• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[Czerwiec 1969] Druga szansa || Stanley & Stella

[Czerwiec 1969] Druga szansa || Stanley & Stella
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#3
04.03.2023, 12:11  ✶  

Poręcz od schodów wydawała się całkiem niezłą alternatywą dla twardego ministerialnego biurka, którego stanowiła dla Stanleya miejsce spoczynku od kilku ostatnich tygodni. Z każdym kolejnym oddechem, wydawało mu się, że wpada w objęcia Morfeusza. Przemęczenie oraz nadmierna ilość alkoholu stanowiły idealne połączenie, które położyło by nawet największego twardziela do snu.

Ktoś miał jednak czelność wyrwać go z tego błogiego stanu. Któż taki miał czelność przeszkadzać funkcjonariuszowi ministerstwa w jego tajnej operacji? Tak tajnej, że nawet jego przełożeni nie mieli o niej pojęcia. Pełne incognito. Czy była to ta wredna stara baba, która zdążyła już dać mu się we znaki? To musiała być ona. Nie było innej opcji.

Ja ci zaraz pokażę stara raszplo pomyślał młody Borgin. Machnął ręką przed sobą, aby odgonić intruza. Spróbował coś wypowiedzieć, najprawdopodobniej ostrzec nękającą go osobę, jednak bezskutecznie. Niestety z jego wiadomości powstało coś w rodzaju bełkotu, nic nie znaczącego ciągu losowych liter. Przecież co może oznaczać ”kpsztfft”?

Pomimo jego całkowitego zaangażowania w próbę obrony własnej, druga osoba nie dawałą za wygraną. Ciągle coś od niego chciała. Stanley słysząc kolejne słowa, które świadczyły o próbie skomunikowania się z nim, otworzył oczy. Nie dowierzał. Oto była ona. Prowodyrka dzisiejszych wydarzeń. Dziewczyna, którą jeszcze moment temu wywoływał z zakamarków tego budynku, a teraz stała i wyciągała do niego dłoń. Była niczym anioł stróż, który miał go uchronić przed najgorszym. Jednak czy na pewno? Może tak naprawdę była demonem, który miał go za chwilę zniszczyć?

Nie zważając na to kim była ani co od niego chciała złapał ją za dłoń i pozwolił się podnieść, a następnie prowadzić. Spróbował coś z siebie wykrztusić, jednak dalej nie przyniosło to oczekiwanego skutku. Zamroczony, dzielnie pokonywał kolejne metry. W dodatku nawet nie przewracał się o własne nogi… Ale to pewnie dzięki Stelli.

Bez żadnego oporu usiadł na kanapie i odchylił głowę do tyłu, a jego ręce bezwładnie opadły na poduszki. Siedział tak kilka chwil dochodząc do siebie, aż w końcu usłyszał zadane mu pytanie. Przez chwilę próbował na nie nie odpowiadać, myśląc, że być może jest skierowane do innej osoby w tym pomieszczeniu. Zdał sobie jednak sprawę, że są tutaj sami. Tylko ona i on.

- To th…ajna misja.. - odpowiedział, wyprostowując się i przesuwając swoją głowę do przodu. Mało brakowało, a jego czerep przeważyłby go i leżałby na podłodze. Tak się na szczęście nie stało, ponieważ w ostatnim momencie wyhamował - Mam cię.. Aresh.. Aresztować.. - zaczął machać palcem przed sobą - Bo jestheś.. czarująca… - dokończył zdanie, spojrzał się na nią, a następnie ponownie opuścił głowę do tyłu.

Mamrotał coś pod nosem przez chwilę, a następnie spróbował zdjąć już i tak rozwiązany krawat. Przesuwał go w prawo do momentu, aż ten znalazł się na jego plecach. Zdając sobie sprawę, że ta akcja jest dla niego aktualnie za ciężka - odpuścił i pociągnął krawat z powrotem do przodu. Próba poprawienia swojego wyglądu spełzła na niczym, a dodatkowo całość wyglądała teraz jeszcze gorzej. Stanley jednak nie zamierzał się poddać.

