24.12.2025, 09:20 ✶
- Dużo materiału na żonę - odpowiedziała beznamiętnie. Cóż, zależało chyba trochę jaka kuzynka, ale samo słowo sugerowało wystarczająco dalekie pokrewieństwo. Rodziny chełpiące się czystą krwią natomiast, bardzo lubiły wpływy - umacniać je i poszerzać. Tworzyły więc te swoje wieńce i Lyssa nie raz zastanawiała się, gdzie była stawiana granica. Przy siostrze? Siostrze ciotecznej? Dalej już było bezpiecznie? - Widzę, że masz szczęście. Miałeś przynajmniej inne miejsce do spania. Naszej kamienicy w sumie nic się nie stało - co może i mogło być podejrzane dla niektórych, ale Lyssa sobie dokładnie obejrzała te osmalone cegłówki i pokruszone od temperatury okna. Niby więc nie było tak źle; na Prawach Czasu nie ciążyły zatem żadne klątwy, a do tego podczas samej Spalonej Nocy, nic konkretnego jej się nie stało. Ot, ktoś oblał ja farbą, ale... ale od tamtej pory często miała jeden sen. Stała przed oknem i spoglądała na znajdującą się w dole ulicę. Była biała - pokrywał ją śnieżny puch, który też padał z nieba. Krajobraz był ładny i urokliwy, ktoś się śmiał głośno na chodniku, dzieci rzucały się śnieżkami. W końcu Lyssa wyciągała dłoń by podchwycić śnieżne płatki wolno opadające z nieba i wtedy zdawała sobie sprawę, ze to nie śnieg. Wszystko się zmieniało i był to popiół. Szarzył dłonie, a w nos uderzał mocny zapach dymu. Śmiech zmieniał się w krzyk i budziła się.
- Gdybyś mógł, to zjadłbyś kiedyś psa? - zapytała w następstwie na jego oszałamiającą wiedzę na temat kulturowych zwyczajów odległych regionów. Po prawdzie chyba faktycznie się zdziwiła, że udało mu się trafić. Ale nawet jeśli na moment jej kąciki ust drgnęły w uśmiechu, to zaraz opadły, a brwi ściągnęły się.
Nie odpowiedziała, cierpliwie czekając gdzie w ogóle zmierzały jego myśli. Czy była damą - co to w ogóle było za pytanie. Nie wyglądała? Czy może samo jej pojawienie się tutaj kwestionowało jej status jako takowej? Potem, na sam koniec jego wywodu, mrugnęła. Jakoś tak bardzo powoli, jej się zdawało, jakby czas nagle zatrzymał się w miejscu i nie chciał przyśpieszyć. Spojrzała na trzymanego w dłoni hot doga, który nagle stał się jej największym wrogiem, bo trzymał ją w miejscu. Ugryzła go więc. Jeden, malutki gryz, tylko po to by zaraz dziewczyna podniosła się i wyrzuciła tę bułkę do śmietnika.
- Już zjadłam, możemy wracać - szumiało jej w uszach tak dziwnie. Sraka z 69. SRAKA Z 69. Tylko spokojnie. - Ale możemy poczekać aż zjesz, nie martw się - uśmiechnęła się do niego w sztuczny, wyuczony sposób, za którym łatwo było się dopatrzyć zjadliwości. Usiadła sobie nawet i założyła nogę na nogę, patrząc na niego intensywnie. - W międzyczasie możesz mi opowiedzieć o srace z 69, proszę. Damie na pewno się to spodoba. Kolor? Czas trwania? Przez nią musiałeś porzucić ostatnie mieszkanie, bo nie dało się już w nim żyć po tym jak wszystko zamalowałeś?
- Gdybyś mógł, to zjadłbyś kiedyś psa? - zapytała w następstwie na jego oszałamiającą wiedzę na temat kulturowych zwyczajów odległych regionów. Po prawdzie chyba faktycznie się zdziwiła, że udało mu się trafić. Ale nawet jeśli na moment jej kąciki ust drgnęły w uśmiechu, to zaraz opadły, a brwi ściągnęły się.
Nie odpowiedziała, cierpliwie czekając gdzie w ogóle zmierzały jego myśli. Czy była damą - co to w ogóle było za pytanie. Nie wyglądała? Czy może samo jej pojawienie się tutaj kwestionowało jej status jako takowej? Potem, na sam koniec jego wywodu, mrugnęła. Jakoś tak bardzo powoli, jej się zdawało, jakby czas nagle zatrzymał się w miejscu i nie chciał przyśpieszyć. Spojrzała na trzymanego w dłoni hot doga, który nagle stał się jej największym wrogiem, bo trzymał ją w miejscu. Ugryzła go więc. Jeden, malutki gryz, tylko po to by zaraz dziewczyna podniosła się i wyrzuciła tę bułkę do śmietnika.
- Już zjadłam, możemy wracać - szumiało jej w uszach tak dziwnie. Sraka z 69. SRAKA Z 69. Tylko spokojnie. - Ale możemy poczekać aż zjesz, nie martw się - uśmiechnęła się do niego w sztuczny, wyuczony sposób, za którym łatwo było się dopatrzyć zjadliwości. Usiadła sobie nawet i założyła nogę na nogę, patrząc na niego intensywnie. - W międzyczasie możesz mi opowiedzieć o srace z 69, proszę. Damie na pewno się to spodoba. Kolor? Czas trwania? Przez nią musiałeś porzucić ostatnie mieszkanie, bo nie dało się już w nim żyć po tym jak wszystko zamalowałeś?
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.