21.12.2025, 00:19 ✶
Choć gotowanie nigdy nie było w świetle jego zainteresowań, w ostatnich miesiącach zaznajomił się z jego arkanami bardziej niż by chciał. Był osobą, która w święta wolałaby wyskoczyć na kebaba o północy, niż przesiadywać z rodziną przy stole. Z resztą, jaką rodziną? Najlepsze wspomnienia miał z Yule spędzonych w szkole, razem z Cameronem i Heather.
Zapach kaczki poznałby wszędzie. Była głównym daniem w restauracji, gdzie spędził co prawda tylko chwilę zanim uznał, że przeniesienie się do mniej luksusowego biznesu prawdopodobnie będzie lepszą opcją, ale zawsze. Przyprawy używane przez Lewisa miały natomiast mało wspólnego z tym w jaki sposób kaczkę przygotowywali w Hong Kongu, czy też kontynentalnych Chinach.
W kuchni nie działo się aż tak dużo, aczkolwiek wystarczająco, aby przywołany głosem kucharza oraz zapachem kaczki w pomarańczach Julien, nie zauważył, że chłopów z lokami na głowie jest w pomieszczeniu dwóch (trzech, wliczając jego samego).
- Chciałeś pomocy z czymś? - zapytał przemienionej w Nico Key. Zaraz jednak przyuważył, że w tej całej sytuacji było ich w kuchni za dużo. Był już pewien, że osoba, która pyta nie jest lewisem. Zmarszczył brwi przyjmując powazną minę myśliciela na tropie.
- Zaraz. Nie możesz być w dwóch miejscach na raz. Nie jesteś Lewisem - zapamiętane imię nie było przypadkiem. Jules, po wyjeździe za granice wziął sobie za sprawę honoru zapmiętywanie imion ludzi, któryh dopiero co poznał. Nigdy nie był w tym dobry, ale imiona Hongkończyków uświadomiły mu, że imiona angielskie lub angielsko brzmiące, zostają mu w głowie o wiele szybciej.
- Naa peeeewno nieee jeeesteś Lewisem, skoro Lewis stoi tam i operuje przy kaczce, ale mam wrażenie, że cię znam - nie był tutaj, gdy key zmieniła swoją postać. prostym rachunkiem było, więc, że nie miał pojęcia, że rozmawia właśnie z nią.
Ciesząc się z wyboru białej koszulki na ramiączkach, czując gorąc gotowanych dań, bardzo mocno próbował się domyślić skąd zna tę osobę.
Na percepcję, czy pozna Key po ruchach i tym, jak mówi.
Zapach kaczki poznałby wszędzie. Była głównym daniem w restauracji, gdzie spędził co prawda tylko chwilę zanim uznał, że przeniesienie się do mniej luksusowego biznesu prawdopodobnie będzie lepszą opcją, ale zawsze. Przyprawy używane przez Lewisa miały natomiast mało wspólnego z tym w jaki sposób kaczkę przygotowywali w Hong Kongu, czy też kontynentalnych Chinach.
W kuchni nie działo się aż tak dużo, aczkolwiek wystarczająco, aby przywołany głosem kucharza oraz zapachem kaczki w pomarańczach Julien, nie zauważył, że chłopów z lokami na głowie jest w pomieszczeniu dwóch (trzech, wliczając jego samego).
- Chciałeś pomocy z czymś? - zapytał przemienionej w Nico Key. Zaraz jednak przyuważył, że w tej całej sytuacji było ich w kuchni za dużo. Był już pewien, że osoba, która pyta nie jest lewisem. Zmarszczył brwi przyjmując powazną minę myśliciela na tropie.
- Zaraz. Nie możesz być w dwóch miejscach na raz. Nie jesteś Lewisem - zapamiętane imię nie było przypadkiem. Jules, po wyjeździe za granice wziął sobie za sprawę honoru zapmiętywanie imion ludzi, któryh dopiero co poznał. Nigdy nie był w tym dobry, ale imiona Hongkończyków uświadomiły mu, że imiona angielskie lub angielsko brzmiące, zostają mu w głowie o wiele szybciej.
- Naa peeeewno nieee jeeesteś Lewisem, skoro Lewis stoi tam i operuje przy kaczce, ale mam wrażenie, że cię znam - nie był tutaj, gdy key zmieniła swoją postać. prostym rachunkiem było, więc, że nie miał pojęcia, że rozmawia właśnie z nią.
Ciesząc się z wyboru białej koszulki na ramiączkach, czując gorąc gotowanych dań, bardzo mocno próbował się domyślić skąd zna tę osobę.
Na percepcję, czy pozna Key po ruchach i tym, jak mówi.
Rzut Z 1d100 - 18
Akcja nieudana
Akcja nieudana
I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you