- Ale Ty… - oparł głowę o lewą rękę i spojrzał na nią swoimi małymi, spartaciałymi oczkami - Piękhnie wyglądasz… - skomplementował jej ubiór i makijaż. Nie zwrócił uwagi, że dziewczyna na sobie tak naprawdę miała tylko szlafrok, a nie żadną balową suknię - Dla mnie.. Tak się wyst.. To.. Stroił… - próbował dokończyć zdanie, a w międzyczasie wskazał palcem wolnej dłoni na siebie - Wystroiłaś? Nie musiałaś przecież - pochylił się w jej kierunku - Dla mnie zawsze.. Wyglądasz pięknie - zapewnił ją. Pytanie na ile było to prawdą, a na ile pijackim gadaniem?

Stanley spróbował się podnieść, jednak zakończyło to się całkowitą porażką. Kiedy tylko podniósł się z kanapy, bezwzględna grawitacja dała o sobie znać i posłała go na podłogę. Runął jak długi - nie był w stanie, aby nawet zareagować. Było to dla niego w tym momencie obojętne. Główny cel misji został spełniony - udało mu się spotkać ze Stellą i nie zamierzał tego zaprzepaścić. Mimo, że już to zrobił.

- Dlaczego ty mnie tak nienawidzisz? - zapytał się jej, a następnie schował swoją twarz w dłoniach. Łokcie oparł o kolana bo akurat siedział po turecku. Czy miał zamiar się popłakać? - Co ja takiego zrobiłem…? Co zrobiłem źle? - zaczął bombardować ją pytaniami - Stella ty chcesz mnie wykończyć… Ja tak dłużej nie mogę… - siła ciążenia ponownie dała o sobie znać, ponieważ Borgin zaczął lekko kręcić głową w lewo i prawo. Nie był w stanie zapanować nad tą przypadłością.

- Ja bym za Tobą w stado charł.. Charłaków wskoczył.. - opuścił głowę na kanapkę znajdującą się za nim, a ręce bezwładnie opadły na podłogę - Pokroić bym się dał tu i teraz - kontynuował swój wywód. Zamknął oczy i przez chwilę można było usłyszeć lekkie chrapanie. Nie trwało za długo. Zaledwie kilka interwałów kiedy się ocknął.

Stanley siedział tak zmarnowany na podłodze. Po jego twarzy zaczął pojawiać się pewien grymas. Czy znowu wymyślił coś przełomowego jak wywoływanie Stelli na korytarzu?

- Poczekaj - zwrócił się do właścicielki tego domostwa. Zbierał się chwilę w sobie, aż rękoma złapał się o sofę i podniósł się, wywracając się prawie wprost na dziewczynę. Tym razem dał radę pokonać wszelkie prawa fizyki - Mam coś dla Ciebie… - skierował palec prosto na jej nos, a następnie ruszył na poszukiwanie kwiatka, który specjalnie tutaj przytaszczył. Nie miał jednak pojęcia gdzie on się teraz może znajdować.

Powolnym krokiem podszedł do sztalugi i zahaczył ją lekko - Przeprasz.. - nie dokończył, a następnie cofnął ręce do siebie i odwrócił się w drugą stronę. Panna Avery mogła zauważyć, że za czymś się rozgląda. Że próbuje znaleźć coś za wszelką cenę.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Stanley Andrew Borgin (4288), Stella Avery (3892)




Wiadomości w tym wątku
[Czerwiec 1969] Druga szansa || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 03.03.2023, 01:35
RE: [Czerwiec 1969] Druga szansa || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 03.03.2023, 13:03
RE: [Czerwiec 1969] Druga szansa || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 04.03.2023, 12:11
RE: [Czerwiec 1969] Druga szansa || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 04.03.2023, 13:28
RE: [Czerwiec 1969] Druga szansa || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 04.03.2023, 16:04
RE: [Czerwiec 1969] Druga szansa || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 04.03.2023, 19:07
RE: [Czerwiec 1969] Druga szansa || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 04.03.2023, 20:39
RE: [Czerwiec 1969] Druga szansa || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 04.03.2023, 21:04

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa