22.12.2025, 22:58 ✶
Zgromił go wzrokiem. Dosłownie wzrok Aidana przeszył Staszka, ale czy ten coś z tego sobie zrobił? Zapewne nie.
- Jak Stachu jest ciekawy, niech wsadzi nos do kawy - odpowiedział swobodnie, lekko tylko zmieniając pozycję, co mogło świadczyć o tym, że zaczyna się czuć podirytowany. A podirytowany Aidan to głównie kłopoty, chociaż Stachu miał tu taryfę ulgową. - Dla twojej informacji: zjadła kebaba. To jest hot doga. I nawet jej smakowało. Albo kłamała, ale jeśli tak, to dobrze kłamała więc chyba jej zależy, nie?
No a skoro zależy, to już jest jego. Proste. Chociaż w przypadku Parkinsona to nie było takie proste, bo Stanley wiedział o jego miłości do Penny. To, że go rzuciła z hukiem, to inna sprawa. Kolejną był fakt, jak z tego Aidan wyjdzie. Czy z twarzą, czy z mordą w błocie.
- CO TY NIE POWIESZ - wyrwało mu się, akurat gdy pierdzipuszek upierdolił Staszka w palec. Wtedy to już Aidan stał i sięgał po atlas cośtam, ale zawiesił się, bo scena przed nim była tak zajebiście zabawna - czuł się jak sam Stachu który oglądał go samego chwilę temu. - A bo ja wybierałem?
No pewnie móglby, jakby go kupił. Ale znalazł go w śmieciach i chyba już wiedział, czemu ktoś go wyjebał. Wredny to był skurwol, ale w sumie co mieli z nim zrobić? Wywalić znowu na śmieci? Coś w dołku Aidana się ścisnęło - tak się nie godziło.
- Najlepsze są te, co same do ciebie przyjdą - odpowiedział filozoficznie, wyciagając "Atlas 1001 zwierząt". - Gówno, żadna blondynka. Brunetki lepsze. Ale to nie ma znaczenia, bo jest jebitnie tęczowy.
[b]- Dobra, mi to na pufka wygląda, ale jakiegoś śmierdzącego. Z tego co pamiętam, to one nie miały takich nosków i smrodu- odezwał się tonem znawcy, otwierając atlas na stronie z P.
Pierdzipuszek syknął na nich, a Aidan uniósł brew. Ostrożnie wyciągnął z kieszeni resztkę ciastka i podał je zwierzęciu.
- Jak powiesz Victorii, to ci wyjebie. Nie wiem co zrobiłeś Harper, że cię szuka, ale doniosę jej twój łeb, jak powiesz Vice o tym co teraz robimy
- Jak Stachu jest ciekawy, niech wsadzi nos do kawy - odpowiedział swobodnie, lekko tylko zmieniając pozycję, co mogło świadczyć o tym, że zaczyna się czuć podirytowany. A podirytowany Aidan to głównie kłopoty, chociaż Stachu miał tu taryfę ulgową. - Dla twojej informacji: zjadła kebaba. To jest hot doga. I nawet jej smakowało. Albo kłamała, ale jeśli tak, to dobrze kłamała więc chyba jej zależy, nie?
No a skoro zależy, to już jest jego. Proste. Chociaż w przypadku Parkinsona to nie było takie proste, bo Stanley wiedział o jego miłości do Penny. To, że go rzuciła z hukiem, to inna sprawa. Kolejną był fakt, jak z tego Aidan wyjdzie. Czy z twarzą, czy z mordą w błocie.
- CO TY NIE POWIESZ - wyrwało mu się, akurat gdy pierdzipuszek upierdolił Staszka w palec. Wtedy to już Aidan stał i sięgał po atlas cośtam, ale zawiesił się, bo scena przed nim była tak zajebiście zabawna - czuł się jak sam Stachu który oglądał go samego chwilę temu. - A bo ja wybierałem?
No pewnie móglby, jakby go kupił. Ale znalazł go w śmieciach i chyba już wiedział, czemu ktoś go wyjebał. Wredny to był skurwol, ale w sumie co mieli z nim zrobić? Wywalić znowu na śmieci? Coś w dołku Aidana się ścisnęło - tak się nie godziło.
- Najlepsze są te, co same do ciebie przyjdą - odpowiedział filozoficznie, wyciagając "Atlas 1001 zwierząt". - Gówno, żadna blondynka. Brunetki lepsze. Ale to nie ma znaczenia, bo jest jebitnie tęczowy.
[b]- Dobra, mi to na pufka wygląda, ale jakiegoś śmierdzącego. Z tego co pamiętam, to one nie miały takich nosków i smrodu- odezwał się tonem znawcy, otwierając atlas na stronie z P.
Pierdzipuszek syknął na nich, a Aidan uniósł brew. Ostrożnie wyciągnął z kieszeni resztkę ciastka i podał je zwierzęciu.
- Jak powiesz Victorii, to ci wyjebie. Nie wiem co zrobiłeś Harper, że cię szuka, ale doniosę jej twój łeb, jak powiesz Vice o tym co teraz robimy