• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy

[09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#25
24.12.2025, 01:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.12.2025, 01:32 przez Prudence Fenwick.)  

Brnęli w tę rozmowę coraz bardziej, odbijali piłeczkę, jedno przez drugie. Wydawali się nie mieć granic w tych argumentach, którymi w siebie rzucali, kłótnię też potrafili stworzyć naprawdę spektakularną, zwłaszcza, że żadne nie chciało odpuścić, każde z nich miało coś do udowodnienia, właściwie tylko przed ich dwójką i pewnie mogliby tak dyskutować do świtu, sięgając po tę całą ornitologię, która towarzyszyła im od samego początku, ale katastrofa przerwała im możliwość kontynuowania tej dyskusji. Zakończyła się jeszcze bardziej burzliwie niż rozpoczęła, musieli uciekać, to znaczy mogli nie, ale wtedy raczej nie przetrwaliby następnych kilku minut. Zapomnieli więc o tej drobnej niesnasce, i złączyli swój los na dalszą część nocy, jeśli on miał przeżyć - ona też, jeśli ona umrze, on umrze z nią, całkiem optymistyczne scenariusze im się tutaj kreowały.


Udało im się przetrwać, nie mogło się to skończyć lepiej, znaleźli się na śniegu, jakoś dotarli do tego miejsca. Takie wydarzenia miały prawo nieco zmienić okoliczności, nawet bardzo, raczej nieczęsto zdarzało się przetrwać z kimś coś takiego, uniknąć razem śmierci. Nie widziała więc nic złego w tym, że teraz razem leżeli na śniegu, właściwie to on leżał na śniegu, a ona, ona leżała na nim, czuła pod swoim ciałem jego ciepło, skupiała się na tym, uspokajała oddech, starała się wrócić do rzeczywistości, chociaż nie było to takie łatwe, jak niby można do niej wrócić po czymś takim co ich spotkało. Skupiała się na cieple, ich oddechach, no i jego głosie, okazało się bowiem, że naprawdę lubił mówić, powinna to zauważyć już wcześniej, znaczy widziała, ale wtedy ją to irytowało, przynajmniej przez dłuższą chwilę, teraz wręcz przeciwnie, uspokajało, pozwalało się skupić na czymś innym niż na tej katastrofie, którą jakimś cudem przetrwali.

- Czyli jedne świece, różne cele, a i tak każdy kończy usatysfakcjonowany, kiedy tak o tym mówisz, to nawet nabiera sensu. - Mogłaby nieco zmienić swoje zdanie na podstawie jego argumentów. - Co prawda to prawda, chodzi o to, żeby mieć światło w mroku, jak ono jest to zawsze uda się przetrwać. - Warto było czegoś się trzymać, chociażby tego niewielkiego źródła jasności, który mógł gwarantować poradzenie sobie z najgorszym mrokiem, dzisiaj mieli siebie, dzięki temu przetrwali.

Na pewno nigdy nie zapomni mu tego, że tej nocy stał się jej światłem w ciemności, przetrwała dzięki temu, że nie zgasł, kiedy nadszedł mrok, pochylił się nad jej nosem, sama pewnie pozwoliłaby sobie oddalić się w ciemność, nie miała wystarczająco siły, aby z tym walczyć, jasne, była uparta, ale sam charakter nie warunkował przeżycia, trzeba było mieć coś więcej, a tego jej brakowało, pomógł jej jednak, dzięki temu wykrzesała z siebie odrobinę woli walki, jakoś udało im się przeżyć. Nie znajdowali się pod hałdami śniegu, tylko nad nimi, to był spory sukces, jak na to, co ich spotkało.

- Faktycznie śnieg był dla nas dzisiaj wyjątkowo uprzejmy. - Parsknęła cicho, można było na tę sytuację jak widać było patrzeć bardzo optymistycznie, szukać pozytywów. - Zdecydowanie lepiej ją wykorzystać, bo kto wie, do czego się posunie, jeśli tego nie zrobimy, wolałabym jednak nie sprawdzać, jak bardzo jest uprzejmy. - Nie dało się nie zauważyć, że lawina zmieniła ich położenie, nie tylko to fizyczne, miała wpływ również na podejście do siebie nawzajem, bo takie momenty tkwiły w człowieku najprawdopodobniej na zawsze. Niewiele razy w ciągu całego życia można było je stracić w taki sposób, no w jej przypadku nie zdarzało się to często, nie wiedziała jak to jest z takimi jak on, jednak nie wydawało jej się również, aby była to codzienność.

