła się w kuchni i go uratowała, zdradzając magiczną sztuczkę z uratowaniem obu masakrycznych partii pierniczków. Nigdy nie był za dobry w takimi babskimi kryzysami. Mamrotał więc pod nosem no już, no już tak długo aż siostra się nie uspokoiła. Bo po Mulciberównie nie było ani widu ani słychu. Wymyśliła sobie tą pracę w kancelarii i teraz całe dnie siedziała nad książkami.
Frida była bardzo zadowolona z całusów, bo Frida nie potrzebowała tak naprawdę wiele do szczęścia. Tak długo jak była obok mama, tak długo świat nie wydawał się taki przerażający i smutny. Nawet jeśli był pełen przypalonych pierniczków.

Pomógł dziecku umyć miski i łyżki po pierwszej nieudanej próbie, gdy Lorraine pisała list. Zeszyt od Madeleine przyszedł dość szybko. Chwała bogom i błogosławiona niech będzie Matka. Co prawda wolałby samą Madeleine i jej umiejętności, ale przepiśnik był dobrym punktem wyjścia.
Od razu porównał sobie przepis z Czarownicy z tym sprawdzonym, spisanym ręką sąsiadki albo może jej babki czy matki. Takie zeszyty przechodziły czasem z rodziców na dzieci jak skarb rodzinny. Przepisy różniły się kompletnie. I metodą wykonania i proporcjami i wszystkim innym na czym Baldwin się nie znał kompletnie.
Ale Lorraine się znała, więc kiedy on rysował z Fridą domek z piernika kolorowymi pastelami, dając czarownicy potrzebne dziesięć minut spokoju od jakże wspaniałej “asystentki”. A kiedy ghoulka się zorientowała, że są robione pierniczki, natychmiast dostała do ręki foremkę do wycinania w kształcie gwiazdki. W końcu pierniczki wylądowały w piecu i po odpowiednim czasie zostały z niego wyjęte.
- Wyglądają… lepiej, Lorr. Serio.- Spojrzał nieufnie na jednego, wyjątkowo krzywego nawet jak na mierne umiejętności manualne pań domu urzędujących w kuchni. Tego nie będzie szkoda - uznał. Odgryzł kawałeczek. Maleńki. Uznał, że nie jest to ani zatrute ani spalone na popiół ani niedopieczone… podejrzane. Ugryzł więc większy kawałek. Słodki smak cukru i przypraw uderzył w kubki smakowe. Odpowiednio kruche, puszyste. Pierniczki były wspaniałe. Takie jak ze sklepu. Ba! Lepsze niż ze sklepu.
- Woah.- Zdołał tylko westchnąć zachwycony. Wręczył pierniczka ghoulce, odkładając resztę do ostygnięcia odpowiednio wysoko, co by małe rączki nie dorwały blachy.- Mówiłem ci, że to ten debilny przepis. Trzeba napisać ze skargą do gazety, bo baba ludzi truje!

Frida wróciła do pomagania mamie, więc Baldwin nie miał w sumie za wiele do roboty w kuchni. Siedział więc przeglądając leniwie przepiśnik i zaklęciem kopiującym robiąc sobie odbitki, które planował podsuwać Lorraine. Skoro pierniczki wyszły jej takie zajebiste to potrawka z elfów (na kartce na marginesie dopisano “mięso skrzatów domowych będzie dobrym zamiennikiem) powinna być łatwizną, prawda? Spomiędzy kartek wypadła ususzona gałązka jemioły.
- Oy Frida.- Podniósł się z krzesła. Podszedł do ciężko pracujących panien, żeby im pokazać znalezisko.-Wiesz, że jak się znajdzie jemiołę to trzeba kogoś pod nią pocałować?- Połaskotał zainteresowaną córkę gałązką po nosie. Ghoulka zachichotała bezdźwięcznie, więc ugiął nogi żeby znaleźć się mniej więcej na jej wysokości. Podniósł jemiołę nad blond główkę i ucałował Fridę po oprószonym mąką policzku. Ta zaśmiała się ponownie. Ten sam cichy, szczery śmiech od którego świeciły jej się zielone oczęta jakby ktoś zaklął w nich cały wszechświat pełen gwiazd.
Wyprostował się i pomachał jemiołą nad głową Lorraine. Wszystko po to, żeby zaraz ucałować ją czule w czoło. Potem w czubek zadartego nosa. A na koniec w usta. Z tą czysto rodzinną miłością. Zaraz jednak się odwrócił, bo poczuł jak Frida ciągnie go za szatę, domagając się wzięcia na ręce.
No oczywiście. Ona też chciała dać mamie buzi, jakże by inaczej!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (1152), Lorraine Malfoy (1724)




Wiadomości w tym wątku
[26.09.1972] Tym razem nie dodamy do niczego łyżeczki mugolaka - przez Lorraine Malfoy - 15.12.2025, 20:27
RE: [26.09.1972] Tym razem nie dodamy do niczego łyżeczki mugolaka - przez Baldwin Malfoy - 16.12.2025, 15:24
RE: [26.09.1972] Tym razem nie dodamy do niczego łyżeczki mugolaka - przez Lorraine Malfoy - 17.12.2025, 00:38
RE: [26.09.1972] Tym razem nie dodamy do niczego łyżeczki mugolaka - przez Baldwin Malfoy - 20.12.2025, 22:10
RE: [26.09.1972] Tym razem nie dodamy do niczego łyżeczki mugolaka - przez Lorraine Malfoy - 22.12.2025, 00:58

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa