Wgapiała się w marynarzy, ale w sumie nie zauważyła niczego nadzwyczajnego. Może to dlatego, że nie do końca wiedziała na co zwrócić uwagę, bo sama nie grywała w karty (zdecydowanie bardziej wolała czarodziejskie szachy). Możliwe więc, że wcale nie oszukiwali. Albo oszukiwali, ale ona tego nie zauważyła. Co za to zauważyła to to, że mężczyzna, który grał z Atreusem wystawił karty w jednym kolorze, od asa w dół – poker królewski, na co Victoria tylko uniosła jedną brew, bo nawet ona wiedziała, że chyba Atreus to przegrał, chyba, że sam wystawił coś podobnego. Na co szansa była raczej marna. I owszem, Bulstrodowi się nie poszczęściło… co oznaczało różne rzeczy, jak na przykład to, ze ten stolik zaraz pofrunie, albo ktoś dostanie w mordę, albo jeszcze coś innego.
Nie planowała tego zatrzymywać. Chyba.
W każdym razie informacji nie wygrali. Chyba, że panowie zmiękną i po prostu zlitują się na te piękne oczy Victorii, bo nie planowała im tak po prostu odpuścić teraz, skoro wiedziała, że oni wiedzą. Tym bardziej, że to nie był jej pomysł, żeby grać o informacje – ona chciała im za nie po prostu zapłacić.