Wyłączyła się specjalnie, ale też nie do końca, pomieszczenie robiło swoje, jakby jakaś siła zakłócała ich myśli, trudno, nie miała zamiaru nad tym rozpaczać, skoro już się tutaj znalazła, to musiała zobaczyć co się działo, a że duchy całkiem ochoczo zaprosiły ją do swojego grona to miała zamiar skorzystać z okazji, która się nadarzyła. Prosta sprawa, pojawia się okazja, a ona bierze, co dają. Wiedziała, ze Brenna może się na nią wkurzyć, ale nie miał to być pierwszy raz, jakoś sobie z tym poradzi, zawsze sobie radziła.
Usiadła na krześle wskazanym przez ducha, teraz widziała, że było ich tu pięć. Pięć duchów, jedna żywa, no mieli przewagę, no dobra, jedna żywa, ale za to jak żywa, dużo bardziej żywa od tych pięciu martwych.
Zrobiło jej się chłodno, poczuła pod swoim ciałem wilgoć, szron? Nie miała pojęcia co to do końca było, ale drżała przez to, a to nie było przyjemnym uczuciem, wcześniej nie było jej, aż tak chłodno, coś więc zmieniło się w otoczeniu.
Uniosła pytająco brew, kiedy starzec wspomniał o tym, że witają tych, którzy do nich dołączą, że niby ona? Dobre sobie, nie skomentowała jednak tego, nie chciała ich denerwować, przynajmniej jak na razie.
- Śmierć musiała być przykrym doświadczeniem. - Skomentowała jedynie słowa dwóch pierwszych duchów.
- O, to Pana zamek, całkiem ładna budowla, szkoda, że ostatnio nie ma jej kto poświęcić uwagi, słyszał Pan, że rozmawiałam z wujkiem o tym, że warto byłoby kupić to miejsce? - Wiedziała, że nie do końca to jej sugerował, ale próbowała jakoś wybrnąć z rozmowy na temat tego, że ma dołączyć do mieszkańców tego przybytku.
- Jestem Heath, miło mi poznać. - Rzuciła jeszcze bardzo lekko.