- To był kawał ściany, ta teraz jest mniejsza. - Rzuciła jeszcze, chociaż to spostrzeżenie nie było zupełnie potrzebne. - Racja, spacer nas nie ominie, więc warto jest go w pełni wykorzystać. Nie ma za bardzo z czym dyskutować, to prawda. Po czymś takim na pewno trudno będzie się rozejść każde w swoją stronę, chociaż w sumie Ty powinieneś zwiewać w podskokach, bo widzisz, że przynoszę kłopoty, ale jeśli tego chcesz, to czemu nie. - Kolejne słowa, które wypowiedział wydawały jej się znajome, jakby je gdzieś już słyszała, jakby kiedyś ktoś rzucił przy niej coś podobnego, albo ona to powiedziała, nie miała pojęcia, może był to tylko zbieg okoliczności? Na pewno.

- Informujesz o możliwościach, ostrzegasz, i niby ma się w to sama wpakować, na własne życzenie? Jeszcze na koniec pewnie rzucisz "a nie mówiłem"? - Ta rozmowa po raz kolejny była wyjątkowo abstrakcyjna, jednak naprawdę przyjemnie się ją prowadziło, przynajmniej mogli odetchnąć od tego, co ich spotkało, przygotować się do tego, co miało nadejść, nie wątpiła, że spacer, który ich czekał miał należeć do tych bardzo wyczerpujących.

- Nie zamierzam narzekać na warunki, te są naprawdę idealne. - Miała bowiem świadomość, że mogło być dużo gorzej, nie potrzebowała kurnika, czy grzędy, to już nie było jej do niczego potrzebne.

- To jest zaleta, czy ja wiem, czy wcale nie taka romantyczna, dobrze wiedzieć, że masz w sobie na tyle zaciekłości, żeby nie uciekać w podskokach, dla mnie plus, mogę dopisać do listy. - Listy były wyjątkowo istotne dla Prue, nie wiedziała, czy już mu o tym wspominała, chyba nie.

- Nom, jest coraz lepiej, jak będziesz tak brnął do przodu, to zabraknie mi kartki na Twoje wszystkie zalety. - Fakt, miał rację, życie było bardzo kruche, co mogli zobaczyć przed chwilą warto więc było gadać, oddychać, cieszyć się nim na tyle na ile pozwalała na to sytuacja, nigdy nie wiadomo, kiedy przytrafi się im kolejna katastrofa.

- Masz mnie, lubię to, rzadko kiedy można trafić na takiego dobrego rozmówcę, trudno mi jest powstrzymać się przed tym, aby nie brnąć w to dalej. Nie przywykłam do tego, żeby gadać z kimś w ten sposób i jest to odświeżające, trochę jak wyzwanie, sprawdzenie, kto na ile sobie pozwoli, a ja lubię wyzwania. - Może nie wyglądała, jakby lubiła, ale te słowne sprawiały jej ogromną przyjemność, cholernie łatwo zatracała się w tej konwersacji, tak samo jak wcześniej, a nawet w ich kłótni o której już chyba zapomnieli.

Zatrzymał się na tym, na czym nie do końca chciała się skupiać, cóż, musiała sobie z tym jakoś poradzić. - Nic konkretnego, po prostu wiem, że z czasem każdy chce czegoś lepszego, innego, atrakcyjniejszego. - Nie do końca potrafiła ująć to w słowa, ale przywykła do spodziewania się najgorszego, nie była pierwszym wyborem, no, może gdy innego nie było, jak teraz, w świetle dnia sporo mogło się zmienić.

- Taki test brzmi dobrze, warto jest sprawdzić, czy faktycznie to może zadziałać, nie myśleć o tym, co będzie, bo doskonale wiemy, że jutra może nie być. - Nie było to takie głupie po tym, co dzisiaj przeżyli, wydawało się wręcz całkiem logiczne. Prosta sprawa, żadnych oczekiwań, wtedy nic nie mogło się spieprzyć.

