21.12.2025, 12:29 ✶
Muzyka cichła, goście znajdowali drogę do tego, co interesowało ich najbardziej. Spośród gości kilku gości wyróżniało się nietypowym zachowaniem lub strojem...
Król i królowa prosto z szachownicy
Białe stroje były dość krzykliwe. Obszyte złota nicią ściągały wzrok najbardziej za sprawą swoich kapeluszy, które królowały nad większością strojów. Detale nie pozostawiały złudzeń, że królewska para należy do popularnej szachowej gry, co mogło nieść ze sobą przypuszczenie, że pod strojem ukrywa się Francis Nott ze swoją narzeczoną. Para jednak zachowywała się dość statecznie przemieszczając się po sali balowej i mało krzykliwie jak na zwykle głośnego Notta, rozmawiając głównie ze sobą, mimo że szachowa królowa aż rwała się do ploteczek z innymi, król trzymał ją blisko przy sobie.
Eksperymentator
W przeciwieństwie do królewskiej pary, ten niski mężczyzna nosił na sobie prostą w kroju czarną szatę, a głowę w całości miał ukrytą pod maską szakala. Dopiero kiedy wiedźma czy czarodziej podchodzili bliżej, mieli szansę zobaczyć, że ta czerń wypisana jest starożytnymi runami, bez ich znajomości jednak ciąg znaków tworzył ładny, mieniący się pod różnymi kątami wzór. Nie to jednak ściągało wzrok, a jego dość dziwaczne zachowanie. Właściwie od początku balu zajął stanowisko przy drinkach i napojach zamawiając wszystkie dostępne magiczne eliksiry. W jego dłoniach obracana sprawnie była pipetka, gdy kropla po kropli nakładał sobie specyfiki na odsłoniętą skórę przedramienia.
Trojaczki z obstawą
Być może, gdyby nie krzykliwość stroju, byłyby wzięte za siostry Parkinson, które zwykle pojawiały się na takich wydarzeniach we trójkę. Ten sabat jednak był dość specyficzny: każda z kobiet nosiła bogato zdobioną wenecką kreację całkowicie zasłaniającą ciało. Czerwień i złoto królowały w pięknym ubiorze ręcznie wyszywanym z drobnym namiarem krynolin i falbanek. Każda z tych sukien była taka sama - różnił je tylko jeden mały detal, kamień szlachetny osadzony na czole: rubin, szafir i szmaragd. Co istotne, za każdą z dam przemieszczała się dwójka mężczyzn, zachowująca się bardziej jakby byli na służbie niż na przyjęciu. Ich eleganckim czarnym szatom brakło tylko insygni aurorskich, ale nie trzeba było być geniuszem dedukcji by rozpoznać funkcję, którą pełnili na przyjęciu. Kobiety pojawiły się spóźnione i niemal od razu rozpełzły po przestrzeniach udostępnionych przez Lestrangów. Szmarag ruszył do ogrodu, rubin kręcił się w okolicach licytacji, a szafir wyraźnie krążył w okolicach drinków i napoi.
Jeśli ktoś miałby ochotę na interakcję z tajemniczym, ale z pewnością czystokrwistym gościem, proszę otagować mnie w swoim poście z podejmowaną próbą rozmowy.