22.12.2025, 21:40 ✶
Oczy Olivii były pełne łez, ale również determinacji. Przypomniał jej się sen, w którym śniła nie o ogniu, a o śniegu. Całkiem niedawny sen. Sypał się z nieba, opadał na jej wełnianą czapkę i rude włosy, które spod niej wystawały. Leciutkie płatki osiadały na jej ramionach i szaliku, a także rękawiczce, którą miała obleczoną dłoń. Ta dłoń trzymała dłoń Tristana. Byli już starsi, oboje patrzyli z uśmiechem na dzieci, które bawiły się na sankach. Mugolska tradycja, ale jakże piękna. Na jej włosach widać było kilka siwych włosów, Tristan miał trochę więcej zmarszczek. A te dzieci... Chłopiec i dziewczynka - byli ich. Tylko ich. Chciała, żeby to był proroczy sen. Ale jeżeli miałby się spełnić, musiała zrobić to, co planowała. Otarła łzy wierzchem dłoni.
- Nie mam - powiedziała cicho, odwracając wzrok. - Nie znam nikogo oprócz nas. A moja jedyna siostra mieszka we Francji.
Dzięki temu było łatwiej. Nigdy tego nie rozumiała, bo to była decyzja rodziców, by poodcinać wszystkie ewentualne powiązania. Ale teraz... Teraz już wiedziała. Ona również zapaliła, nic tutaj już nie mogło zaszkodzić Fiolce. Wróciła spojrzeniem do Millie. Znowu były w Fiolce i paliły papierosy, znowu były łzy. Kto by pomyślał, że te dwie skończą jako przyjaciółki? I to tak szybko, przecież nie tak dawno temu Moody niemalże się na nią rzuciła by wydrapać jej oczy za jebanego Bagshota. A potem... Potem stało się tak, że jej pomogła tyle razy - i teraz też pomagała - że nie była w stanie wyrazić swojej wdzięczności. Jak kiedykolwiek miałaby się zrewanżować?
- Ja... - zamilkła. Słyszała go. Słyszała jego kroki. Całe ciało Olivii napięło się jak struna. Rozejrzała się nerwowo, czując w nozdrzach smród zgnilizny i spalenizny. Czy to papieros? A może coś innego? Spojrzała na fajkę jak na kogoś, kto ją zdradził. Z obrzydzeniem. A potem rzuciła ją wściekle na ziemię i zgniotła butem. Czy to kiedykolwiek minie? - Chcę porozmawiać z Brenną.
Wyrzuciła w końcu z siebie.
- Chcę robić więcej. Zapasy. Baza. Nowe receptury. Przejrzenie notatek, które ma Ministerstwo. Nie wiem skąd bym je wzięła, ale na pewno jakieś mają. Oni nie mogą działać wbrew prawu, a mnie... Mnie to już nie obchodzi. Nie potrafią nas ochronić, więc musimy robić to sami. Wiesz, co się dzieje gdy plony zostaną zajęte przez chwasty, prawda? - w oczach Olivii tlił się ogień. I żądza zemsty. - Należy te chwasty usunąć z korzeniami.
Nie mówiła nic wprost, ale jasnym było, że milutka i kochana dotąd Olivia Quirke mówiła w zawoalowany sposób o zabijaniu.
- Nie mam - powiedziała cicho, odwracając wzrok. - Nie znam nikogo oprócz nas. A moja jedyna siostra mieszka we Francji.
Dzięki temu było łatwiej. Nigdy tego nie rozumiała, bo to była decyzja rodziców, by poodcinać wszystkie ewentualne powiązania. Ale teraz... Teraz już wiedziała. Ona również zapaliła, nic tutaj już nie mogło zaszkodzić Fiolce. Wróciła spojrzeniem do Millie. Znowu były w Fiolce i paliły papierosy, znowu były łzy. Kto by pomyślał, że te dwie skończą jako przyjaciółki? I to tak szybko, przecież nie tak dawno temu Moody niemalże się na nią rzuciła by wydrapać jej oczy za jebanego Bagshota. A potem... Potem stało się tak, że jej pomogła tyle razy - i teraz też pomagała - że nie była w stanie wyrazić swojej wdzięczności. Jak kiedykolwiek miałaby się zrewanżować?
- Ja... - zamilkła. Słyszała go. Słyszała jego kroki. Całe ciało Olivii napięło się jak struna. Rozejrzała się nerwowo, czując w nozdrzach smród zgnilizny i spalenizny. Czy to papieros? A może coś innego? Spojrzała na fajkę jak na kogoś, kto ją zdradził. Z obrzydzeniem. A potem rzuciła ją wściekle na ziemię i zgniotła butem. Czy to kiedykolwiek minie? - Chcę porozmawiać z Brenną.
Wyrzuciła w końcu z siebie.
- Chcę robić więcej. Zapasy. Baza. Nowe receptury. Przejrzenie notatek, które ma Ministerstwo. Nie wiem skąd bym je wzięła, ale na pewno jakieś mają. Oni nie mogą działać wbrew prawu, a mnie... Mnie to już nie obchodzi. Nie potrafią nas ochronić, więc musimy robić to sami. Wiesz, co się dzieje gdy plony zostaną zajęte przez chwasty, prawda? - w oczach Olivii tlił się ogień. I żądza zemsty. - Należy te chwasty usunąć z korzeniami.
Nie mówiła nic wprost, ale jasnym było, że milutka i kochana dotąd Olivia Quirke mówiła w zawoalowany sposób o zabijaniu.