- Układ, tak, wyhodowany na kłamstwie na pewno będzie miał bardzo silną siłę przeżycia, może warto dopisać do niego, że informujemy się, kiedy przestajemy udawać? Wiesz, wtedy będzie łatwiej to przyjąć. - Skoro właśnie negocjowali umowę, to warto było do niej coś dodać, później mogło być na to zbyt późno.

- Tak, sójka będzie krążyć nisko i czekać, aż myszołów w końcu się pojawi, pewnie może tak długo, a komplikacje tylko uatrakcyjniają sytuację, to brzmi jak całkiem dobry plan, jesteśmy dogadani. - Naprawdę była skłonna to sobie wyobrazić, zabawne, jak jedna wspólna walka o życie mogła zmienić punkt widzenia. Poruszyła się odrobinę, ledwie odczuwalnie, żeby sprawdzić, czy faktycznie nie śni, czy jednak nie umarła i nie znajdują się w jakimś innym świecie, ciało jednak współpracowało, co oznaczało, że nadal tu była.

Miała wrażenie, że kiedy się poruszyła zrobiło się nieco cieplej, nie wiedziała jednak jeszcze dlaczego, przesunęła dłoń po jego ciele, zupełnie bezwiednie, nieświadomie. On zaczął się plątać, to znaczy próbował rozplątać ten szalik, którym dzisiaj splątali ze sobą swój los, ale mu się nie udało, to był bardzo porządny węzeł, musiał taki być skoro decydował o ich życiu, póki co nadal miał ich ze sobą łączyć.

Wepchnął jej pod palce swoją chustę, uniosła się nieco do góry, i wtedy to zobaczyła, krew pod palcami, szkarłatny kolor wyróżniał się na tle śniegu, było go dużo, za dużo na to, aby był dowodem na to, że komuś z nich przytrafiło się jakieś drobne zadrapanie, a on mówił, mówił, o niej, jakby ją znał, wszystko się zgadzało, tylko, że przecież pierwszy raz na siebie trafili, najwyraźniej ktoś przed nią, podobny do niej był już kiedyś w jego życiu, zabawne, że tyle się zgadzało.

Kolor śniegu jednak nie był zabawny, podniosła się więc gwałtownie, on odpływał, mieszała mu się rzeczywistość, nadal trzymała tę chustę w palcach, dopiero teraz z bliska przyjrzała się tej twarzy i uderzyło w nią to wszystko.

To nie było możliwe, ale jednak, jednak jakoś im się przytrafiło, jakim cudem znaleźli się na drugim końcu świata, wszystko się składało, stąd ten rytm rozmowy, wszystko było jasne, to nie był przypadek, przypadki się nie zdarzały, jeśli miała z kimś to przetrwać to tylko z nim, oczywiście. Musiała działać, krew, było zbyt wiele krwi.

Nie pytała o zgodę, rozsunęła jego płaszcz, żeby zobaczyć, co właściwie się dzieje, musiała zlokalizować źródło krwawienia, miała je czym uciskać, to był plus, ale co dalej, co dalej, skoro znajdowali się pośrodku niczego.

- Wish, nie odpływaj, proszę Cię. - Powiedziała cicho, spokojnie, jakby panowała nad sytuacją, chociaż wcale tak nie było, musiała jednak udawać, musiała sprawiać pozory, musiała odzyskać kontrolę.


Koniec sesji


Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (20801), Prudence Fenwick (15920)




Wiadomości w tym wątku
[09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 14:58
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 17:30
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 18:19
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 19:19
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 20:17
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 21:07
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 21:37
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 22:33
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 22:55
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 00:58
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 01:46
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 03:40
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 15:38
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 18:55
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 20:26
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.12.2025, 01:18
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 18.12.2025, 16:53
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.12.2025, 23:37
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 19.12.2025, 19:32
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 20.12.2025, 17:18
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.12.2025, 00:07
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 22.12.2025, 19:23
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.12.2025, 23:34
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.12.2025, 14:24
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 24.12.2025, 01:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa